https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/

SIDŁA
https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=1&t=3499
Strona 1 z 3

Autor:  tomek_bielsko [ czwartek, 4 grudnia 2003, 13:53 ]
Tytuł:  SIDŁA

Nie wim czy ten temat juz nie zostal poruszany ale nie błąd ortograficzny!!! by,byl.Mianowice ma na celu "pomocy lesniczemu" tzn
ludzie chodza po lesie po to i po tamto lecz najbardziej sa nekani ludzie z piszczalka,prawo o nich tez nie zapomnialo :)

Lesniczy ma prawo jak mnie zlapie ukarac a co w przypadku gdy wyciagne mu pociete sidla powiem czlowiekowi tak :
Ja idac i kopiac nie robie tak wielkiej szkody dla lasu jak czlowiek ktory zaklada sidla .

W tym sezonie chodzilem po jurze wszedlem sobie do lasu z boku zadnej tablicy nic ,chodzac tak natknolem sie na 4 SIDLA wiec przcianczek do drutu i w kawalkach do plecaka wychodzac z lasu czyatm REZERWAT PRZYRODY chwila zastanowienia ...

Nie znalazlem nic w ten dzien ale tak samo bylem dumny ze zniszczonych sidel jak bym znalazl mauserka
Z piszczalka zaczolem chodzic w tym sezonie i powiem wam ze osobiscie ja nie przejde obojetnie obok SIDEŁ zawsze mam przy sobie obcazki by je pociac (nigdy nie chowam w calosci do plecaka to chyba zrozumiale )

A wy co myslicie na ten temat i czy jest to w pewnym stopniu pomoc dla lesnicego

POZDRAWIAM

Autor:  feeder [ czwartek, 4 grudnia 2003, 16:54 ]
Tytuł: 

Witam
Zdarzało mi się znajdować różne "dzieła sztuki" kłusowniczej. Jeżeli tylko mogłem zgłaszałem je leśnikom. Dzięki temu mam w tym gronie co najmniej dwóch dobrych kolegów :zdr . Nie wiem jakie są Wasze doświadczenia z leśnikami, ale zauważyłem, że nic tak na nich (negatywnie) nie działa jak kłusownicy i złodzieje drzewa. Jeden z "zielonych" kumpli na wzmiankę o kłusolach i złodziejach tęsknie spogląda na szafkę z bronią i wspomina jak to jego ojciec i dziadek (też leśnicy) preparowali wymyślne naboje do Merkla z soli (grubo mielonej), pieprzu i czegoś tam jeszcze... (za czasów xięcia Lubomirskiego czy w lasach Ordynacyji Zamoyskiej)
Jeżeli chodzi o zgłaszanie, to najlepiej nie ruszać, tylko pokazać leśniczemu miejsce zastawienia wnyków.
Na naszym forum chyba mamy leśnika (wskazuje na to jego logo). On może coś więcej powiedzieć. Ja myślę, że powiadamiać trzeba i warto.
Pozdrawiam
Feeder

Autor:  beyo [ czwartek, 4 grudnia 2003, 17:13 ]
Tytuł: 

W taki wnyk z linki stalowej złapałem się kiedyś sam :gun: Poza tym widziałem, jak męczy się sarenka złapana za nogę :cry: . Dlatego o ile trafię na takie ustrojstwo (na szczęście bardzo rzadko) to z miejsca je dezaktywuję. A jak bym dorwał człowieka (to chyba zbytni eufemizm) zastawiającego takie pułapki to bym go powiesił za nogę na sporym drzewie na tej lince :mad:

Autor:  Hans [ czwartek, 4 grudnia 2003, 17:42 ]
Tytuł: 

Rzeczywiście lepiej zaprowadzić leśnika na miejsce niż nieść ze sobą sidła czy wnyki bo jak was złapie z tym ustrojstwem leśnik to :mg: := i nie zdążycie się wytłumaczyć.

Autor:  Kenny [ czwartek, 4 grudnia 2003, 18:36 ]
Tytuł: 

ja tam po kulsolach znajduje z gola odmienne fanty :) zreszta Feeder cos o tym wie :)

Autor:  Hans [ czwartek, 4 grudnia 2003, 18:37 ]
Tytuł: 

To moze powiedz wszystkim na forum co kłusownicy potrafią zgubić...

Autor:  Nicnieznalazłem [ czwartek, 4 grudnia 2003, 18:39 ]
Tytuł: 

Witam.
Osobiscie widziałem raz sarne i raz jelenia złapane w sidła(niestety juz martwe) i tak sie zastanowiłem po co ten skur...syn zastawiał te sidła jak zwierzyne zostawił az sie rozłożyła???????To naprawde przerażający widok uciętej łapy i wydeptanej na 20 cm wokól drzewa z sidłem Błąd-nie "ziemii" a "ziemi".....czym sobie te zwierzeta zasłużyły na takie traktowanie????
Osobiscie nienawidze ludzi zabijających zwierzęta i jak złapie w lesie kolesia z sidłami to go saperką potraktuje.
PS WSzystkie znalezione sidła niszcze i Was prosze o to samo!!!!
Pozdrawiam sympatyków zwierzaków!

