https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/

Etykieta Poszukiwacza czyli pytać czy nie..............
https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=1&t=11466
Strona 1 z 2

Autor:  Kocio [ piątek, 25 marca 2005, 12:21 ]
Tytuł:  Etykieta Poszukiwacza czyli pytać czy nie..............

Pewien nasz kolega, nie powiem kto bo korespondencja była na priva, po otrzymaniu dokumentu potwierdzającego udział w akcji
"Ołów z pól - mniejszy ból"
napisał do mnie, że tekst nakazujący pytania się gospodarza/właściciela ziemi o zgodę na połażenie po jego polu jest głupi bo on i tak nie będzie pytał bo nie będzie szukał gdzie mieszka bo nie ma czasu itd itd.

Ponieważ spotkałem się po raz pierwszy z takim "protestem" od kogoś kto juz otrzymał ten "glejt" chciałbym podkreślić dobitnie że:

1). - Etykieta poszukiwacza skarbów mówi, że zawsze trzaba zapytać właściciela o pozwolenie. daje to możliwość dożo mniej stresowego delektowania się poszukiwaniem a nie jak zając patrzeć by wypatrzeć szybciej niż ciebie wypatrzą...
2). - żaden problem znaleźć właściciela bo wystarczy albo księdza zapytać, albo wójta/sołtysa lub po prosyu kogoś najbliżej tej ziemi. Z reguły wiedzą czyja a ciekawość nie pozwoli im z kolei nie zapytać po co....
..i to jest świetny patent by podpytać czy aby juz jacyś koledzy tu chodzili...czy aby właściciel jest normalny.... czy aby czegoś nie znaleźli lub wiedzą o czymś ciekawym w tym rejonie itd itd.

Mimo, że go pouczyłem powiedział, że nie będzie i już. Wobec tego zająłem trochę drastyczne stanowisko w tej prawie mówiac, że powinien pamiętać, że jak bez pytania będzie łaził po czyimś polu to tak jakby wszedł do czyjegoś mieszkania bez pytania i ze robi tym opinię nam wszystkim a każdy z nas powinien właśnie dbać o tę opinię bo jak wiemy balansujemy cały czas na granicy............
Mało tego, zapowiedziałem ( ponieważ na glejcie jest adres i telefon do funduszu), ze jeśli zadzwonią do Funduszu niebiescy lub w innych odmianach koloru strojów organizacyjnych :cop i poskarżą się że facio łaził bez pytania po czyimś albo niezakopywał dołków i rył po lesie to poprosimy by odebrali mu ten glejt i odesłali na nasz adres.

Ciekaw jestem co o tym sądzicie drodzy koledzy, którym przy okazji życzę wesołego jajka i suprmokrego Śmigusa Nygusa!!!! :luv :luv :luv :luv

Autor:  berezol [ piątek, 25 marca 2005, 13:09 ]
Tytuł: 

Tak szczerze mówiąc to chyba prawie nikt się nie pyta o zgodę na łażenie po palach, ja też się nie pytam i łaże ot, tak z partyzanta. Samo dochodzenie do tego kto jest właścicielem Błąd-nie "ziemii" a "ziemi" i jaki jest jej obrys abym przypadkiem nie wszedł na grunt sąsiada to strata czasu. Powiem szczerze mi się po prostu nie chce pytać, z drugiej strony nie wchodzę na obsiane pola i jak wejdę na czyjeś pole to zakopuję dołki. Tak ciekawe to waszym zdaniem jaki odsetek poszukiwaczy pyta się właściciela pola czy może wejść. Moim zdaniem będzie to jakieś 2 procent.

Autor:  Maciek (cobra67) [ piątek, 25 marca 2005, 14:59 ]
Tytuł: 

Ja się pytam w 85% przypadków. Pozostałe 15% to miejsca gdzie ustalenie właściciela jest trudne, niemożliwe lub bardzo czasochłonne. Dotychczas nie udzielono mi zgody wejścia tylko na jedno pole. Z jednego przegoniono, a to dlatego że granica pól po orce była bardzo słabo zaznaczona i nie zorientowałem się że szukam juz na sąsiedniej działce. Uśmiech na twarzy, ludzkie podejście, krótka pogawędka sprawia że właściciele sami prowadzą na ciekawe pola. Zresztą szukam dla przyjemności i świeżego powietrza, więc „czajenie” i podchody nie wchodzą w grę.

