|
Witam
Ze względu ze ktoś wcześniej nie wyraził zainteresowania odkopaniem tego to pragnę sprzedać wam ciekawa miejscówkę.
Wiec od początku, około 1990 roku przychodzi do mnie znajomy, był u ciotki w pewnym miasteczku , ciotka w czasie wojny przechowywała rodzinę Żydów z Warszawy , niestety Żydzi przenieśli się do innej bardziej bezpiecznej meliny, a dentysta zostawił swoje zabawki na przechowanie. Ponieważ nigdy nikt się nie zgłosił po zostawione narzędzia dentystyczne to przeleżały na strychu do roku 1990 praktycznie nie tknięte, kolega chciał sobie znaleźć jakieś obcęgi i przypadkiem znalazł w pudelku od sztucznej szczeki zwiniętą karteczkę, a na niej dokładny opis co Żyd dentysta zakopał w swoim ogródku w Warszawie . Skarb składa się z 2 słoików w jednym są dokumenty tego człowieka w 2 jakieś złote drobiazgi, wszystko było wyliczone na liście, ja już dokładnie nie pamiętam, co tam miało być, ale na pewno obrączki zegarek zloty, jakieś łańcuszki monety. W opisie jest podana odległość od balkonu i od parkany oddzielającego jego trawnik od trawnika sąsiada, pamiętam tylko ze to były cyfry 1m/1m – 1 słoik, 1m/2m – 2 słoik. I teraz najważniejsze adres, Warszawa ulica Fałata róg Rakowieckiej. O ile dobrze pamiętam budynek z szarej cegły silikatowej 3 kondygnacyjny, stojąc plecami do rakowieckiej to ten po prawej, wchodzi się na dziedziniec, w dalszej części [podwórka są ogródki. To powinno być po lewej stronie (przed wojna były większe mieszkania i dlatego było 3 trawniczki po każdej stronie, dziś jest ich 6) o ile dobrze pamiętam to 3 licząc od wejścia.
Teraz najciekawsza historia kolega przyszedł do mnie na 5 dni przed moim wyjazdem za granice, miałem już bilety byłem spakowany, ale wykrywacza jeszcze nie sprzedałem. Jak to młodzi chłopcy mięliśmy różne wizje jak to wykopać, włącznie z podpaleniem sąsiedniego domu żeby odwrócić uwagę mieszkańców?. Na szczęście moi rodzice w porę się zorientowali ze cos kombinujemy i razem z ojcem zorganizowałem akcje. Przebrani za geodetów udawaliśmy ze robimy obmiar budynku i szukamy przyłącza gazu. Niestety cały budynek był tak zainteresowany tym, co się dzieje ze wykopanie tego było nie możliwością bez narażenia się na spotkanie z policja. Dla zainteresowanych to dalej tam jest i pamiętam ze był ładny sygnał.
Ja sobie to odpuszczam , i tak miałem fajna zabawę z szukaniem , jak ktoś to kopnie to niech mi odpali jeden przedmiot z tamtego słoika
pozdrawiam
Ps.
nie piszcie o więcej szczegółów, bo i tak nie pamiętam nic więcej, a iść tam nie mam zamiaru ( mieszka tam ktos kogo mocno nie rtawie), jak bym miał ochotę tam się kręcić to sam bym wykopał. powodzenia
|