https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/

wykrywacz i wyładowania atmosferyczne
https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=10&t=54465
Strona 1 z 2

Autor:  JUSTOMEN [ poniedziałek, 19 maja 2008, 21:16 ]
Tytuł:  wykrywacz i wyładowania atmosferyczne

mam pytanie, czy wiac za kazdym razem jak w poblizu burza z wyładowaniami? dzisiaj trafiłem na pole pełne monet, błyskało sie wkoło a ja niepotrafiłem przerwac odkrywki, dopiero jak zaczeło nieźle lac schowałem sie do samochodu. czy wykrywacz moze sciągac pioruny?

Autor:  stylu [ poniedziałek, 19 maja 2008, 21:23 ]
Tytuł: 

Moim zdaniem nie ,słyszałem że wędki z włókna węglowego ściągają pioruny i lepiej nie wymachiwać nimi pod liniami wysokiego napięcia ,ale o porażeniu poszukiwacza z detektorem nie słyszałem :)

Autor:  iKRG [ poniedziałek, 19 maja 2008, 21:29 ]
Tytuł: 

Jeśli bedziesz stał na środku pola... od najbliższego wysokiego drzewa będzie ładnych parędziesiąt metrów... a Ty podniesiesz wykrywacz do góry (np. zerując, strojąc do gr. czy przy pp) to masz szansę być tym pierwszym ;)
Swoją drogą ciekawe czy dostałby nagrodę Darwina...

Autor:  Krzychu_ [ poniedziałek, 19 maja 2008, 23:28 ]
Tytuł:  Re: wykrywacz i wyładowania atmosferyczne

JUSTOMEN napisał(a):
mam pytanie, czy wiac za kazdym razem jak w poblizu burza z wyładowaniami?
[...] czy wykrywacz moze sciągac pioruny?


Jeżeli Jesteś na rozległym polu jedynym "wystającym" ponad poziom gruntu "punktem" terenu to niezależnie od tego czy Masz wykrywacz czy nie - jest bardziej prawdopodobne, że mając styczność z ziemią prowokujesz wyładowanie własnie w Twoim kierunku. Wszelkie wystające i wyróżniające się szpiczastym kształtem przedmioty mają zdolność zagęszczania wokół siebie linii sił pola elektrycznego, a w końcowej fazie wyładowania piorunowego jego rozwój następuje również w kierunku od ziemi do chmury (z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę). W czasie burzy i deszczu raczej nikt nie wydłubie Ci z ziemi tych monetek, które wcześniej Namierzyłeś. Poza tym taki "hardcore" dla samej (wątpliwej) satysfakcji i emocji może się w końcowym efekcie nie opłacić - więc lepiej do samochodu...

P.S.

To tylko moje zdanie i moja sugestia.

Samym Olejkiem :)

Autor:  Jacek [ poniedziałek, 19 maja 2008, 23:35 ]
Tytuł: 

Tak jak mówi mój poprzednik, tak mówi teoria ,a w praktyce bywa tak, że na rejsie pomimo iż maszt sterczał na wysokośc 12m ponad powierzchnie wody to pioruny i tak wolały właśnie w wodę uderzać nie we wspomniany maszt. Ze statystyki wynika, że łatwiej wygrać w totka niż być trafionym piorunem.

Autor:  Witcher [ poniedziałek, 19 maja 2008, 23:41 ]
Tytuł: 

...W ostatecznosci kiedy wloski sie zjeza, masz mala chwilke zeby kucnac na palcach i wystawic palec lewej dloni ponad glowe.
Nie powinno sie klasc.Jak najmniejszy kontakt z ziemia,jak najnizej.
Obawiem sie tylko, ze to takie wskazowki jak z jednego odcinka South Park z cyklu :"Duck and Cover" (kto widzial ten wie ;) )

Pozdrawiam :piwo

Autor:  Krzychu_ [ wtorek, 20 maja 2008, 00:04 ]
Tytuł: 

FDJ napisał(a):
[...] Ze statystyki wynika, że łatwiej wygrać w totka niż być trafionym piorunem.

Ja bym jednak wolał nie zawyżyć statystyk mimo, że i tu trafienie, i tu trafienie... :hahaha

Samym Olejkiem :)

Autor:  Floyd [ wtorek, 20 maja 2008, 00:14 ]
Tytuł: 

Statystyka to wielkie kłamstwo. Wśród moich znajomych były dwa przypadki porażenia piorunem (w tym jeden śmiertelny! :( ) i ani jednego przypadku 6 w totka.
Z piorunami nie ma żartów, gdy jesteś na polu i zbliża się burza to samochód będzie najbezpieczniejszym miejscem!

Autor:  SiD [ wtorek, 20 maja 2008, 11:25 ]
Tytuł: 

Floyd napisał(a):
Statystyka to wielkie kłamstwo.

Tylko wtedy, kiedy nie rozumie się czym statystyka się zajmuje. Jeśli mówi się, że statystycznie jest szansa 1:13983816 na trafienie szóstki w totka (liczba autentyczna) to w cale nie oznacza, że ktoś nie może trafić szóstki za pierwszym razem, ba może ją trafić nawet dwa razy pod rząd. Statystyka nie mówi, że wygrana w totka jest niemożliwa, mówi, ze szanse są niewielkie. Trafienie 6 w totka, to jak rzucenie 24 razy monetą tak aby zawsze wypadła reszka. Szanse są małe? No tak, ale jest to możliwe, może się nawet komuś udać dwa razy pod rząd coś takiego. Do tego jak 6 w totka to szansa 1 do 14 mln. a w totka zagra 20 mln. ludzi, to szanse już nie są takie małe, prawda? W sensie, szanse, że ktokolwiek wygra nie są już małe, ciężko powiedzieć natomiast kto wygra, ale bardzo możliwe, ze ktoś jednak wygra.

