https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/ |
|
| Słowo rycerskie warte kilkanaście ton złota... https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=29&t=4716 |
Strona 1 z 2 |
| Autor: | Test [ piątek, 23 kwietnia 2004, 02:02 ] |
| Tytuł: | Słowo rycerskie warte kilkanaście ton złota... |
3 miliony złotych ecu, czyli równowartość kilkunastu ton złota - tyle w 1360 r. przyrzekł król Francji Jan II Dobry Anglikom, jako okup za wypuszczenie go z niewoli, w którą popadł podczas wojny stuletniej. Niestety król Francuzów nie zdołał zebrać okupu i wierny rycerskiemu słowu stawił się w Londynie, gdzie zmarł w niewoli w 1364 r. Ech... słowo rycerskie, słowo honoru. Ile kiedyś znaczyło. Dla królów - góry złota, a dla najbiednieszego nawet rycerza potrafiło być bezcenne, jako jedyna posiadana wartość. Choć nie brak przykładów łamania rycerskiego słowa w średniowieczu, to jednak dziś świat zszedł na psy, najprawdziwsze kundle. Teraz łamanie słowa stało się obowiązującą regułą. Czasem chciałoby się przenieść w średniowiecze, ale jak pomyślę, że można wtedy było umrzeć na zwykły wyrostek robaczkowy, albo kamicę moczową... brrrrr. Gdybym jednak miał szansę przenieść się np. na kwartał albo rok w czasy średniowiecza, tak żeby zobaczyć, jak było wtedy naprawdę, i ze względu na ograniczenia w bagażu :) mógłbym zabrać tylko jedną rzecz, to się zastanawiam czy "Wademecum lekarza ogólnego", "Encyklopedię", podręcznik ziołolecznictwa, zestaw antybiotyków, hm... chyba jednak aparat fotograficzny albo kamerę :) A Wy :que Test |
|
| Autor: | Szkodnik [ piątek, 23 kwietnia 2004, 02:10 ] |
| Tytuł: | |
Witam Zabrałbym teściową(na razie przyszłą) coby ja tam zostawić, albo dużą butlę porządnej gorzałki, schlałbym się z Dżingis Hanem i podbijał europę, albo magnetofon z CD i pochulałbym na dworze u Kaliguli z westalkami ;) Pozdrawiam P.S: A tak serio to pewno dobry aparat cyfrowy z wieloma zapasowymi kartami pamięci |
|
| Autor: | Robi [ piątek, 23 kwietnia 2004, 08:35 ] |
| Tytuł: | |
Gorzałki to pewnie by nie trzeba było brać... ;) Ja już bym w średniowieczu nie żył - właśnie na ten wyrostek... :cry: Z chęcią bym się udał w tamte czasy, ale raczej jako obserwator... Z obecnymi poglądami, to pewnie w 2-3 dni spaliliby mnie na stosie, jako sługę szatana. :D A co bym wziął ze sobą? Oczywiście wykrywkę i saperkę :) Pozbierałbym tam "współczesne" śmieci i gdzieś zakopał. Tylko gdzie, żeby poznać potem miejsce? Pewnie jak w pirackich opowieściach, np. 1000 kroków od jakiegoś zamku. :afr |
|
| Autor: | beyo [ piątek, 23 kwietnia 2004, 11:26 ] |
| Tytuł: | |
Dziś cena złota spada, więc słowo tego króla byłoby mniej warte ;) A swoją drogą, to chyba nie chciałbym żyć w tamtych czasach, bo spaliliby mnie razem z Robim :) Już wolałbym XVIII - XIX wiek. Coś niesamowitego - niemal każdego dnia nowy ciekawy wynalazek lub odkrycie. Myślę, że mógłbym się wpisać w ten nurt razem z moim Whitesem... |
|
| Autor: | Test [ piątek, 23 kwietnia 2004, 13:37 ] |
| Tytuł: | medycyna |
Robi napisał(a): Ja już bym w średniowieczu nie żył - właśnie na ten wyrostek... :cry:
Takie spostrzeżenia są niesamowite. Robi życzę stu lat w zdrowiu. Ja do tej pory nie musiałem być hospitalizowany i nie licząc trzech pęknięć kości kończyn nic mi nie było, ale to nie znaczy, że jeszcze żyłbym w średniowieczu, bo oczywiście podlegałem szczepieniom obowiązkowym w dzieciństwie, a to oznacza, że zostałem uodporniony na wiele chorób które, wcześniej dziesiątkowały ludzkość. Zgonu na skutek rozlania się wyrostka robaczkowego nie da się chyba wychwycić w badaniach archeologicznych, ale śmierć z powodu kamienia w drogach moczowych dla wnikliwych badaczy jest możliwa do uchwycenia. Znane są przypadki w archeologii odnajdywania szkieletów z dużym kamykiem moczowym w rejonie ujścia pęcherza moczowego. To ze znacznym prawdopodobnieństwem wskazuje na to, że denat zmarł z powodu