He! Wykrywacz metali wcale nie jest starym wynalazkiem. Idea być może znana była wcześniej, ale tak naprawdę sprawa rozbijała się o wielkość i ciężar urządzenia. Najwięcej kłopotu sprawiało zasilanie lamp elektronowych, no i same lampy. Po wynalezieniu tranzystora
http://www.wynalazki.mt.com.pl/wyn/tranz.html sprawa stała się o wiele prostsza. I jak wszystkie poważne wynalazki najpierw trafiła na użytek wojska. Radiostacje do samolotów w których nie pękały lampy (niskie ciśnienia na dużych wysokościach - bańki w stalowych pojemnikach) i urywały się kable od przeciążeń (obwody drukowane). Radary naziemne itd. itd.Tak więc sprzęt dla saperów uległ zmianie. Saperskie
macki czyli szpile stalowe "na kiju od czotki" zostały wsparte prostymi wykrywaczami metalu. Ale wykrywacze nie wyparły macek. Podstawą jest macka, bo wynalazek rodzi następny wynalazek. Miny niemagnetyczne, czyli z materiałów niewykrywalnych sprzętem elektronicznym.
Niemcy swoje Glassmine robili w ramach oszczędności ze szkła, rosjanie przeciwczołgowe TM i przeciwpiechotne PMD w drewnianych skrzyneczkach. Tylko zapalnik naciągowy lub naciskowy był metalowy. U nas na początku lat 50-tych wszedł wykrywacz na wyposażenie. Najpierw rosyjski wynalazek z dużą kolistą anteną, ciężki jak wszystkie diabli, a pod koniec lat 60-tych z prostokątną sondą.
Amatorskie wykrywki, oczywiście z importu to koniec lat 70-tych, początek 80-tych. Ja piewszy raz amatorską wykrywkę miałem w garści, (oczywiście nie moją) w 1985 roku. Potem trochę przerwy, a potem już.
:) Słowo daję że więcej nie pamiętam :)