|
Poniżej przedstawiam fotografie z rekonstrukcji zamku. Stan - wiosna 2004. Zdjęcia przedstawiają widok na dolne pomieszczenia zamku górnego po usunięciu osadów i gruzu.
Warownię Bobolicką zawsze uważałem za najbardziej tajemniczą i romantyczną na całej Jurze. Wyjątkowe piękno tych tajemniczych ruin przyciągało mnie odkąd pamiętam. Niesamowity klimat (szczególnie wieczorem o zachodzie słońca), przepiękne otoczenie, przyroda, mała ilość turystów świadczyło o wyjątkowości tej ruiny. Teraz zamek posiada nowe mury obwodowe, bramę wjazdową, budynek gospodarczy(straży?) i bóg wie co jeszcze powstanie w najbliższym czasie. Uważam że tak daleko posunięta rekonstrukcja zamku jest błędem. Tak jak napisał Test, co innego jest stawiać mury na podstawie zarysu zachowanych fundamentów, a co innego jest ingerować w bardzo dobrze zachowane założenie obronne nowym kamieniem, drewnem i żelazem. Uważam osobiście że w wypadku zamku w Bobolicach powinno się zastosować renowację i konserwację zachowanych murów tak aby zachować obiekt w stanie trwałej ruiny.
Sprawa nadzoru archeologicznego i badań archeologicznych - ZGROZA! Na przestrzeni kilku sezonów prac rekonstrukcyjnych na zamku z racji swoich zainteresowań byłem częstym postronnym obserwatorem tego co się tam dzieje. W wykopach na terenie dzisiejszej bramy wjazdowej, na terenie zamku, w ziemi wywożonej z zamku (usypywano z niej skarpę usztywniającą zbocze) znajdowano naprawdę duże ilości różnych zabytków archeologicznych. Byłem światkiem kiedy turyści gołymi oczyma podejmowali z hałd denary jagiellońskie i inne monety z różnych wieków. Masowo znajdowano ciekawą ceramikę, przepiękne kafle zamkowe głównie z XV wieku, kościane ozdoby. Bełty do kuszy jak i inne drobne żelazo również zalegało na wyrzucanej z zamku ziemi. Hmmm... skoro konserwator podejmuje się rekonstrukcji tak bogatego stanowiska wypadało by chociaż oddelegować na czas prac stałego przedstawiciela, który nadzorował by dokładnie ogół prac. Takie zabytki nie powinny się w ogóle znaleźć na hałdzie ani w wykopach. Dostęp do zamku nie był należycie strzeżony i często w weekendy turyści bez przeszkód mogli się dostać przez otwarte na oścież drzwi do wnętrza warowni oglądając ten cały bajzel na własne oczy. Zapewne archeolog się pojawiał ,ale jak znam życie to raz na tydzień.....
Wniosek jest taki, że archeolodzy i konserwatorzy (z całym szacunkiem dla nich) nie potrafią zadbać o porządek nawet na takim stanowisku jak zamek w Bobolicach. Świadkiem są setki jak nie tysiące turystów którzy przez kilka sezonów oglądali walające się tu i ówdzie zabytki archeologiczne. Wina zapewne leży w dużej mierze w finansach jakimi dysponują służby konserwatorskie. Z tego powodu należy zadać pytanie czy wobec braku odpowiednich funduszy warto w ogóle podejmować się takiego przedsięwzięcia?
Pozdrawiam
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
|