|
Pozwolicie, ze pomarudze troche na temat poszukiwaczy skarbow. Jednak zaznaczam, ze moje uwagi nie sa skierowane do zadnego znanego mi uzytkownika z listy.
<BR>Z zawodu jestem historykiem (takim od bunkrow - pisalem prace naukowe z MRU). Od kilku lat po bunkrach nie laze - brak czasu a przede wszystkim nie ta sprawnosc fizyczna.
<BR>Wiec se kupilem wykrywacz (taki full servivce - Explorer). Mowie sobie, ze teraz to znajde kumpli i bede szukac. Inetersuja mnie rzeczy banalne - guziki , monety, i inne drobiazgi. Ciesze sie byle czym. I myslalem, ze bedzie tak jak dwadziescia lat temu z bunkrami. Wspolne wyprawy, przyjazn, wymiana materialow (tych nawet najtajniejszych) itd. A tu klops. Poznalem kilku poszukiwaczy. Wydzwanialem do nich, proponowalme wspolne wyprawy, Zdobywalem mapy, sponsorowalem wyjazdy (paliwo, zarcie itp - w zeszlym tygodniu oplacilem chlopa, aby zaoral ugor, zeby wydobyc monety). Jednak do mnie zadko kto dzwonil. Napokazywalem meijsc, ktorych znam. I co sie okazalo. Tylko pierwsza wyprawa byla ze mna. Jak miejsca byly dobre, to potem odbywaly sie ciche indywidualne wyjazdy bezze mnie.
<BR>Jeden z kolegow co roku jezdzi na monety na jedno pole. Powiedzial mi o tym wiosna. Zabralem go na wyprawe. Obiecal, ze sie odwdzieczy. I co? Ciagle na polu byla kukurydza, a w koncu zapomnial mnie powiadomic o wspolnej wyprawie i pojechal sam. W koncu do wiekszoci ludzi przestalem dzwonic. Jade sam. I znajduje. Ale zaluje, bo to nie oto chodzi. Cala przyjemnosc jest we wspolnych wyprawach. I ja nie rozumiem o co tu idzie. O te kilka monet na polu? Coz one sa warte wobec wspolnej przygody ? Dlaczego w latach osiemdzisiatych swietej juz pamieci Krzysiu Biskup z Gdanska mogl mi bezinteresownie przywozic z Niemiec najtrudniej wyrwane materialy o MRU? Dlaczego nie smial zajzec do przesylek z archiwaliami, ktore dostawalem od niemieckich historykow? Bo wiedzial, ze i tak zrobie mu z nich ksero. Dlaczego jak tylko cos znaleziono w Sudetach mialem telefon z propozycja wspolnej wyprawy?
<BR>Ciekawe co o tym sadzicie?
<BR>
|