Pozdrawiam

Autor:  Hans [ piątek, 25 marca 2005, 16:11 ]
Tytuł: 

A ja dzisiaj zadzwoniłem do "mojego" rolnika z pytaniem czy ma coś przeciwko temu bym pokopał u niego (numer telefonu ustaliłem w biurze numerów).
MR. Farmer z radością powiedział że mnie przyjmie w po świętach głęboko zaorze pole by monetki wyszły.
Opłaca się dobrze żyć z właścicielami posesji.
Nadał mi także pole w drugiej części wsi gdzie była karczma. Mam już pozwolenie na jego przekopanie.

Autor:  Matejko [ sobota, 26 marca 2005, 05:17 ]
Tytuł: 

A ja właże gdzie chcę... :)
Mam jednak jedną, ŚWIĘTĄ zasadę...

Jeśli widzę, że ktoś mi się przygląda (lub nie daj Boże, zmierza w moją strone)...
Zawsze podchodzę i pytam czy nie ma nic przeciw...?

Dziala w 100 procentach. :1
Prosta psychologia... Lepiej być pytającym, niż pytanym. :D

Pozdrawiam Matejko :piwo :piwo :piwo

Autor:  Hans [ sobota, 26 marca 2005, 23:53 ]
Tytuł: 

Ja też tak wchodziłem do czasu jak pogonil mnie rolnik z siekierą. Czasem jak Ty nie pytasz to i rolni nie pyta. Dlatego lepiej pytac nie być pytanym :)

Autor:  Matejko [ niedziela, 27 marca 2005, 09:35 ]
Tytuł: 

Witam Hans!!
To musi jakiś "małokomunikatywny" był ten Twój rolnik.... :jump

Wiesz, od swojej zasady mam też odstępstwa....
Jasne, że gdybym widział gościa z siekierką, to "na pewno" pisze się oddzielnie - błąd ortograficzny!!! w żadne gadki bym z nim nie uderzał..... :D
Długa z poletka i tyle.... :D :D :D

Na szczęście ja jeszcze takich stresów na wykopkach nie miałem....

A swoją drogą, jeśli pójdziesz zapytać i trafisz na "psychol" pisze się przez "ch" - błąd ortograficzny!!! i tak może być nieciekawie.... ;)
Na dwoje babka wróżyła.... :)

Pozdrawiam Matejko :piwo :piwo :piwo

Autor:  Kocio [ niedziela, 27 marca 2005, 11:59 ]
Tytuł: 

Mnie pogonił chłop z drągiem pod Wyszogrodem a ja w trakcie ucieczki darłem się, że przecież żona mi pozwoliła!
On mieszał mnie z błotem i dalej gonił nie usłyszawszy tego co ja krzycze bo sam się darł.....
Więc w końcu (opadłem z sił) zatrzymuję się i ja się drę:
Czego!!??!!??
Nie słyszysz palancie, że twoja żona pozwoliła?????
Tak???
O!!! To czemu uciekasz???

Jak lecisz z takim drągiem!!??!! - odpowiadam drąc się tym razem ja!

naprawde żona pozwoliła? a..... to przepraszam.... proszę bardzo! niech pan sobie połazi.... dał mi potem 3 kapusty bo mu się chyba głupio zrobiło. dziś jak przyjeżdżam i on widzi moją bryczkę to sam przychodzi się przywitać...
Ale fakt, że był to jeden z mocnieszych testów na mój zwieracz odbytu.......... test zaliczony! Ufffff[/u]

Autor:  Test [ środa, 30 marca 2005, 01:02 ]
Tytuł: 

berezol napisał(a):
Tak szczerze mówiąc to chyba prawie nikt się nie pyta o zgodę na łażenie po palach (...)


