https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/ |
|
| "A co wolno Wojewodzie, to nie tobie..." https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=1&t=18992 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | Renald [ wtorek, 22 listopada 2005, 04:37 ] |
| Tytuł: | "A co wolno Wojewodzie, to nie tobie..." |
http://www.kurierlubelski.pl/modules.ph ... &sid=20775 HOBBY Od pięciu lat pracuje w Komendzie Miejskiej Policji w Lublinie. Początkowo w Sekcji Kryminalnej, a od niedawna w sekcji dochodzeniowo-śledczej. Z wykształcenia jest historykiem, pracę magisterską napisał na temat ikonografii monet wczesnopiastowskich. W swojej kolekcji ma nie tylko monety polskie, ale także monety rzymskie czy bizantyjskie, jednak największym sentymentem darzy wszystkie pamiątki z polskich mennic. Pierwszy łup Pierwszy kontakt z numizmatyką miał Rafał Skoczylas jeszcze w czasach szkoły podstawowej. – Nikt w mojej rodzinie nie zbierał monet ani też innych przedmiotów. Pierwsze monety, które zapoczątkowały moje prawdziwe kolekcjonowanie, znalazłem na polu u własnej babci. Dla małego chłopca był to prawdziwy skarb, o jakim można poczytać tylko w przygodowych książkach – wspomina z uśmiechem kolekcjoner. – Teraz wiem, że kopiejki rosyjskie z XIX wieku są bardzo popularne, ale kiedy znalazłem jedną, był to dla mnie chyba pierwszy silny sygnał, żeby szukać. Odkryłem, że stare monety, które ktoś kiedyś miał w rękach, mogę sobie znaleźć zwyczajnie na polu. Kolejne, starsze i znacznie bardziej wartościowe historycznie odkrycie numizmatyczne Rafała Skoczylasa, także nastąpiło dzięki niewiarygodnemu uśmiechowi losu. – Pewnego pięknego dnia wujek poprosił mnie o pomoc w czymś tak prozaicznym, jak pielenie grządki z warzywami. Dokładniej chodziło o ogórki. Przyznam się, że nie miałem na to najmniejszej ochoty, bo są przecież ciekawsze rzeczy do robienia niż grzebanie w ziemi. Ale opłaciło się kontynuuje. – Znalazłem szeląga z czasów Jana Kazimierza z 1664 roku. To był mój pierwszy, prawdziwy łup numizmatyczny. Później dowiedziałem się, że szelągi z tego okresu są bardzo często spotykaną monetą na ziemiach polskich. Monety jak narkotyk Prawdziwi zbieracze starych monet mają swoje wykrywacze metali. Rafał Skoczylas także często wykorzystywał swój profesjonalny sprzęt do powiększania kolekcji dawnych monet, jednak musiał z tego zrezygnować. – Trzeba wiedzieć, gdzie i czego szukać. Moje wykształcenie historyczne bardzo pomaga mi w pasji kolekcjonerskiej. Monety są na nieszczęście łatwe do sfałszowania. Jeśli ktoś się na tym nie zna, to może stracić fortunę na bardzo udane fałszerstwa – opowiada Rafał Skoczylas. – Najlepszymi miejscami do poszukiwań okazują się tereny, gdzie kiedyś stały karczmy. Bywa tak, że można w takim miejscu znaleźć w dzbanie czy garnku nawet i po 100 monet. Tak jest, jeśli chodzi o monety z XVII wieku i te wcześniejsze. Nie występują nigdy pojedynczo. Jeżeli już się na nie trafia, to są one, a raczej były prawie na pewno, czyimś skarbem, który zakopano dawno temu. Żeby znaleźć jakikolwiek skarb i wydrzeć go ziemi, potrzeba sporo wiedzy fachowej i tej niezupełnie fachowej: o tym, jak kiedyś żyli ludzie, gdzie mogli zakopywać swoje uciułane z trudem monety. A także czy to, co się