błąd ortograficzny!!! czy już było ale niezaskodzi
Nielegalni poszukiwacze skarbów
Nielegalni poszukiwacze skarbów bezkarnie plądrują dawny gród w Czermnie - stolicy wczesnośredniowiecznego systemu obronnego Grodów Czerwieńskich. Archeolodzy biją na alarm
Proceder kwitnie w najlepsze, bo zgodnie z prawem można ukarać kogoś tylko wtedy, gdy zostanie przyłapany na gorącym uczynku. A nie jest to proste - w regionie lubelskim jest kilkadziesiąt tysięcy stanowisk archeologicznych.
- Niestety prawo w tym kraju jest martwe, a odpowiedzialne służby nic nie robią, aby przeciwdziałać sytuacji. Czermno - dawna stolica Grodów Czerwieńskich - jest systematycznie penetrowane przez poszukiwaczy skarbów zaopatrzonych w wykrywacze metali - alarmuje profesor Andrzej Kokowski, szef Instytutu Archeologii UMCS.
Dariusz Kopciowski, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków w Lublinie, wyjaśnia, że problemu nielegalnej penetracji archeologicznych stanowisk nie da się załatwić z dnia na dzień. - Nie postawimy przecież wszędzie strażników czy policjantów. Zresztą starożytne osady i cmentarzyska mają nawet po kilkanaście hektarów. Upilnowanie ich jest praktycznie niemożliwe.
W ostatnich latach poszukiwacze skarbów zniszczyli takie miejsca w Gródku nad Bugiem, Pikulach koło Janowa Lubelskiego i w Ulowie koło Tomaszowa.
- Przeciwdziałanie temu to jak walka z wiatrakami - mówi Marcin Biborski z Instytutu Archeologii UJ w Krakowie, który jako pierwszy doprowadził przed kilku laty do procesu i skazania rabusia ze słynnego stanowiska wandalskiego w Mokrej koło Krakowa. - To był precedens. Sprawca dostał wyrok jednego roku w zawieszeniu. Przez jakiś czas w Mokrej było spokojnie, ale potem wszystko wróciło do normy i stanowisko nadal jest plądrowane - mówi Biborski.
W tym roku zakończył się czteroletni proces rabusia z woj. warmińsko-mazurskiego, przyłapanego na gorącym uczynku, z wykrywaczem metalu, przez samych archeologów. - Został skazany na półtora roku w zawieszeniu, cztery tysiące złotych grzywny i tysiąc złotych kosztów sądowych. Mimo apelacji sprawcy, sąd utrzymał ten surowy wyrok - informuje Piotr Górny, archeolog z Państwowej Służby Ochrony Zabytków w Olsztynie.
Lubelscy konserwatorzy, zamiast karać, stosują nagrody za informacje o odkrytych przypadkowo znaleziskach. W ubiegłym roku państwo Kowalczukowie z Grobelek koło Chełma otrzymali 1,5 tys. zł nagrody od ministra kultury za informację o odkryciu pieca na smołę i dziegieć. O nagrodę wnioskował do wojewódzkiego konserwatora zabytków w Lublinie profesor Kokowski.
- Takich zgłoszeń od mieszkańców regionu mamy jednak zaledwie kilka w ciągu roku - mówi Agnieszka Stachyra z PSOZ w Lublinie. - Równie niewiele dociera do nas też informacji o nielegalnym plądrowaniu stanowisk.
"oryginał" - nie zapominajcie o "y"! - błąd ortograficzny!!! tekst
http://roztocze.net/newsroom.php/14948
Ehhh i jak tu żyć ,