Podobnie ma się sprawa z piorunami. Trafienie piorunem może być mało prawdopodobne, jednak podczas burz w kraju podejrzewam, że jednocześnie kilka milinów osób może być wystawionych na ewentualne trafienie. Czyli piorun może kogoś trafić gdzieś w Polsce i na to jest nie taka małą szansa, mała szansa jest natomiast na poprawne wytypowanie w kogo trafi. Ale jak już trafi kogoś, kto ma inną bliską osobę (zwykle ma się bliskich, jakichkolwiek, w sensie, jest na to duża szansa, ze ma się bliskich i nie zawęża to prwdopodobieństwa) to potem Ci bliscy mówią, że statystyka to kłamstwo...

Dodam również, że właśnie w jacht moich znajomych który był na wodzie, a dokładniej w jego maszt, trafił piorun. Kilka osób doznało poważnego porażenia. Nie powoduje to natomiast, że boje się piorunów na wodzie. Równie dobrze mógłbym bać się wychodzić z domu, bo przejedzie mnie samochód, na co mam większą szanse.

Co nie znaczy, że nie trafi mnie piorun, ale to jak żyć z nadzieją, że jutro na pewno wygram w totka :) Może wygram, ale nie robię sobie specjalnej nadziei :1

Inna sprawa, że mówią: "żeby wygrać, trzeba grać" a więc ryzykując na polu podczas piorunów gramy i możemy wygrać :hmmm trafienie piorunem, szanse są niewielkie, ale większe niż gdybyśmy siedzieli w domu :za

Autor:  Floyd [ wtorek, 20 maja 2008, 12:38 ]
Tytuł: 

Tak SiD.... słusznie i naukowo :) . Proponuję kompromisowe rozwiązanie: gdy jesteśmy na polu i idzie burza udajemy się do samochodu i wypełniamy kupon totka :). Jeśli burza trwa dłużej możemy go zawieźć do kolektury, poczym wracamy na pole!
Korzyść jest podwójna:
mamy w ten sposób większą szansę że nas piorun nie trafi i większą szansę na wygraną w totka! :8)

Autor:  SiD [ wtorek, 20 maja 2008, 13:05 ]
Tytuł: 

Nie zapominajmy, że może się tak zdarzyć, że ktoś kto podczas burzy pływa jachtem, szuka wykrywką na polu i generalnie się nie przejmuje, szczęśliwie dożyje starości i nic mu nie będzie, podczas gdy ktoś inny żyje zdrowo, nie podejmuje ryzyka i umrze na raka jeżdżąc na wózku bo potrącił go samochód.
Nie ma sprawiedliwości, jest losowość.
Dlatego trzeba postępować w zgodzie z własnym zdrowym rozsądkiem i sumieniem i nie przejmować się statystyką, oraz tym, że kogoś spotkało jakieś nieszczęście (nie przejmować nie znaczy być nieczułym czy niewrażliwym, tylko nie odnosić tego do siebie, że mi też tak się przytrafi).
Koniec tego OT :1

Autor:  Witcher [ wtorek, 20 maja 2008, 13:09 ]
Tytuł: 

Co do piorunow i totka...Moj wuj zginol razony piorunem (prowadzil krowe za lancuch-laciatej nic sie nie stalo).
Kirka razy jak sie "zapedzilem" w teren i dopadla mnie burza pioruny "walily" zastanawiajaco blisko (2 razy widzialem jak dostawalo drzewo).Kilkukrotnie dostalo sie mojej chacie(raz wszystkie zarowki byly do wymiany, innym telefon stacjonarny).
Zaden z moich wujkow nie wygral w totka.Nigdy nie widzialem zeby wygrana "padla" gdzies w okolicy.Roznica polega na tym: w totka mozesz bardzo mocno chciec wygrac, kupowac setki kuponowc przez cale zycie i nie trafic.A jak bys bardzo chcial dostac z pioruna to wystarczy ze bedziesz sobie chodzil po otwartym polu z balonikem odpustowym na druciku...
Dlatego twierdze ze statystyki postrzalow z "pieruna" sa takie optymistyczne, bo wszyscy normalni ludzie siedza w czasie burzy w domu ;).

Autor:  Armand [ wtorek, 20 maja 2008, 21:50 ]
Tytuł: 

Justomen, lepiej szybko chowaj się przed piorunami, bo nie będę miał z kim dyskutować na forach :) Byłem świadkiem uderzenia pioruna koło namiotu, w którym byli ludzie, jedno dziecko trzymało się pionowej rurki aluminiowej w namiocie, doznało lekkiego szoku.

Autor:  iKRG [ wtorek, 20 maja 2008, 22:18 ]
Tytuł: 

Poza tym szkoda wrażliwej elektroniki wykrywki (nie wspominając o zdrowiu)
Kiedyś piorun łupną w drzewo oddalone o jakieś 30m od chaty... i w większości elektroniki domowej ścieżki na płytkach drukowanych zamieniły się w zwisające "farfocle" ;)
No chyba ze ktoś zrobi wykrywacz dla audiofilii, na bańkach ;)

Autor:  IdeL [ wtorek, 20 maja 2008, 22:25 ]
Tytuł: 

daniel-m napisał(a):
No chyba ze ktoś zrobi wykrywacz dla audiofilii, na bańkach ;)

Mam wrażenie, że w takim przypadku też zostaną tylko farfocle :lol:

Strona 1 z 2 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/