|
Kiedyś kolega dał mi jakąś kościelną niemiecką książkę , która znalazł u teściowej podczas sprzątania na strychu. Książka była dość gruba , okładka była z drewna obitego skórą , a data jak się nie mylę 1637. Udałem się z nią do niemieckiego antykwariatu samych książek , gdzie facio powiedział mi , że warta jest 40-60 euronów , no jakby ją ode mnie kupił , to musiałby jeszcze zaiwestować 80,- euronów do doprowadzenia do normalnego stanu , poniewaś okładka była już zaatakowana przez korniki i się trochę rozchodziła ( tylko okładka ).
Powiedział mi , że książki o temacie religijnym nie przedstawiają dużej wartości , jedynie o temacie medycznym i biologicznym ( zielarskie itp. ). Pokazał mi zbiór ksiąg i książek , których było dużo z XVI w. i, przeważnie po niem. i po łacinie pisane. Oddałem koledze tę książkę i opowiedziałem mu sytuację , a on nie chciał mi uwierzyć , ponieważ myślał , że za nią weźmie pare tysięcy , " bo taka stara ". Moja żona też jest stara ..................... nie lepiej będę cicho , bo się obrazi.
Przypomniało mi się takie zdarzenie , mając około 13-14 lat , siedzieliśmy z kolegą przed sklepem i piliśmy chyba oranżadę , a około 100 m dalej stała stara , ale bardzo duża szkoła , która od kilku lat była zamknięta , a my byliśmy dowożeni autobusem do miasta. Siedząs przed tym sklepem , zauważyliśmy jak sowa ląduje pod dachem tej szkoły i raptem znika. Nie dawało nam to spokoju , udaliśmy się przez lewe okno do tej szkoły , weszliśmy na strych i szukaliśmy to miejsce gdzie on wlazła. Kolega zauważył szczelinę między ścianą zewnętrzną a dawnym pokojem nauczycielskim , około 1,5 m szeroka i 3 m długa , tak jak ten pokój. Nie mogliśmy tego tak zostawić , poszliśmy po kilofa , młotek i latarkę , rozwalając dziurę musieliśmy filować , czy nikt ulicą nie idzie , jednak było trochę hałasu. Wywaliliśmy tyle cegieł , aby móc wcisknąć się do środka , a tam dwie stare gazety , które zachowały się do dziś , no i w samym rogu pod dachem siedziała ta sówka na młodych , a wokół było mnustwo zagryzionych kretów i mysz. To tyle wyszło z naszych skarbów , na które tak tam liczyliśmy.
Podobną sytuację miał mój wujek , który z kolegą podczas rozbiórki domu dotarli także do takiej zaślepki , w ktąrej tylko znajdował się karabinek KBKS obwinięty w flagę hitlerowską. Flaga powędrowała do hobbysty , a spluwa ?
|