|
Koleżanki i Koledzy. Jest to dość istotny temat,który kolega Porewit poruszył,Ci ludzie odchodzą,a znam to z autopsji,nie mówią niejednokrotnie o tym,gdzie byli,z kim walczyli,w jaki sposób :roll: Przez lata PRL-u tak skutecznie oddziaływano psychologicznie i ideologicznie,że Ci ludzie walczący o polskość,wolność nawet w oczach swoich najbliższych stawali się bandytami.Powoli zaczynali,sami w to wierzyć i przed każdym się zamykali. Poza tym,nawet przed ujawnieniem się składali" przysięge."
Nie piszę w tym przypadku o tzw."partyzantach, nocnych kredensowych"-bo propaganda stalinowska z nich właśnie czyniła bohaterów,ale nie tak do końca. Ubliżyłbym jednak ludziom,którzy w dobrej wierze,chronili,pomagali partyzantom z gwiazdą na czole,którzy nagle spadli z nieba i niektórzy mówili po polsku?
Żenujące,jest to dla mnie,że nawet dzieci,jak ojciec przeżył nie wiedziały,że był kimś,że nie pozwolił sobie postawić stopy na szyi i nie stał się niewolnikiem. Tu o żołnierzach "Wykletych"
Nie o to w tym wątku chodzi,jeśli znacie(słyszeliście o kimś takim) kogoś,kto zginął w trakcie działań,po wojnie,bez względu na wyznanie, narodowość. Jest możliwość ustalenia tożsamości na podstawie DNA.Jest taki Bank danych i być może Nas już nie będzie,a dojdzie do identyfikacji pochówku,czyli człowieka.
Dlatego zachęcam,aby szukać.
Pzdr.Jura
P.s.Jeżeli się okaże,że nasz przodek służył nie w tej armii,w której byśmy chcieli,trudno,ale czy to jego wybór(był zmuszony do tego),nawet by się dał rozstrzelać(ale ,w domu miał jeszcze siedmioro rodzeństwa i rodziców),takie różne były wybory w życiu tych ludzi.To nie o"wyklętych",chociaż właściwie tych pod przymusem,pod groźbą rozstrzelania całej rodziny wcielonych na siłę do Wh,też by tak trza napisać:"wyklęci" I nie nam ich sądzić,ale należy pochylić czoło,bo nie jesteśmy w obecnym czasie i okolicznościach właściwie ocenić ich "wyborów" :(
|