|
Witam
Do wielu czynników różnej natury (po części sygnalizowanych przez PT Przedpiszców) dodam kwestię najbardziej mnie poruszającą: rozkład moralny polskiej armii oraz tchórzostwo. Znam sporo XVII-wiecznych bitew przegranych przez Polaków dlatego, że byli pijani, nieposłuszni dowódcom, zbyt pewni siebie i lekceważyli wroga. Bywały postawy nie ma kasy - nie ma walki, fakt, że chodzi o obronę ojczyzny miał drugorzędne znaczenie. Wielu szlachciurom było obojętne komu będą służyć - swoim czy obcym. Niekiedy przegrywali, bo zwyczajnie nie chciało się im walczyć.
W jednej z bitew przerazili się Szwedów tylko dlatego, że ich zobaczyli. W strugach deszczu polskie wojsko wdepnęło na szeregi szwedzkich muszkieterów i ... zwiało, choć Szwedzi byli bezbronni, bo większość muszkietów w takich warunkach nie była w stanie odpalić. Kiedy indziej pili w obozie do momentu aż Szwedzi podeszli na bliską odległość. Bywa, że dowódcy kłócą się, kto ma dowodzić i działają przeciw sobie, sabotując rozkazy. Wrogie armie nie mogą wyjść z podziwu nad głupotą Polaków i często nie mogą uwierzyć, jak to się dzieje, że wygrywają z Polakami nawet stracone bitwy.
Po prostu w XVII wieku Polakom przestaje się chcieć. A jak się im akurat coś zachce, to zwykle jest to naruszenie ładu wewnętrznego Polski, racji stanu, każdy szlachciura ciągnie w swoją stronę; państwo, wspólny interes mało się liczą.
To była dopiero przygrywka. Rozkład państwa i demoralizacja Polaków postępowała nadal, aż zowocowała wymazaniem Polski na 150 lat z mapy Europy.
Test
|