|
Pomysł ciekawy, fajnie popatrzeć, że komuś się chciało.
Pomijając kwestię, że cała frajda jest w samodzielnym szukaniu, to moim zdaniem takie urządzenie samo-szukające ma dopiero sens, kiedy albo z dużą skutecznością wykrywa same godne uwagi sygnały, albo samo kpie. Każdy kto szuka wie, że problem nie lezy w znalezieniu sygnału, tylko wykopaniu go i zakopaniu dołka, biorąc pod wugę, że znacznie częściej wykopie się śmieci.
Chodzenie za takim sprzętem, czy gdyby oznaczał miejsce sygnałów, po takim sprzęcie, można porównać do chodzenia jako "starszy szpadowy" za kimś wykrywką, jedyna różnica polega na tym, że fantami nie trzeba się dzielić. Tak tracimy całą przyjemność z samego szukania, zostaje tylko kopanie dołków, zwykle za śmieciami, jak dla mnie mało ciekawe. Nawet nie pogadasz, co komu wyszło itd z tym automatem.
Gdyby potrafił bezbłędnie oznaczać gdzie leżą monetki, labo samemu wykopać i to zweryfikować, to od biedy, zamiast frajdy zostałby jeszcze zysk czasu i sił, a tak zabiera co najfajniejsze, zostawiając brudną robotę.
Dobre tylko do szukania w parkach i na plaży, gdzie można nazbierać raczej współczesne moniaki.
|