|
Po przeczytaniu cytatu jaki podał Rrutus, po prostu nie wiem czy się śmiać czy płakać?! Normalnie słów brakuje. Przecież wykrywacz to taki sam sprzęt elektroniczny (w pewnym elektroniczno-technicznym przybliżeniu) jak aparat cyfrowy, palmtop, telefon komórkowy czy też w pewnym sensie komputer. Czy naprawdę trzeba aż tyle wyobraźni technicznej, żeby wiedzieć, że takich urządzeń nie zostawia się w komórce, gdzie woda kapie przez dziurę? Ręce opadają i dzwonią o podłogę, jak mawiała moja nauczycielka z podstawówki :/ Porostu w głowie mi się to nie mieści...
Co do stawiania na cewce, która ma położenie pionowe, to dobrze wiedzieć. Co prawda nigdy nie chyba bym nie wpadł na coś takiego, mimo wszystko będę pamiętał. Rozumiem, że jeżeli wykrywacz opiera się o ścianę, stawiając go na sądzie która jest na płasko (równolegle do płaszczyzny, tak jak podczas szukania) to raczej nic złego stać się nie może?
U mnie wykrywacz wisi pionowo na ścianie, umocowany za podłokietnik z sondą równolegle do ściany, natomiast sonda nie jest obciążona. Rozumiem, że tak też jest ok.?
Pozdrawiam
SiD
|