|
Witam
No temat był nie jeden raz poruszany, i w sumie , nie jest trudny do zrozumienia, od wieków , rolnicy, czy chłopi pańszczyźniani uprawiali setki hektarów ziemi dziedzica, czy innych panów, naworzenie pól znane jest od bardzo wielu lat , jak i palenie traw oraz rżyska, jako naturalne nawożenie (wzbogacanie w mineralia, ) , mówiono kiedyś, trzeba ziemię zostawić sobie, żeby mogła rodzić, a to znaczyło że kilkanaście procent , pól nie były w ogóle uprawiane przez kolejne lata, aż inne przestawały rodzić , wtedy wracano na te nieuprawiane, (do dziś tak się dzieje w rosji), wtedy zaczęto wywozić, na takie nieuprawiane pola , przedewszystkim piętrzące się zwały
obornika, w którym było praktycznie wszystko ,słoma z pościułek dla zwierząd z zwierzęcymi odchodami , jak i murgrabioskie kloaki oprużniane i do tego dodawane, również popioły, z pieców -kominków (palono drewnem),palono starą odzież i w sumie wszystko zużyte, trafiało na taki skład "gnojowiska" gdzie po latach kompostowania traciły kwasy moczowe i fekalijne, co dwa lata składowania wywożono tą starszą część , i taki obornik zostawał roztrząsany (kiedyś ręcznie ) po polach , i zaprzestano zostawiać ziemię odłogiem , stwierdzano że ziemia może rodzić co roku)), jak dziedzic czy gość jego , po dobrej nalewce , na wychodek poszedł to nie jednemu coś tam w tee wielką kupe chlupneło , no i wywiezione zostało, a mapy takowych to chyba jasne raczej nie ma, cały kraj , jest(był tak naworzony) wszędzie gdzie pola uprawne były , i do dzisiaj są te metody stosowane, znam je , a nazywają je dziś "BIO")))
chociaż rolnikiem nie jestem , ale wiele lat przy rolnikach spędziłem
pozdrawiam
johnny40
|