https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/

Porty rzeczne
https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=29&t=12538
Strona 1 z 1

Autor:  *Dundee* [ piątek, 29 kwietnia 2005, 11:53 ]
Tytuł:  Porty rzeczne

Witajcie
Interesuje mnie wszystko co zwiazane z tematem portow rzecznych
w Polsce okolo XV-XVI wieku. Czego sie spodziewac, jak wygladaly,
co ze strukturami komplementarnymi jak komory celne, targowiska, wagi.
Czy istnialo jakies typowe usytulowanie tych obiektow.
No i chyba najwazniejsze -dobre rady jak namierzyc taki domniemany port
biorac pod uwage zmiany koryta rzek, ewentualne wylewy i reszte "kataklizmow"
Czy ktos juz pracowal nad takim tematem?

pozdrawiam
Dundee

Autor:  Ziboli [ piątek, 29 kwietnia 2005, 23:02 ]
Tytuł: 

Dundee, dobrze kombinujesz. Ja mam podobne zainteresowanie, ale w szczególności jednym portem, Szczecińskim. Niestety, albo i na szczęście, ewoluował i rozwijał się jednak nie w swojej pierwotnej lokalizacji ( w naturalnej zatoce Odry u podnóża wzgórza zamkowego), lecz rozrósł się znacznie dalej i w innym kierunku. Zatoka została zasypana a wzdłuż Odry powstały bulwary i nabrzeża wykorzystywane obecnie przez biała flotę. Ten odcinek rzeki jest wykorzystywany niekiedy jeszcze przez barki a więc jednostki o małym zanurzeniu oraz statki wycieczkowe, co nie wymaga utrzymywania znacznej głębokości szlaku. Tak, więc rejonach żeglugi i starego portu na dnie w wielowiekowych osadach zalegają różności. Co trzeba, aby się do nich dostać? Po prostu trzeba czekać na okazję. Na razie takie miałem dwie. Jedna 20 lat temu, z której nie skorzystałem, ale byłem świadkiem różnorakich trafień. Druga okazja jest obecnie. Obie związane są z koniecznością wykonania prac pogłębiających dno rzeki. Tak było prawie 20 lat temu, gdy zaczęto budowę trasy zamkowej i nowej przeprawy mostowej właśnie w rejonie średniowiecznego portu warstwa pobrana przez pogłębiarki z dna trafiała barkami do refulera, który przepompowywał wszystko w wyznaczonych polderach. Po kilkudniowym osuszeniu się piasków i osadów można już spokojnie czesać działeczkę. I nie powie archeolog, że naruszasz warstwy historyczne. Druga taka okazja tydzień temu wynikła w związku z tym, że ma do Szczecina zawitać i ustawić się u podnóża Wałów Chrobrego ( a wiec w rejonie XIX-XX wiecznego targowiska i na skraju starego portu) potężny wycieczkowiec, i dla niego trzeba pogłębić ten fragment rzeki. Pogłębiarka zrobiła swoje, urobek trafi tam gdzie trzeba ( małe śledztwo) i właśnie się osusza. Długi weekend będę miał chyba pracowity.

Autor:  Maciej G [ piątek, 29 kwietnia 2005, 23:59 ]
Tytuł: 

Witam!
Ciekawy wątek !
Parę lat temu walczyłem z lekko pokrewnym zagadnieniem - " Komponenty architektoniczne w krajobrazie rzek" tak brzmiał temat mojej pracy wieńczacej pięcioletnie zmagania na ASP . Może troche dziwny jak na uczelnię i wydział który konczyłem ,ale sam sobie wybrałem i co nieunknione był związany z częścią projektową dyplomu.
Poruszałem w niej również kwestie osadnictwa ,komunikacji ,wykorzystania do celów przemysłowych i rekreacyjnej roli rzek. Były to zagadnienia poruszane w części wstępu i nie analizowane , aż nadto . Zbierając do tego działu bibliografię trafilem na ciekawe opracowania w moim przypadku wyczerpujace tamat w nadmiarze . Mam na myśli ukazująca sie ( o ile dobrze pamiętam ) kwartalnie serię " Rzeki - kultura-cywilizacja-historia" pod redakcją J. Kołtuniaka ( Gliwice ? ) . W każdym z tomów poruszane były zagadnienia związane z tą materią rozpatrywane w różnych aspektach . Dostęp do tych pozycji ( niski nakład i ograniczone grono odbiorców ) nie był łatwy ! Wypożyczono mi to po osobistej interwncji dyrektora ODGW we Wrocławiu . Myślę , że właśnie m.in. w tej instytucji powinieneś trochę "powęszyć".

Pozdrawiam.

Maciej G.