Autor:  tomek_bielsko [ czwartek, 4 grudnia 2003, 19:37 ]
Tytuł: 

powiadomic lesniczego jak jest "zakaz wstepu" poszukiwaczom do lasu(chodzbym nawet poszedl do niego jako grzybiarz,spacerujacy wolny czlowiek itp )
rozumie
mogl by czesciej skontrolowac ten teren od nas ale 2 strona medalu ze moze i nas czesciej namierzyc :)

P.S.
widze ze temat was dosyc poruszyl i oto mi chodzio :) nie lubie jak sie zwiezeta mecza i nie umie pojac ludzi ktorzy to robia

nie chowam w calosci do plecaka zawsze pociete by sam nie miec problemow

Autor:  DJArnold [ piątek, 5 grudnia 2003, 10:04 ]
Tytuł:  potrzask

Witam.

Chodząc po lesie istnieje też niebezpieczeństwo wdepnięcia w potrzask - znalazłem już 2 - pierwszy mały, w który jak bym wszedł to najwyżej zapiął by mi podeszwę buta - drugi był już taki, że pewnie ząbki wbiłyby się w okolicy kostek.
Znalezione potrzaski były naciagnięte - całe szczęście, że nikt w to nie wdepnął.

Autor:  wiseł [ piątek, 5 grudnia 2003, 15:45 ]
Tytuł: 

witam
wnyki które znajdujecie w lesie bezwzględnie niszczcie.Cóż tu więcej pisać.

Autor:  mirek [ piątek, 5 grudnia 2003, 18:09 ]
Tytuł: 

kiedys pod Augustowem znalezlismy jelenia we wnykach - jeszcze zyl. zadzwonilismy na policje - oni, ze to sprawa lesnictwa, wiec do nadlesnictwa, oni- ze to nie ich rewir, dalej do jednego lesniczego - nie jego rewir, do drugiego- nie bylo go. Jelonek w miedzyczasie zadusil sie na smierc (a nie dalo sie do niego podejsc, zeby go uwolnic- tak sie rzucal). zostawilismy wszystkim z ktorymi rozmawialismy namiary - z wg. mapy i z GPS'a.... strasznie wku....jace bylo to, ze nikt nie chcial nam (a glownie temu jeleniowi) pomoc. w sumie stracilismy godzine na telefony (informacja- szukanie numerow, etc) i zaufanie do miejscowych lesnikow.

a tak na codzien to jak znajduje wnyki to je po prostu "rozbrajam" i zakopuje. nosic nozyc do ciecia drutu mi sie nie chce, a po cholere mi wnyki...

Autor:  Góral [ niedziela, 7 grudnia 2003, 20:27 ]
Tytuł: 

Będąc kiedyś na rybach ,rzeka przepływała przez las, znalazłem sarnę we wnykach, która jeszcze żyła nie myśląc o zawiadamianiu kogoś postanowiłem ją uwolnić, nie macie pojęcia co się musiałem namęczyć żeby ją wyplątać z pętli ,która dobrze się już zaciągneła. Zwierzę strasznie się męczyło, wierzgało, charczało ale się udało, chociaż nie mam pewności czy później gdzieś nie padła. Wtedy się nad tym nie zastanawiałem ale co by było gdyby w czasie uwalniania zwierzyny naszedł mnie leśniczy? Pewnie nieźle musiałbym się tłumaczyć, a i tak nie wiem czy by mi uwierzono.Druga sprawa to to,że z uwalnianiem sarny można sobie jakoś poradzić jednak o innych zwierzętach leśnych możemy zapomnieć, nie dopuszczą nas do siebie , słyszałem opowieści o dzikach zaplątanych we wnyki, że są agresywne jak groźny pies na łańcuchu.Jednak jezeli natknę się znowu na taki akt barbarzyństwa to będę dalej próbował z uwolnieniem.

Autor:  mirek [ niedziela, 7 grudnia 2003, 23:41 ]
Tytuł: 

to ilustracje do tekstów powyżej. rzeczywiście, nie da się do zwięrzęcia podejść. walczył jak lew...

Autor:  kaytek [ wtorek, 9 grudnia 2003, 15:22 ]
Tytuł: 

po obejrzeniu tych zdjęć czuję się, jakbym dostał obuchem przez łeb! miej Panie Boże w opiece kłusownika, który stanie mi w lesie na drodze...

Autor:  widelec [ wtorek, 11 stycznia 2005, 23:10 ]
Tytuł: 

i znow uratowane zwierzątko :) bo moglo sie zlapac

Strona 1 z 3 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/