|
Witam wszystkich!
Na początku muszę stwierdzić, że to forum jest rewelacyjne! Wiedza na wyśmienitym poziomie, przekazywana przez wiele osób tutaj przebywających.
Powiem Wam, że nie lubiłem historii (może ze względu na oceny i na ulubione ścisłe przedmioty), ale dzięki tej wiedzy tutaj zaczynam ją lubić:)
Chcę troszeczkę powykrywać ciekawostek naszej ziemi, a do tego skłoniło mnie wiele rzeczy, m.in. to forum ale zaczęło się od:
W wieku 11 lat coś mnie strzeliło żeby sobie pokopać z kolegami w pewnym miejscu, a było to trawiaste podwórko przy jednej z głównych ulic w Poznaniu.
Na okazy nie było długo czekać. Do teraz w swoim zbiorze mam znalezioną monetę Deutches Reich, 10 pfenning datowaną na 1917 rok (dla niektórych pikuś, ale dla mnie ma znaczenie, jako coś co 1 w życiu wykopałem i znalazłem). Wykopaliśmy jeszcze połówkę orła w koronie jak dobrze pamiętam i owalną, zardzewiałą rzecz (pewno jakiś granat). Te rzeczy rozeszły się po kolegach, z którymi już nie mam kontaktu - pewno już ich nie mają. Kopałem dalej. I dokopałem się do czegoś z betonu (głębokość wykopana to około pół metra, w postaci leja). Tej rzeczy z betonu (wejście? zabetonowane? nie mam pojęcia co to było/jest nadal) widziałem gdzieś 25cm na 25cm, chciałem kopać dalej, lecz jakać starsza kobieta krzyknęła z okna i wystraszeni w popłochu zakopaliśmy to wszystko. Pewno znała historię tego miejsca... Miejsce znam do dziś, na pewno nie było ruszane od tego momentu, a minęło kilkanaście już lat..... Aż mnie korci żeby tam powrócić i spenetrować to miejsce odpowiednim narzędziem...
Kilka lat później odwiedziłem pewne fortyfikacje, był to mój 2 wypad (znowu coś mnie strzeliło). Weszliśmy, poczołgaliśmy się trochę i znalazłem łuskę w prawie rewelacyjnym stanie (bez kopania!). Cofnęliśmy się, stwierdziłem, że tutaj pokopię i może coś znajdę. Reszta ekipy już chciała wracać, kiedy natrafiłem na trochę rdzy. To na nich podziałało jak czerwień na byka. Lecz zaznaczając każdy swoje wykopki, tylko mi się trafiły "skarby". Znalazłem masę pocisków (nie powiem jaki kaliber, już ich nie posiadam :( ) bez łusek, kilkanaście, razem ważyły z 4-5kg. Coś co wyglądało na pistolet, lecz rozpadło się w rękach (też bardzo żałuje, że jako smarkacz nie potrafiłem się z tym obchodzić i nie uczyli mnie elektrolizy). Miejsce również znam do teraz bardzo dobrze.
To były tylko 2 moje wypady w teren, bez wykrywki, bez wiedzy historycznej - tylko saperka i latarka. A takie znaleziska. Pytanie: czy z wykrywką mam większe szanse? Na pewno będę miał mniej kopania:)
Czy ktoś miał podobne przeżycia? Może jakiś/jakieś temat/y przeoczyłem? Przeglądałem głównie te najświeższe, kolekcje (np. ten VIS łysego powala z nóg). Forum jeszcze raz powiem rewelacyjne, dzięki któremu odświeżyłem pamięć kilku moich znalezisk i odrodziłem się na nowo z chęcią pogrzebania w ziemi.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich!
Zico
|