|
Witam
Nie widze przeciwskazan, odnosnie zbierania danych na temat zaginionych
spadochroniarzy z obszaru calej Polski, ale predzej w charakterze
osoby, ktora przekazuje dalej te dane. Fizycznie nie mam mozliwosc
sam tego opanowac.
Jezeli chodzi rozszerzenie calosci do bazy danych, moze okazac sie,
ze bedzie to tylko baza danych..
Nie neguje Krzysiek Twojego pomyslu, ale projekt zostal m.in. celowo zawezony
do okreslonego obszaru i okreslonej grupy zolnierzy;
oczywiscie w przypadku odnalezienia zolnierzy innych jednostek zostana
zachowane te same procedury.
Dlaczego?
Poniewaz rozmiar projektu uzalezniony jest od naszych mozliwosci;
w tej "skali" mozemy byc skuteczni,
jezeli "rozwiniemy skrzydla" bedziemy wszystko widziec,
ale nie bedziemy mogli sie do tego zblizyc - troche dwuznacznie bzmi,
ale tak jest;
Projekt ten jest takze (i powinien byc!) przyczynkiem do powstania innych potencjalnych projektow;
jest "pionierski" i ledwo co sie zaczal i mysle, ze wszelkie kwestie rozszerzenia celow
nalezy odlozyc do czasu osiagniecia pierwszych efektow.
Jezeli chodzi o spadochroniarzy, to oczywiscie jestem otwarty na wszelkie dane;
jezeli chodzi o inne formacje - oczywiscie tez, ale jezeli ktos poinformuje
mnie o szczatkach pod Wroclawiem, to ja mu odpowiem, zeby napisal do Wast
lub innej organizacji, albo sam przekaze te dane.
(a jakie moga byc tego efekty - sam czekam na 2 odpowiedzi juz dluzszy czas)
Istotne jest rowniez zawezenie terytorialne projektu - na dzien dzisiejszy
mamy tylko do "opanowania" obszar ok. 30 x 50 km. Jak juz pisalem,
jest to niezbedne, aby osiagnac jakies efekty.
Reasumujac - jestem otwarty na wszystkie informacje dotyczace spadochroniarzy,
oczywiscie ze szczegolnym uwzglednieniem tych zaginionych pod Grudziadzem;
Jezeli chodzi o pozostale formacje - liczbe poleglych i zaginionych szacuje sie na kilkaset tysiecy;
wiec nawet majac do dyspozycji caly sztab ludzi, nie jestem w stanie tego ogarnac,
a jest nas kilku.
Jezeli ktos chce, aby szczatki odnalezionego rzolnierza doczekaly sie lepszego losu,
przede wszystkim niech nie wygarnia ich z dolu "jak leci" ale je przynajmniej w calosci odsloni,
udokumentuje, zrobi zdiecie i w takiej postaci dane te przekaze dalej;
Szczatki oczywiscie nalezy pochowac, najlepiej nie luzem,
tylko w jakims pojemniku i usypac mogile.
Jezeli na jakims obszarze stwierdzi sie cmentarzyska,
to mozna pomyslec o zorganizowanej formie poszukiwan
poleglych/zaginionych, z tym ze tutaj paleczka nalezy juz do was,
poszukiwaczy. Macie ta przewage, ze mozecie podpatrywac
jak potocza sie losy tego projektu i wiedze ta wykorzystac
przy realizacji wlasnych zamierzen;
na koniec:
1. Jest w dziale artukuly informacja Dehnela - co zrobic w przypadku
znalezienia szczatkow zolnierza.
2. Czesc niemieckich spadochroniarzy walczacych pod Grudziadzem żyje do dziś,
chca wiedziec co sie stalo z ich towarzyszami, gdzie spoczywaja,
nie mamy do czynienia z duchami;
pozdrawiam wszystkich
marti
|