Gdzie dotarliśmy? Jakieś 20m dalej :/ Za zakrętem okazało się być jednak więcej niż 30cm wody (sięgała mi pod...) no i jakieś 15m za nim była kolejna tama, która postawiła kreske na tej upadowej - przynajmniej dla nas. Tama nie nadająca się do przebicia (przynajmniej na taką wyglądała z jakichś 5m, bo zaplątałem się w jakieś druty i nie mogłem podejść bliżej a nie chciałem ryzykować kąpieli w tej wodzie). Za zakrętem były po lewej stronie jeszcze dwie luki oddalone od siebie o jakieś 2m (nie wiem czy to były te pomieszczenia do których wchodzili górnicy, gdy jechał urobek - idąc na dół minęliśmy kilka takich "pokoików" - czy już poziomy, bo były zasypane). Brodząc w tej wodzie zauważyłem tylko, że na przeciwko wylotu tych luk na wodzie nie było wszechobecnego kożucha, wydaje mi się, że świadczy to o tym, że woda w tych miejscach nie stała w miejscu. Ogólnie za zakrętem było troche inaczej niż w reszcie upadówki - jakby bardziej płasko - ale to mogło być tylko złudzenie spowodowane tym, że cała tamta przestrzeń była zalana. Patrząc na strop, upadu też raczej na nim nie widziałem... Nie wiem, czy za tamą jeszcze dużo było upadu i czy był w ogóle. No i należałaby się pewna korekta odległości - ostatnie dane co do tych 250m długości są błędne. Nie mając wprawdzie przyrządów pomiarowych, stwierdzamy że maksymalnie tunel może mieć 150m. Z czego ok. 20m jest zalanych. Te dane też nie są wiarygodne, ale na pewno mają więcej wspólnego z rzeczywistością.
To chyba tyle, jeżeli chodzi o eksplorację tej upadówki. Jeżeli ktoś miałby się ochotę tam wybrać rekreacyjnie, to wygląda ona na dość bezpieczną - strop ok. W pobliżu tamy wejściowej trochę popiołu na ziemi. Jakieś 6m od tamy spora "piaskownica" tego popiołu - widoczna na pierwszym zdjęciu, za nią zaczyna być coraz więcej mokrego mułu, no i na głowy zaczyna intensywniej kapać, aż do miejsca gdzie już się leje. Potem strop jest względnie suchy, natomiast płynąca woda sprawia, że jest dość ślisko i trzeba uważać, by nie wyglebić (chyba, że ktoś preferuje kąpiele w rdzawym błotku). W końcu dochodzimy do zalanej części - zakrętu i kilkunastu metrów prostej za nim - do tamy (oceniam, że max. głębokość to 1m), wobec czego gumiaki nie wystarczą. Ja tam szedłem w piance do nurkowania (niestety bez skarptek - stopy, które miałem w zalanych gumowcach troche mi przemarzły). Jeżeli ktoś nie lubi mocnych wrażeń i woli nie ryzykować kąpieli w tym bajorku, to odradzam włażenie tam. Sądząc po śladach butów w mule (a były do samego końca) tunel był nieraz odwiedzany. Powietrze nie jest za ciekawe. Tzn. oddychać się da, ale kiedy wysiłek zsumuje się z emocjami - można się trochę zasapać, choć wszystko wskazuje na to, że jakieś znikome ruchy ono wykonuje - kropelki pary powoli ciągną w stronę zalanej części.
A teraz kilka najlepszych zdjęć z krótkim opisem:
Czeluść za "wejściową" tamą:
[ img ]
Zakręt (tym razem wyraźniejszy):
[ img ]
Prosta za zakrętem (nie wyraźna, z zaznaczonymi lukami):
[ img ]
Napisałem chyba wszystko co mogłem. Gdyby ktoś miał jakieś pytania do tej upadówki, to pisać na PW.
Następnym celem będzie kolejna upadówka, jeszcze nie wiemy która. Musimy się rozejrzeć.