|
miejscowoć obok to wierzchocina pierwsze pole to nie sadzonki a zborze posiane dla zwierząt leśnych dorzucam cytat z artykułu :
Z drugiej strony ten podniosły nastrój psuły nadchodzące obawy. Jak zachowają się Niemcy, gdy dowiedzą się, że w Borowym Młynie jest Wojsko Polskie. Wiedziano, że stacjonujący nieopodal Grenzschutz jest po to aby nie dopuścić do ruchów powstańczych wśród miejscowej ludności. Oficjalnie mówią, że zadaniem ich jest pilnowanie ładu i porządku, ale pod tym hasłem można dokonać wiele. Krótka narada i decyzja marszu do Wierzchociny zapadła. Dowódca zdawał sobie sprawę, że jest liczebnie słabszy od Niemców jednak miał za sobą argument zaskoczenia no i wsparcie miejscowych ochotników. W nocnej ciszy Polacy prowadzeni przez Pawła Trzecińskiego z Upiłki podeszli pod Wierzchocine gdzie w miejscowej karczmie Hapki bawili się także niemieccy stróże granicznego porządku. Wtargnięcie Hallerczyków wspartych Borowianami zaskoczyło ich. A interwencyjny oddział rozrósł się o będących już w dobrych humorach miejscowych ochotników. Niemcy nie widzieli sensu walki złożyli broń. Wierzchocina było wolna. Wziętych do niewoli żołnierzy Grenzschutzu umieszczono w karczmie, którą zamieniono na „jeniecki lager”. Po wystawieniu posterunków, żołnierze udali się na spoczynek. Pojedyncze kwatery zajęli w Borowym Młynie i w Upiłce. „Stalag- karczma Wierzchocina” funkcjonował trzy dni. Przyszły rozkazy nakazujące nie tylko wypuścić „jeńców”, ale także oddać im broń. Polacy mieli wycofać się ze wsi. Okazało się, że Wierzchocina miała pozostać po niemieckiej stronie. Wyzwolona niedawno wieś ponownie znalazła się w rękach Grenzschutzu. Zapanowała atmosfera niepewności.
Lotem błyskawicy rozniosła się także wiadomość, że po stronie niemieckiej miała pozostać nie tylko Wierzchocina ale i Brzozowo, połowa Upiłki, Pietrzykowo i Kiełpin. Ponadto w niemieckich rękach miały być leżące na zachód od Upiłki znaczne obszary państwowych i prywatnych lasów i łąk (Rosochy), które od dawien dawna były dla miejscowych pastwiskami, zapewniały siano dla większości wsi na Gochach. Wzburzenie było ogromne, pojawiła się gorycz, rozpacz i nieufność. W 1919 roku prasa poinformowała, że po rozpatrzeniu petycji wysłanych do Wersalu, postanowiono dokonać istotnych korekt w przebiegu granicy w północnych rejonach powiatu człuchowskiego, na Gochach które miały przypaść Polsce granica państwa miała przebiegać wzdłuż jezior: Gwiazdy i Gwieździniec. A tu okazuje się, że mają być zmiany.
10 lutego 1920 r. w rozkazie nr 12 gen. Haller zwrócił się do swoich żołnierzy : "Idziemy nad polskie morze – idziemy w kraj odwiecznie polski, wielokrotnie wydzierany nam przez wrogą siłę niemiecką. Ale tęższą i większą jest moc polska – moc polskiego oręża i polskiego ducha.(...)Wraca do Polski ziemia polska, ziemia zroszona krwią męczeńską polskiego biskupa św. Wojciecha, gdzie niegdyś tylu znakomitych rodaków działało, gdzie żył i pracował człowiek, 'co wstrzymał słońce, ruszył ziemię – polskie go wydało plemię (...), skąd w czasach upadku wyszło tyle obrońców swobody narodu(...) Niech żyje zjednoczona nasza Polska!".
|