W przypadku jeśli na działce zarejestrowane będzie stanowisko archeologiczne, to o ile nie będzie to coś na skalę Biskupina, to można dalej śmiało orać ;) A mówiąc serio - w praktyce nie spotkałem się, żeby konserwator zakazał użytkować teren rolniczo, nwet, kiedy groby "fruwały" już w warstwie ornej... Wyjątkiem mogą być:
- stanowiska o randze krajowej
- stanowiska manifestujące się specyficznym ukształtowaniem terenu (grodziska, wały, fosy, kurhany etc.)
W praktyce, są to rzadkie przypadki.
Co do "rekreacji", to masz na myśli rozbicie namiotu, czy stworzenie jakiejś większej infrastruktury? ;) Jeśli to drugie, to - w zależności od oceny wartości poznawczej stanowiska - konserwator może zarządzić zwykły nadzór w trakcie prac budowlanych (tak najczęściej, gdy na stanowisku nie stwierdzono żadnych nawarstwień, i znane jest tylko z zabytków luźnych), ale czasem nawet wyprzedzające badania wykopaliskowe (jeśli stanowisko jest naprawdę obiecujące lub wiadomo, że są nawarstwienia starożytne). W miastach sytuacja wygląda nieco inaczej. W każdym razie za jedno i drugie płaci zazwyczaj "inwestor", choć czasem (rzadko) zdarza się, że badania są współfinansowane przez odpowiedni Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków.
Aha, ważna rzecz! Ostatnio ustawa o finansowaniu archeologicznych badań "inwestycyjnych" została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, jako niezgodna z Konstytucją. Warto, żeby ewentualni "inwestorzy" się ze sprawą zapoznali. Bieżące informacje na ten temat znajdziesz tu:
http://www.archeologiczne.fora.pl/prawo ... o,297.html
(tylko nie przyznawaj się tam, Boże broń, żeś z tego forum!!! ;) )
Pozdrawiam i życzę, żeby i "inwestor" był syty, i ewentualne stanowisko całe (w muzeum ;) )!