zablokowania pęcherza. Nie jestem medykiem, ale wygląda to chyba mniej więcej tak, że kamień moczowy odkleja się od ścianki pęcherza i zatyka jego ujście, jeśli jest zbyt duży to nie przecinie się dalej i blokuje moczowód na amen. Pęcherz wzbiera, człowiek męczy się w potwornych bólach, bo nie może siku, dochodzi do zatrucia organizmu. W ogóle coraz częściej w ramach badań archeologicznych zgłębia się aspekty medyczne bytowania i umierania ludzi z okresu będącego przedmiotem konkretnych prac wykopaliskowych. Głównie za sprawą kośćcia i uzębienia, na których zapisują się liczne, pozornie związane z innymi częściami ciała, choroby oraz warunki życia naszych przodków. Test |
|
| Autor: | BOLEK [ sobota, 24 kwietnia 2004, 08:55 ] |
| Tytuł: | |
Witam! Panowie a może ktoś z Was spróbuje wykombinować jakiś wehikuł czasu. Jakby co niech da znać - chętnie bym się załapal. A tak w ogóle to podoba mi się pomysł Robiego ,wyzbieral byśmy wszystkie Ich ówczesne śmieci a dzisiaj hohoho każdy by pozazdrościł fancików. Pozdrawiam |
|
| Autor: | Nicnieznalazłem [ sobota, 24 kwietnia 2004, 12:22 ] |
| Tytuł: | |
Jak sobie chodze po Jurze to non stop nachodzą mnie takie myśli :) ,mam nadzieje że to normalne? :lol: Zresztą jak nie marzyć o przeniesieniu się w czasie kiedy np. patrzysz na ruiny zamku wokół którego działo się tak wiele ciekawych rzeczy! Dla przykładu bardzo „fantazjowórczy” jest zamek Bobolice(zresztą aktualnie odbudowywany) czy ruiny strażnic obronnych....super sprawa....jak ktoś wymyśli wehikuł to ja się pisze! :D A co bym zabrał?Chyba Cobre 67 bo z niego taki sam świr jak ze mnie :D ,a poza tym Rudego 102 i zawojował bym całą Europę :lol: a łupy ukrył na jurze a potem bym je wykopał...chyba troche fantazjuje... :) Pozdrawiam serdecznie! :pa |
|
| Autor: | Góral [ sobota, 24 kwietnia 2004, 21:21 ] |
| Tytuł: | |
Ja również od najmłodszych lat zastanawiałem sie jak to było w dawnych czasach, ostatnio coraz bardziej zaczołem zgłębiać historię swojego najbliższego regionu. Wioska z której pochodzę jest jedną z starszych miejscowości na Dolnym Śląsku, pierwsze wzmianki w źródłach pisanych pochodzą z początku XIV w, a prawdopodobnie juz w epoce neolitu te tereny zamieszkiwał człowiek, ponieważ znaleziono u nas kamienną siekierke z tej epoki. Często zastanawiam się jak wyglądało życie w różnych epokach, szczególnie chciałbym odwiedzić jako bierny obserwator początki osadnictwa na Dolnym Śląsku, chciałbym zobaczyć jak żyli pierwsi Słowianie w okolicach Góry Ślęży, poznać Ich obrzędy, zobaczyć z bliska jak wyglądało życie codzienne, żeby można było to wszystko dotknać. Drugim okresem w który chciałbym sie zapóścić są czasy przed Drugą Wojna Światową, nie ukrywajmy były to czasy świetności i rozkwitu tego regionu. Aktualnie trochę te tereny odżywaja ale daleko do tego co było. Chodząc po ruinach domów, wiosek gdzie nie został żaden dom a często ruiny porasta już gruby las, jestem pełen podziwu dla ówczesnych Niemców, którzy tam zamieszkiwali dla Ich gospodarności, zaradności a trzeba pamietac że jest to teren górzysty gdzie zimy są długie i ostre. Odwiedzając te miejsca często dopada mnie rodzaj zadumy i nostalgi nad dawnymi czasami. A co bym zabrał w podróż do przeszłości - myślę że nic, na początku myślałem o aparacie cyfrowym z mega wielką pojemnością ale po namyśle myślę że mógłby stać się utrapieniem( za mało pamięci problemy z energią itp.) a to mogło by przeszkadzać w oglądaniu , podziwianiu tych wszystkich wspaniałości na które z pewnościa byśmy się natkneli w naszej podróży. Pozdrawiam Góral. |
|
| Autor: | Elpas [ wtorek, 27 kwietnia 2004, 22:19 ] |
| Tytuł: | |
Druga spraw jest taka, że jeśli już ktoś zdecydowałby się zabrać ładną monetę, to moneta nie będzie miała patyny :) i teraz chyba uznaliby to za niską wartosc :). Chyba, że faktycznie zakopać to dobrze w środku lasu... wtedy same nabiorą w ziemi wartości :) |
|