wynajduje, ma jakąkolwiek wartość, bo fałszerze monet to nie jest wymysł XX wieku. – Moi znajomi, którzy zawodowo trudnią się poszukiwaniem monet, potrafią wyszukać prawdziwe unikaty. Odkryli kiedyś monety z czasów Jana II Sobieskiego, które są bardzo rzadkie. Stan tych monet co prawda wskazuje, że leżały w ziemi ponad 400 lat, ale są naprawdę wielkim znaleziskiem. Dla mnie wszystkie dawne polskie monety i te, które trafiają mi się dzięki kontaktom z innymi kolekcjonerami, są trochę jak narkotyk. Kiedyś potrafiłem wydawać dosłownie każde pieniądze na kolejne egzemplarze. Obecnie mam ich dwa tysiące i na pewno nie przestanę ich dalej szukać – obiecuje Rafał Skoczylas. Marta Szewczyk Fot. archiwum Policji |
|
| Autor: | Dylan [ wtorek, 22 listopada 2005, 10:11 ] |
| Tytuł: | |
:zygi |
|
| Autor: | ljc [ wtorek, 22 listopada 2005, 12:12 ] |
| Tytuł: | |
no ładnie... i do tego glina... ciekawe czy wyleci z roboty...? pzdr Julek |
|
| Autor: | yoo2 [ wtorek, 22 listopada 2005, 12:43 ] |
| Tytuł: | |
Za dwa dni stanie przed plutonem egzekuzyjnym, dostanie :mg: i będzie po kolekjonerze... |
|
| Autor: | plomber [ wtorek, 22 listopada 2005, 15:32 ] |
| Tytuł: | Re: "A co wolno Wojewodzie, to nie tobie..." |
Rafał Skoczylas także często wykorzystywał swój profesjonalny sprzęt do powiększania kolekcji dawnych monet, jednak musiał z tego zrezygnować. Obecnie mam ich dwa tysiące i na pewno nie przestanę ich dalej szukać – obiecuje Rafał Skoczylas. Pan policjant tak się pogubił w zeznaniach że sam zaczyna sobie przeczyć. Oczywiście z dniem wejścia w życie ustawy o ochronie zabytków sprzedał swój profesjonalny sprzet i teraz szuka psem policyjnym. Założę sie że jest użytkownikiem któregoś forum. |
|
| Autor: | saper3791 [ wtorek, 22 listopada 2005, 15:40 ] |
| Tytuł: | |
Witam , pozdrawiam . No oczywiscie , ze sprzedal swoja wykrywke ! Teraz poszukuje rozdzkami i od czasu do czasu testuje wlasnorecznie skonfiskowany ( zabezpieczony ) sprzet kryminalistow , ktorymi jestesmy . Nie do konca wiadomo czy :jump czy :cry: Pozdrawiam - Piotr |
|
| Autor: | gnom [ wtorek, 22 listopada 2005, 16:28 ] |
| Tytuł: | |
a ja mam w domu książke pod tytułem ,,co w lesie piszczy '' książka autorstwa rafała skoczylasa książka z 1990 raku jak myślicie czy to bochater tego tekstu prasowego jest autorem ksiązki?? |
|
| Autor: | Jack [ wtorek, 22 listopada 2005, 23:20 ] |
| Tytuł: | |
Chyba za młody na jej autora. A o czym ta książka - o zwierządkach leśnych? |
|
| Autor: | aren [ środa, 23 listopada 2005, 00:30 ] |
| Tytuł: | |
A może powiadomimy prokuraturę o popełnieniu przestępstwa - co ?? |
|
| Autor: | Ziboli [ środa, 23 listopada 2005, 02:58 ] |
| Tytuł: | |
Włączę się koledzy w dyskusję, gdyż coraz częściej pojawiają się tematy o niby przestępczej działalności detektorystów. Czy aby na pewno musi być przestępstwem szukanie wykrywaczem? niekoniecznie. Nie należy też z góry zakładać, że Rafał robił to nielegalnie. Trzeba to po prostu robić tak aby to "nielegalne' stało się legalnym. Duże pole do popisu mają różnego rodzaju stowarzyszenia. Przykładem jest takie stowarzyczenie ze szczecińskiego Żelechowa (działa kilka lat), lub nasze właśnie powstałe stowarzyszenie poszukiwaczy rzecży zagubionych i ukrutych. Nie taki