https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/

Weryfikacja informacji u tubylcow
https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=1&t=8695
Strona 1 z 1

Autor:  Ardengard [ poniedziałek, 6 grudnia 2004, 02:02 ]
Tytuł:  Weryfikacja informacji u tubylcow

Witam,

Jak tam wasze doswiadczenia odnosnie weryfikacji info u tubylcow? Moje maja sie coraz gorzej. A oto przyklad. Namierzylem karczme 400 lat stala (w sumie okazalo sie ze w trzech miejscach). Jedziemy w teren 300 km no i jest droga i dwie gorki. Mowie trzeba zlapac jezyka. No wiec weryfikacja pozytywnie 2 osoby to tu bylo trzecia tam dalej. ok to jedziemy. Nie ma ku.. nic. Macamy, macamy nawet boratyny. :nicnie Filip mowi popatrzmy na mape jeszcze raz. No i sprawa oczywista stoimy nie na tym skrzyzowaniu :lol: przy drodze gdzie nic nigdy nie bylo "tak, tak panie ta karczma stala tu, oo, o w tym miejscu". Ech ci ludzie, kazdy chce cos powiedziec, zaistniec i byc przez chwile waznym. Ale coz tak jest. Wreszcie karczme namierzylismy a tu pan wlasciciel nas radosnie informuje "eee panie tu juz taki pan z muzeum przyjerzdza od 4 lat ale cos ostatnio go nie ma" :x :mad: Z MUZEUM :D a my z PAN'u. Gratuluje kolegom fantazji :1 Ale jeszcze po nim troche posprzatalismy.

Pozdrawiam i uwaga na dobre rady autochtonow, nie zawsze sa trafne.

Ardengard

Autor:  tommy1976 [ poniedziałek, 6 grudnia 2004, 20:11 ]
Tytuł: 

Z Tubylcami to różnie bywa :) Niektórzy lubią się zabawić kosztem nas poszukiwaczy :D
Nie wiem czy pamiętasz skrzynię z porcelanką jaką wykopalismy z Gieniosem, Karasem i Falkiem.
Przed jej wykopaniem podjechał do nas na rowerze tubylec i nas opieprzył że mu pole z bobem rozkopujemy.
Po kilku zdaniach facet spotulniał i powiedzial , że w sumie to i tak wszystkiego nie zbierze wiec możmy sobie ryć byle nie za dużo.
Po jego odjeździe wyszla porcelanka, którą namierzył Gienios :)
Po pół roku wróciliśmy w to miejsce. Spokojnie zaczelismy kopac. Po jakims czasie zajechal sobie Ford Eskorcik z w....ymi tubylcami. Goście wyskoczyli do nas z pianą na ustach. Tłumaczylismy, że własciciel pół roku temu dał nam przyzwolenie na kopanie. Kierowca forda zdębial. Okazalo się że to on jest wlascicielem :gun: Ryczal, że mu juz w tym roku ktoś bobik przekopal.......
Całe szczęscie, że dal sie udobruchać. Przeprosilismy go grzecznie i udalismy sie na inną miejscówkę.

Nie był to jedyny taki przypadek. Kiedyś z Falkiem wbilismy się na poletko. Po chwili przyjechał gość , który przedstawil się jako właściciel pola. Pytał czego szukamy itd itp. W trakcie miłej rozmowy powiedział, że niedawno byli tu goście z podobnymi urządzeniami ale oni to ropy szukali :D heheh. Tubylec życzył nam miłego szukania i odjechał. Po chwili z piskiem opon zatrzymuje się Lanosik i słychac krzyk bambra abysmy s...ali z jego pola. Kolega Falek się trochę zdenerwował i mówi do gościa "zastanówcie się k..a czyje to pole bo zwariować można" :D Okazało sie ostatecznie, że pole należało do tego drugiego....

Autor:  111 [ wtorek, 7 grudnia 2004, 00:18 ]
Tytuł: 

Witam

Ja jak widzę gdzieś gościa na polu to zawsze staram się go opier...

Mam nadzieję, że nikogo z Forum jeszcze na polu nie spotkałem


111

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/