|
Bardzo dobre podejście pokazuje tu Minelab - do takiego Explorera są dwa rodzaje zasilania - akumulator z ładowarką plus zasobnik na baterie. Akumulatora używa się zwykle, a jak padnie, to zawsze można wrzucić zasobnik z bateriami (zwykłe paluszki, no oczywiście alkaliczne). Jak ktoś chce, to można podobno dokupić jeszcze ładowarkę samochodową, czy... drugi akumulator (choć to pewnie do najtańszych rozwiązań nie należy). To rozwiązanie ma sens... ale! Te "ale" jest bardzo duże - takie machinacje mają sens w przypadku Explorera, gdzie te baterie (i akumulator) mają podobno wystarczać na kilkanaście godzin - wiadomo, elektronika i te wyświetlane bajery prąd ciągną. Wydaje mi się, że takie rozwiązania specjalnie nie mają sensu w tanich wykrywaczach, bo po pierwsze podrażają konstrukcje, a po drugie... - nie powinny być potrzebne. Moje neo chodzi kilkadziesiąt godzin na dwóch alkalicznych dziewięciowoltówkach - to mi wystarczy - w roku zmieniam 3-4 komplety baterii. Czy to jest drogo? Wydaje mi się, że absolutnie nie! Wydatek na energię rzędu kilkudziesięciu złotych rocznie to naprawdę grosze - samo paliwo przy dojeździe na miejscówke kosztuje czasami połowe tego... - a ileż miejscówek czasami trzeba obskoczyć. ;)
|