diabeł straszny. Nawet wizyta delegacji (Śruba, Ksiądz, TeVaueN) u konserwatora wojewódzkiego spotkała się z akceptacją, a zakończyła określeniem jasnych zasad . Niewielka wręcz symboliczna opłata (odpowiadająca flaszce whiski)przeznaczona na wykonanie opracowania przez WKZ materiałów graficznych z naniesionymi miejscami gdzie nie wolno szukać i kopać(stanowiska archeo) na wybranym przez nas rejonie eksploracji, i wydanie zezwolenia na takową, załatwia sprawę. Czas idzie naprzód, postęp również i nie tylko techniczny ale i w mentalności urzędników. Przecież oni też widzą jaki jest rozwój tego hobby i widzą bezsilność swoją i prawa. Muszą brać pod uwagę zapewne mniejsze zło, które z resztą złem nie jest a może przynieść im wymierne korzyści z kontaktu z takimi organizacjami pozarządowymi. Pamiętam jeszcze niedawno było sporo dymu na forum z tworzeniem takiej organizacji i statutu pomysłu chyba Kocia o ile pamiętam. Na szumie chyba się skończyło. Tu trzeba zakasać rękawy do roboty a nie biadolić i wyszukiwać trudności.Należy wytyczyć cele, jasne zasady, zarejestrować stowarzyszenie, uzyskać akceptację KZ . Można przejąć od gminy jakiś obiekt na siedzibę ( a powojennych obiektów typu schrony , forty, czekających na gospodarzy będących niejednokrotnie wrzodem na pupie magistratów jest na prawę dużo ) a i obrona cywilna da błogosławieństwo. Takim przykładem są bunkry w rejonie ul Łabędziej w Szczecinie i grupa Bastion. Remont na ukończeniu, muzeum nabiera kształtu, grupa się rozrasta w postępie geometrycznym. Pani konserwator zadowolona, że podniesiony jest poziom świadomości i dbałości o historię regionu. Są prowadzone wstępne rozmowy o współpracy z archeologiem na temat wykorzystania potencjału technicznego grupy przy wykopaliskach, co zresztą jak zauważyłem na forum ma to już miejsce w innych rejonach kraju. I na prawdę , wierzcie, nie trzeba do tego ogromnych nakładów finansowych a zapał, ręce gotowe do pracy i trochę czasu . Teraz idą słoty, wkrótce mrozy skują. Przychodzi czas na budowanie struktury, siedziby, nawiązywanie kontaktów, szukanie sponsorów czy dotacji unijnych bo unia na takie działania też ma fundusze,na planowanie przyszłych wypraw itp i to wszystko zgodnie z prawem. Pozdrawiam wszystkich a ewentualnych chętnych do odwiedzenia naszej siedziby zapraszam w imieniu prezesa (Śruba ) i swoim do odwiedzin. W sobotę od godziny 10 zapewne siedziba będzie otwarta a mieści się w bunkrze przy ośrodku opiekuńczym na ul. Łabędziej |
|
| Autor: | karas1979 [ czwartek, 24 listopada 2005, 23:23 ] |
| Tytuł: | |
Moze i on jest policjantem, moze lazi z wykrywaczem, ale niech nie pie....li głupot, ze monety XVI-XVII wieczne sa najczesciej w skupiskach. A na karczmach to sie znajduje przeważnie dzbany z monetami. Pozdrawiam. karas1979 |
|
| Autor: | mirek [ czwartek, 24 listopada 2005, 23:47 ] |
| Tytuł: | |