Autor:  Jarema [ sobota, 30 kwietnia 2005, 10:30 ]
Tytuł: 

A ja mam takie pytanie (mam nadzieję że kolega się nie obrazi - pytanie jest pokrewne ;) )... czy niezbyt duża rzeka wielkości kaczawy (może ktoś widział), głąbokości normalnie do 1 m. czasem głębiej (w 1812 potopiła się tam kupa wojska napoleona) mogła być używana do żeglugi? W czasie spływu na byle czym pływają tam całkiem spore łódki a na jednym miedziorycie (Czy czymś innym ale chyba miedziorycie) bodajże renesansowym jest miasto i coś co jest albo fosą (mało dokładne więc nie wiem) albo właśne kaczawą jest łódka. No i nie wiem czy rzeczywiście mogła tu istnieć jakaś przystań. Co o tym myślicie?

Autor:  Maciej G [ sobota, 30 kwietnia 2005, 10:54 ]
Tytuł: 

Widziałem Kaczawę , faktycznie nie duża , ale w miarę bystra rzeka . Wystepują w niej pstrągi i .... samorodki złota :)
Nie sądze , aby miała jakieś większe znaczenie komunikacyjne .
Rzeki tego typu cechuje duża podatność na nagłe wezbrania poopadowe .
A wojsko Napoleona mogło sobie faktycznie nie poradzić .... zwłaszcza w wiosenno - zimowym okresie. Pokrywa lodowa takich cieków jest nierówna i co za tym idzie w połączeniu z bystrym nurtem ...niebezpieczna . Tu upatrywał bym przyczyny tej tragedii.

Pozdrawiam.

Maciej G.

Autor:  *Dundee* [ wtorek, 10 maja 2005, 14:01 ]
Tytuł: 

Witam ponownie;
Szperajac po sieci zawitalem na witrynke Urzedu Gminy Bialobrzegi
jest tam troszke materialow odnosnie rzeki Wislok ...rzeczka w sumie niewielka a jednak
cos sie dzialo (wiec moze Kaczawa rowniez kolego Kretschmer).
Wprawdzie nie ta rzeczka mnie interesuje, ale ponizszy fragment daje pewien obraz "co i jak"
plywalo po naszych rzekach -moze sie komus przyda

".... W 1589 r. ustawa sejmowa potwierdziła spławność Wisłoka od Rzeszowa po ujście do Sanu, zakazując budowy w jego korycie urządzeń utrudniających żeglugę a więc jazów, młynów i tam. Oczyszczono zagrażające żegludze miejsca, zbudowano "pale " - porty rzeczne, gdzie na szkuty ładowano towary. Umieszczono je na rzeszowskim Staromieściu, w Palikówce, Tryńczy. Dla majętności łańcuckiej pal umieszczono między Czarną a Białobrzegami. Spław był wynikiem intensyfikacji gospodarki folwarczno - pańszczyźnianej i zwiększonej eksploatacji lasów. Spławiano drewno, zboże, mąkę i potaż - popiół drzewny stosowany wówczas jako nawóz. Do spławiania towarów używano statków różnej wielkości, najczęściej szkut - bezpokładowych statków żaglowo - wiosłowych o wysoko wzniesionym dziobie i pionowej rufie. Prawidłowo eksploatowana mogła służyć do 10 lat zabierając jednorazowo około 1500 korcy zboża. Załogę stanowiło około 20 ludzi. Pływały również po Wisłoku statki mniejsze. Najmniejszym był galar - płaskodenny, wyposażony w drąg do sterowania, mógł zabierać nawet do 400 korcy zboża. Obsługiwany był przez 8 flisaków. Brak możliwości powrotu w górę rzeki powodował, że po dotarciu do Gdańska galary były sprzedawane na opał.
Wisłok był jednak trudny do ujarzmienia. Często zmieniał swoje koryto a spław był ciężkim i niebezpiecznym zajęciem, nie tylko z powodu charakteru rzeki, ale i kłopotów, jakie sprawiał sąsiadom Stadnicki - Diabeł Łańcucki. Trudności te spowodowały, że już w 1609 r. Mikołaj Spytek Ligęza z Rzeszowa starał się o spichlerz w Nowym Mieście pod Leżajskiem. Wkrótce znaczenie Wisłoka jako drogi wodnej spadło, chociaż aż do XVIII wieku był rzeką spławną a spław drewna utrzymał się aż do początku XX wieku. Kloce drewna odmiennie od innych towarów spławiano w tratwach. Transport ten, tani i opłacalny stosowany był od dawna, jednak dopiero z początku XX wieku zachowały się dokumenty pozwalające poznać jego organizację. W 1911 roku Ordynacja Łańcucka uzyskała koncesję na urządzenie " składów drewna i placów do ładowania drewna i zbijania tratew nad brzegiem rzeki Wisłok w gminach katastralnych Dąbrówki, Białobrzegi i Medynia Łańcucka". Ostatni spław drewna odbył się w marcu 1914 roku....."

Pozdrawiam
dundee

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/