|
Byłem kiedyś w kontynentalnej Rosji, miałem okazję przebywać na Syberii, w tajdze, stepie i zobaczyć prawdziwe azjatyckie ostępy, gdzie ludzka noga nie staje latami, a pustka i cisza - aż bolą uszy.
Specyficzna jest tamtejsza mentalność, podejście do człowieka, przyrody. Nie mówię, że zła, ale różnice kulturowe (bez oceniania) są jednak kolosalne. Aż trudno uwierzyć, będąc na miejscu.
Warunki do poszukiwań są tam nieprawdopodobne, bo tak naprawdę nie ma tam żadnej władzy. Na prowincji nie działa milicja, administracja. Praktycznie zerowa jest ściągalność podatków. Podróżując po tajdze, ma się świadomość, że jeśli dostaniemy w łeb, to nikt, nigdy się nie dowie. I to jest dość paraliżująca świadomość dla samotnego podróżnika.
Oglądając te fotki, przechodzą mnie ciary, bo dobrze oddają one bezmiar bezprawia jaki tam panuje. Nie oszukujmy się, nikt się tam nie troska o godne pochówki tych szkieletów, nikomu też nie chodzi o uratowanie tych wraków. Są to po prostu młodzi ludzie z duszącym brakiem perspektyw, jakiego my nie możemy sobie nawet wyobrazić. Za to z nadmiarem wolnego czasu i głupimi pomysłami.
Kto widział, jak mieszkają przeciętne rodziny w kontynentalnej Rosji, ten tylko wie, że beznadzieja jest czymś co odczuwa się materialnie. Kłuje w oczy, otępia, pada na rozum.
Nie wierzę, w pobudki patriotyczne tego działania. Po prostu, tak wygląda ta zabawa, kiedy absolutnie na ma kontroli, za to młode, rozpalone pały ociekają głupotą. Bierze się wtedy łopatę i rozkopuje wojenne mogiły, bo to niezła, lekko makabryczna podjarka. A jeszcze fajniej, jak znajdzie się sterta wielkokalibrowej amunicji.
A najlepsze jest to, że nie ma się czego bać. Bo lokalna milicja zajęta jest wymuszaniem haraczy od zatrzymanych na dworcu turystów. :1
Raj, normalnie.
|