Ziboli napisał(a): Włączę się koledzy w dyskusję, gdyż coraz częściej pojawiają się tematy o niby przestępczej działalności detektorystów. Czy aby na pewno musi być przestępstwem szukanie wykrywaczem? niekoniecznie. Nie należy też z góry zakładać, że Rafał robił to nielegalnie. Trzeba to po prostu robić tak aby to "nielegalne' stało się legalnym. Duże pole do popisu mają różnego rodzaju stowarzyszenia. Przykładem jest takie stowarzyczenie ze szczecińskiego Żelechowa (działa kilka lat), lub nasze właśnie powstałe stowarzyszenie poszukiwaczy rzecży zagubionych i ukrutych. Nie taki diabeł straszny. Nawet wizyta delegacji (Śruba, Ksiądz, TeVaueN) u konserwatora wojewódzkiego spotkała się z akceptacją, a zakończyła określeniem jasnych zasad . Niewielka wręcz symboliczna opłata (odpowiadająca flaszce whiski)przeznaczona na wykonanie opracowania przez WKZ materiałów graficznych z naniesionymi miejscami gdzie nie wolno szukać i kopać(stanowiska archeo) na wybranym przez nas rejonie eksploracji, i wydanie zezwolenia na takową, załatwia sprawę. Czas idzie naprzód, postęp również i nie tylko techniczny ale i w mentalności urzędników. Przecież oni też widzą jaki jest rozwój tego hobby i widzą bezsilność swoją i prawa. Muszą brać pod uwagę zapewne mniejsze zło, które z resztą złem nie jest a może przynieść im wymierne korzyści z kontaktu z takimi organizacjami pozarządowymi.
Pamiętam jeszcze niedawno było sporo dymu na forum z tworzeniem takiej organizacji i statutu pomysłu chyba Kocia o ile pamiętam. Na szumie chyba się skończyło. Tu trzeba zakasać rękawy do roboty a nie biadolić i wyszukiwać trudności.Należy wytyczyć cele, jasne zasady, zarejestrować stowarzyszenie, uzyskać akceptację KZ . Można przejąć od gminy jakiś obiekt na siedzibę ( a powojennych obiektów typu schrony , forty, czekających na gospodarzy będących niejednokrotnie wrzodem na pupie magistratów jest na prawę dużo ) a i obrona cywilna da błogosławieństwo. Takim przykładem są bunkry w rejonie ul Łabędziej w Szczecinie i grupa Bastion. Remont na ukończeniu, muzeum nabiera kształtu, grupa się rozrasta w postępie geometrycznym. Pani konserwator zadowolona, że podniesiony jest poziom świadomości i dbałości o historię regionu. Są prowadzone wstępne rozmowy o współpracy z archeologiem na temat wykorzystania potencjału technicznego grupy przy wykopaliskach, co zresztą jak zauważyłem na forum ma to już miejsce w innych rejonach kraju. I na prawdę , wierzcie, nie trzeba do tego ogromnych nakładów finansowych a zapał, ręce gotowe do pracy i trochę czasu . Teraz idą słoty, wkrótce mrozy skują. Przychodzi czas na budowanie struktury, siedziby, nawiązywanie kontaktów, szukanie sponsorów czy dotacji unijnych bo unia na takie działania też ma fundusze,na planowanie przyszłych wypraw itp i to wszystko zgodnie z prawem. Pozdrawiam wszystkich a ewentualnych chętnych do odwiedzenia naszej siedziby zapraszam w imieniu prezesa (Śruba ) i swoim do odwiedzin. W sobotę od godziny 10 zapewne siedziba będzie otwarta a mieści się w bunkrze przy ośrodku opiekuńczym na ul. Łabędziej brawo! tak trzymac! a możre jakieś podobne inicjatywy powstały jeszcze gdzieś? dzisiaj widziałem program o pasjonatach z Legionowa, którzy odkrywaja historię tamtejszego carskiego garnizonu, współpracujac z muzeum, prawie legalnie :) ... |
|
| Autor: | ARNOLD [ czwartek, 24 listopada 2005, 23:50 ] |
| Tytuł: | |
Witam - jeszcze mała uwaga pod adresem policjanta z zamiłowania historyka - monety z Janem III Sobieskim nie mogły leżeć w ziemi ponad 400 lat bo Janka jeszcze na świecie nie było - pozdr Arnold |
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|