|
OK, to może ja odpowiem, gdyż poczuwam się do autorstwa terminu "dyskryminacja wybiórcza" będącego odpowiednikiem angielskiego NOTCH discrimination.
Zacznę od tego jak działa zwykła dyskryminacja. Otóż wykrywacz jest w stanie określić przewodność elektryczną oraz własności magnetyczne wykrytego obiektu.
Tak się akurat składa, że wykrywacz o dobrych własnościach magnetycznych (np. żelazo) mają kiepską przewodność.
Większość klasycznych wykrywaczy metalu posiada pokrętło, dzięki któremu ignorowane są obiekty o różnej przewodności. Skala takiego pokrętła rozpoczyna się od żelaza, poprzez nikiel, złoto, aluminium, miedź po srebro (które ma największą przewodność).
Jeśli ktoś chce więc ignorować przedmioty z aluminium musiał liczyć się z jednoczesnym ignorowaniem tego co leży poniżej na skali dyskryminacji (np. niklu).
Wymyślono więc, by wprowadzić szczególny rodzaj dyskryminacji, która wybiórczo mogła ustalać co ma być wykrywane a co nie. Początkowo było to osobne pokrętło służące do ustalania co ma być dyskryminowane (np. aluminiowe otwieracze od puszek), a obecnie jest to robione cyfrowo: numerycznie (np. XLT) bądź za pomocą segmentów określających szereg zakresów na pełnej skali dyskryminacji (np. Garrett GTA/GTI/GTP).
Możliwości sprzętu cyfrowego pozwalają na ustalenie z dużą swobodą co ma być wykrywane (accepted) a co ignorowane (rejected).
Większość wykrywaczy z cyfrową dyskryminacją wybiórczą ma tryb uczenia, tzn. sprawdza się wykrywaczem jak reaguje on na dany przedmiot (jaka liczba identyfikacyjna bądź jaki segment go charakteryzuje) a użytkownik może sam ustalić czy chce by ten przedmiot był wykrywany czy nie.
To tyle w duużym skrócie.
:pa
proscan
|