|
Mam taki "wykrywacz". Ktoś go u mnie zostawił i nie odebrał. Kiedyś przed wyjazdem na wakacje postanowiłem spreparować coś do szukania na plaży dla młodszego syna aby ze szczętem nie zanudził się na plaży. Zrobiłem analizę układu i okazało się, że teoretycznie jest on zupełnie przyzwoity i poprawny (praktycznie porównywalny ze znanym Magnum). Powinien zatem dobrze pracować i skutecznie wykrywać obiekty. Wskazuje na to również jego wygląd zewnętrzny, budzący zaufanie. Niestety, jakość użytych elementów i ich montaż niweczy wszystko. Podzespoły 10-tego gatunku, scalaki bez oznaczeń (pozakatalogowe), skorodowane leżące 20 lat w rogu magazynu przewody itd. Z tego nie może wyjść nic dobrego, co najwyżej taniego. Największym koszmarem jest sonda. Ta kładzie wszystko. Poziom jej wykonania jak określa mój znajomy: gdyby d... miała ręce, zrobiłaby lepiej. W wyniku tego wszystkiego suma jest taka jaka jest. Urządzenie wprawdzie "pika", ale żadnej nastawy nie potrafi utrzymać w sposób stabilny dłużej niż 2-3 min. Innymi słowy, nie nadaje się do poważnego prowadzenia poszukiwań. Należy traktować go jako zabawkę. Wydaje mi się, że oferta jest skierowana do osób, które nigdy nie miały detektora w rękach. Pierwsze wrażenie: nieźle wygląda i coś tam popiskuje, więc bierzemy. Jeśli się nie sprawdzi to najwyżej niewielka strata.
Wynik moich usiłowańbył taki, że straciłem kilka godzin, a syn i tak odmówił jego użycia.
|