| Autor: | Robi [ środa, 28 kwietnia 2004, 08:31 ] |
| Tytuł: | |
Elpas napisał(a): Druga spraw jest taka, że jeśli już ktoś zdecydowałby się zabrać ładną monetę, to moneta nie będzie miała patyny :) i teraz chyba uznaliby to za niską wartosc :). Chyba, że faktycznie zakopać to dobrze w środku lasu... wtedy same nabiorą w ziemi wartości :)
Ta patyna w przypadku monet średniowiecznych to nie taka oczywistość. Patyna jest pożądana wtedy, gdy jest ładna. W przypadku miedzi wiemy jak to jest: moneta poleży krótko, w suchej ziemi (najlepiej piasku) to moneta jest piękna. Jak poleży w ziemi kwaśnej, gdzieś w bagnie, to mamy... samą patynę... :n Monety średniowieczne leżą więc w ziemi dosyć długo, także ząb czasu może je ugryźć. Co prawda nie jest to miedź i nie będą sfatygowane jak boratynki, ale często inne dziadostwo to sreberko zżera. :cry: Do tego z upływem czasu rozpada się nieco srebro i takie średniowieczne blaszki lubią się kruszyć i łamać. :cry: Także w tym wypadku ta patyna nie wiem czy jest tak pożądana. :hmmm Poza tym nikt nie każe zabierać monet prosto od mincerza, mielibyśmy przecież szukać ich wykrywką w ziemi... :yay Także nieco patynki by było... |
|
| Autor: | Ardengard [ wtorek, 11 maja 2004, 01:52 ] |
| Tytuł: | |
Ardengard |
|
| Autor: | Test [ wtorek, 11 maja 2004, 17:00 ] |
| Tytuł: | ano |
I to jest właśnie piękne w naszym "fachu". A gdyby kiedyś ktoś stworzył wehikuł czasu, to już się nie martwcie - od razu państwo ustawi przy nim celników, żeby niczego nie przemycać :) Test |
|
| Autor: | Ziboli [ wtorek, 11 maja 2004, 20:12 ] |
| Tytuł: | |
Ardengard powiedział : A ja wam powiem ze to jest jedno z moich najwiekszych marzen aby przeniesc sie o jakies 500 lat wstecz Spróbuj z regresją hipnotyczną - niektórym to się udaje. :jump Czytałem o tym w >HIPNOZIA i AUTOHIPNOZA< Williama Hewitt'a. To tylko kwestja ćwiczeń i techniki. |
|
| Autor: | gobo [ wtorek, 11 maja 2004, 21:48 ] |
| Tytuł: | |
Tak sobie myśle, że przeniesienie w czasie o taaaaki kawał czasu z medycznego punktu widzenia byłoby katastrofą - albo przeniesiony poległby dość szybko od miejscowych mikrobów, albo wywołałby nieznaną epidemię. Niestety ewolucja dotyczy bakterii i wirusów nawet w większym stopniu niż ludzi. Te średniowieczne mogą nie być nawet podobne do dzisiejszych (stąd ostrożność przy otwieraniu grobowców i innych dobrze zachowanych pozostałości starożytnych). Co do zejścia na zapalenie wyrostka - ten kawałek kiszki istniał u każdego człeka i w średniowieczu. Myślę, że zapalenia występowały, jakiś odsetek zgonów miał miejsce, ale większość była zwalczana siłami organizmu (tyle, że trochę to trwało i pewnie wspomnienia miłe nie były :cry: ). Operowanie wyrostka jest dość świeżym wynalazkiem. Pewnikiem większość zgonów średniowiecznych miała miała przyczyny nienaturalne (topór, strzała, misiek w lesie). Po przeniesieniu np. w XIII w. zwracała by uwagę ilość młodych ludzi (w tym kobiet!) z powodu dość krótkiej średniej życia, do tego nam współcześni są o kilkanaście cm wyżsi - i zwracaliby na siebie uwagę (kobiet również..). I tu mogło być ciekawie... |
|
| Autor: | Test [ wtorek, 11 maja 2004, 23:07 ] |
| Tytuł: | Niestety |
gobo napisał(a): Co do zejścia na zapalenie wyrostka - ten kawałek kiszki istniał u każdego człeka i w średniowieczu. Myślę, że zapalenia występowały, jakiś odsetek zgonów miał miejsce, ale większość była zwalczana siłami organizmu (tyle, że trochę to trwało i pewnie wspomnienia miłe nie były :cry: ). Operowanie wyrostka jest dość świeżym wynalazkiem.
Niestety, z tego co wiem, ostre zapalenie wyrostka robaczkowego bez interwencji chirurgicznej zawsze kończy się jego tzw. rozlaniem, zainfekowaniem organizmu i zgonem właściciela. Tak więc w średniowieczu była to choroba śmiertelna, nie ma to-tamto, od wąchania ziół nie przechodziła. Test |
|
| Strona 1 z 2 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|