Po palach, to trzeba by pytać drwali, albo... policji wodnej :jump

A tak na serio, to zgadzam się i z Berezolem i z Cobrą (co chce być Maćkiem), bo:

jak się surfuje z pola na pole kontrolnie, żeby sprawdzić okolicę, czy w ogóle coś wychodzi, to trudno pytać o zgodę jak do wsi jest np. 1,5 km. Nie będę tropił właściciela przez pół dnia żeby po 10 minutach szukania na polu stwierdzić, że jest puste i pójść dalej.

Inna sprawa, jak się chce pobyć dłuższy czas na miejscówce, bo znaleziska wychodzą. Tu warto zapytać, o ile nie urasta to do rangi problemu (właściciel na stałe w Kanadzie ;) )

:pa

Test

Autor:  Kocio [ środa, 30 marca 2005, 01:39 ]
Tytuł: 

Test - uważam, że taki zwiadzik to oczywiście, że trzeba rach - ciach! Ale tak jak mówisz:
jak się okaże że pole jest szczodre to trzeba zapytać.
jestem w kole myśliwskim i starzy myśliwi pilnują przestrzagania etyki łowieckiej. Używania odpowiednich nazw w gwarze łowieckiej i zachowanie etycznego.
Co to za myśliwy co po strzeleniu np. kozła, nie włoży mu do pyska "złomu" czyli kawałka gałązki świerkowej jako symbol ostatniego posiłku....
Swoja drogą to (mam nadzieję że nie odkrywam ameryki po raz enty) myślę, że powinniśmy założyć post z gwarą poszukiwaczy skarbów!
Co wy na to?
każdy kto używa lub słyszy, że koledzy używają jakiegoś nie POLKSKIEGO określenia lub nazwy niech podeśle z wyjasnieniem co to znaczy.....
Zakładam post pt. Gwara Poszukiwaczy

Autor:  Test [ środa, 30 marca 2005, 22:12 ]
Tytuł: 

Test napisał(a):
Inna sprawa, jak się chce pobyć dłuższy czas na miejscówce, bo znaleziska wychodzą. Tu warto zapytać (...)


Dziś zapytałem i dobrze zrobiłem bo byłbym się bujał. Lokalsi, do których zwróciłem się
o pozwolenie na kopanie na ich łące, uprzejmie wyjaśnili mi, że ta karczma (co ją miałem zaznaczoną na XIX-wiecznym odręcznym rysunku) jest 300 metrów dalej między lipami. Skierowali mnie do właściciela tej posesji, który pokazał mi nawet gdzie odkrył niedawno zabezpieczoną i z wierzchu przysypaną studnię należącą niekdyś do karczmy.

Lokalizacja szybko potwierdziła się monetami. Gdyby nie lokalsi nie trafiłbym wcale, bo rysunek był robiony na kolanie.

:pa

Test

Autor:  Kocio [ czwartek, 31 marca 2005, 01:29 ]
Tytuł: 

Pokaż te wyniki...... choćby na priva....

:luv

Autor:  Test [ czwartek, 31 marca 2005, 11:18 ]
Tytuł: 

Ech, gdybym ja miał aparat cyfrowy... (choć w tym akurat przypadku nie ma czego pokazywać, bo wyszły zwykłe miedziane krajcary).

Wzdycham jak ten żydowski krawiec, co szył garnitury w rękach i zawodził: ech gdybym ja miał maszynę do szycia...

:pa

Test

Autor:  radkow1 [ czwartek, 31 marca 2005, 11:29 ]
Tytuł: 

Jak kiedyś podszedłem i zapytałem " czyje to pole" , to godpodarze się nie przyznali... :jump
Dopiero ich sąsiad mnie uświadomił, że to własność pytanych... - przyczyny nie znam, ale byli trochę zdziwieni, zaskoczeni i przestraszeni... (???)

Autor:  Kocio [ sobota, 2 kwietnia 2005, 20:48 ]
Tytuł: 

TEST jeżeli nie chcesz mieć na sumieniu poczciwej duszy to pokaż, choćby na priva co tam wyszło....... :luv :luv :luv :luv :luv :luv :luv :luv :luv

Strona 1 z 2 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/