|
Miałem okazję przeprowadzić serię testów nieco dziwnego detektora metalu, bo w postaci butów.
Skąd takie konstrukcyjne założenie? Może wyjaśni to kraj pochodzenia – Włochy gdzie jak wiadomo nie można posługiwać się typowym wykrywaczami metalu..
Niestety z żalem na wstępie zawiadamiam, że nie otrzymałem od producenta zgody na prezentacje zdjęć, wiec będę tylko nieco przydługie i opisy.
Model Digitech Duo to zamontowana w jednym z butów cewka typu D-D. Cewkę taką montuje się w podeszwie w dowolnym bucie, (do wyboru oczywiście w prawym lub lewym :)) które prześlemy producentowi po wcześniejszych konsultacjach z nim. Chodzi to by but był w miarę sztywny i miał wystarczającą grubą podeszwę i by dało się go rozkleić i by znalazło się miejsce na urządzenie. Buty takie nie nadają się później do normalnego użytkowania. Podeszwa jest trwale sztywna. Być może za kilka miesięcy będzie wytwarzana gotowa podeszwa z cewką, którą można będzie samemu sobie dokleić do buta.
Wewnątrz buta biegną przewody, które przy cholewce zakończone są gniazdem (mały jack) dalej spiralnym przewodem do miniaturowego pudełka elektroniki wielkości telefonu (podobno wodoodporne) , które możemy schować w kieszeni lub powiesić na szyi i z którego mamy wyjście na słuchawki.
Detektor automatycznie dostraja się do gruntu, mamy możliwość ustawienia jedynie czułości, rodzaj metalu sygnalizowany jest akustycznie . O ile żelazo można łatwo z identyfikowaćć to przedmioty miedziane i srebrne dają bardzo zbliżony wysoki dźwięk. Aluminiowe zawleczki dają inny nieco wyższy dźwięk. Warto mieć słuchawki z regulacją głośności bo takiej w wykrywaczu nie ma .
Zasięgi w testach w powietrzu na 90% czułości
moneta 1 gr – 11 cm
pul tab - 16 cm
5 kop miedzianych XIX w -19 cm
obrączka złota 9 cm
Jak więc widać zasięgi nie są rewelacyjne, ale ze względu na małą cewkę wykrywacz dobrze sprawuje się na zaśmieconym terenie. Ponadto cewka jest przy ziemi , więc zyskujemy dodatkowe centymetry
Wadą jest krótkie życie baterii. Zasilające dwie sztuki paluszków starczają zaledwie na trzy godziny.
Do „szurania” nogą też trzeba się przyzwyczaić.
Model Digitech Pulse to zamontowane w butach urządzenie do głębszych poszukiwań.
Jeden z butów ma umieszczony nadajnik , drugi zaś ma umieszczony odbiornik. Konstrukcja niestety również usztywnia buty i także tu nie nadają się one do innych celów
Działa to trochę jak rama , niestety ze względu na to, że nie ma możliwości zachowania stałej odległości nadajnika i odbiornika i jest to uśrednione (oczywiście w pewnym zakresie) traci się sporo na zasięgu. Trzeba się też nauczyć chodzenia w taki sposób by odległość ta mieściła się w zakresie tej tolerancji. Podobno można nauczyć się dość precyzyjnego szacowania wielkości i głębokości zalegania przedmiotów odchylając odpowiednio sondę z odbiornikiem, przy unieruchomionym nadajniku. Mi po trzech godzinach nie udało się i miałem już dość kopani dołków i to bardzo szerokich , bo nie byłem w stanie zlokalizować dokładnie źródła sygnału.
Wygląd pudełka z elektroniką podobny jak w wyżej wspomnianym modelu,tyle , ż mamy takie dwa takie bo jedno jest źródłem energii dla nadajnika, działanie tak jak wykrywacz typu PI. Zasięg podobno do 1 m
Nie udało mi sie takiego stwierdzić.
Reasumując.
Czy warto wydać 249 E (Duo) lub 349 E (Pulse) ,nie licząc opłat na wysyłki? Szczególnie w naszych warunkach prawnych to raczej odpowiedź brzmi na NIE , można co prawda używać Duo jako dodatkowego wykrywacza do namierzania, ale uwierzcie mi – ciężko się chodzi w tak przerobionych butach.
Z pewnością spróbuję poszukiwań Digitech Duo na plaży morskiej , z tym , że butami będą kalosze. (brodzenie po wodzie ) Odpadną wtedy chmary ciekawskich dzieciaków i oczywiście opłaty za poszukiwania dla Zbynia
pzdr 111
|