|
Jest to artykuł z Gazety Krakowskiej, Magazyn Piątek z 17 stycznia 2003r.
<BR>"Manewr kapitana Abwehry" autorstwa Bogumiła Kurylczuka i Małgorzaty Nocuń.
<BR>
<BR>Prawda o kulisach wyzwolenia Krakowa spod hitlerowskiej okupacji jest tak zaskakująca,
<BR>iż trudno w nią uwierzyć. Jednak odnaleziony list kapitana Abwehry Kurta Hartmanna,
<BR>ujawniający szczegóły jego zdrady, nie pozostawia wątpliwości.
<BR>Przez całe lata nikt głośno nie pytał dlaczego właściwie Niemcy opuścili swoje umocnione pozycje? Czy rzeczywiście ze strachu? Odpowiedź jest prosta: ulegli przede wszystkim. .. własnym zdrajcom.
<BR>
<BR>Prawda o zdradzie
<BR>
<BR>Dwójka sowieckich zwiadowców, działających pod koniec okupacji w naszym mieście, wciąż żyje. Pojechaliśmy do nich na Ukrainę. Usłyszeliśmy to, czego nie mówili przez całe lata. Mianowicie, że informacje umożliwiające pokonanie hitlerowców bez większej walki przekazał im Niemiec rosyjskiego pochodzenia — kapitan Abwehry Kurt Hartmann. Gdyby nie on, radzieccy zwiadowcy nie zdobyliby planu rozlokowania broniącej Krakowa
<BR>17 Niemieckiej Armii Polowej. A wtedy żołnierze I Frontu Ukraińskiego nie mogliby
<BR>złamać oporu wroga, nie atakując miasta z powietrza. Radziecki manewr był faktycznie „cudowny", gdyż jego mit ciągle uaktualniano na użytek propagandy: przesuwano akcenty, wymieniano postaci. Ale ta kluczowa, czyli Kurt Hartmann, wciąż pozostawał w cieniu.
<BR>Nic dziwnego, bo Hartmann, któremu darowano życie za zdradę,długo szpiegował potem na
<BR>rzecz Moskwy w NRD. Robił to tak dobrze, że wkrótce został podwójnym agentem
<BR>w Stambule, gdzie pracując dla USA, faktycznie pracował dla ZSRR.
<BR>
<BR>Kabel dla serialu
<BR>
<BR>Najpoważniejszym źródłem informacji o okolicznościach wyzwolenia miasta była od roku 1975 do niedawna książka Ryszarda Sławeckiego „Manewr, który ocalił Kraków".
<BR>Jest ona bardziej „naukowa" niż o dziesięć lat wcześniejsza wersja historii, którą napisał partyzant Gwardii Ludowej Józef Zając. Z jego wspomnień, zatytułowanych: „Toczyły się boje", wynika jednoznacznie, że to właściwie on uratował Kraków. Zając wspomina: „Niemcy ukryli się ze swym śmiercionośnym kablem w środku fortu na Pasterniku. Nie mamy już wątpliwości, że kabel połączony jest ze wszystkimi podminowanymi obiektami miasta". Mit o podminowaniu miasta przez Niemców i rozszyfrowaniu tajemnicy kabla
<BR>przejęli Rosjanie na potrzeby telewizyjnego serialu „Major Wicher". Grupa radzieckich
<BR>zwiadowców ginie na ekranie ocalając Kraków. Bo kosztem własnego życia przecinają
<BR>nieistniejący kabel.
<BR>
<BR>Głos „Głosu"
<BR>
<BR>Pierwowzór tytułowego bohatera serialu „Major Wicher", dowódca grupy zwiadowców
<BR>„Głos" Eugeniusz Bierezniak nie tylko nie przecinał kabla, ale — jak sam nam powiedział
<BR>— nigdy nie posiadał żadnych informacji o jego istnieniu. Informacje te nie mogły być
<BR>nieprawdziwe, bo pochodziły z najpewniejszego źródła wprost od kapitana Abwehry
<BR>Kurta Hartmanna. Co więcej można to sprawdzić, gdyż wszystkie z ponad 150 depesz
<BR>wysłanych przez zwiadowców z okupowanego Krakowa do sztabu I Frontu Ukraińskiego,
<BR>zachowały się w moskiewskim archiwum. Radiotelegrafistka „Olga" (JelizawietaWołogodska), która je nadawała, również nie przypomina sobie, by zaszyfrowywała informacje o tajemniczym kablu. „Olga", którą odszukaliśmy we Lwowie, stała się po wojnie jednym z głównych bohaterów propagandowych lektur. Była żywym przykładem tego, że radzieccy żołnierze dali Polsce nie tylko wolność ale i uratowali bezcenne zabytki. Występując na setkach spotkań Jelizawieta Wołogodska uwierzyła w tę historię.
<BR>Nawet w to, że po schwytaniu przez Niemców, sama uciekła ze strzeżonego ośrodka
<BR>Abwehry w Rudawie pod Krakowem... po prostu obluzowując deskę w ubikacji.
<BR>
<BR>Radziecki człowiek
<BR>
<BR>Inaczej o ucieczce „Olgi" pisze sam Kurt Hartmann, który szukając kontaktów z wywiadem radzieckim, pozwolił zbiec ujętej wcześniej radiotelegrafistce. Do jego listów łatwiej dotrzeć niż do depesz zwiadowców, znajdują się bowiem nie w moskiewskim archiwum tylko w kijowskim mieszkaniu Eugeniusza Bierezmaka
<BR>— To był radziecki człowiek, bo jego zasługi dla naszego wywiadu po II wojnie są też niemałe. Zmarł na Krymie pięć lat temu. Gdyby nie on, szybki marsz I Frontu Ukraińskiego i jego zwycięstwa pod wodzą marszałka Koniewa nie przyszłyby tak prosto. I Kraków mógłby
<BR>wtedy me ocaleć — wyjaśnił nam dowódca grupy „Głos".
<BR>Na potwierdzenie tych słów otrzymaliśmy od Eugeniusza Bierezniaka kopię jednego z listów, które nadesłał mu przed śmiercią Hartmann. Niemiec tłumaczy w nim szczegółowo w jaki sposób zdobył dane o rozmieszczeniu sił broniących Krakowa.
<BR>
<BR>Fragment listu
<BR>
<BR>„Wiedziałem, ze 17 armia wchodzi w skład naszego frontu i ze wszystkie dane o rozmieszczeniu wojsk są naniesione na mapie przechowywanej w sztabie frontu pod ścisłą ochroną By tam dotrzeć, wykorzystałem przypadek Mianowicie z obozu jenieckiego w okolicy Krakowa uciekło kilku Anglików, których nakazano mi odszukać w terenie Ale
<BR>do wykonania tego zadania musiałem znać lokalizację naszych oddziałów Do sztabu wybrałem się w niedzielę rano, wiedząc, ze oficer dowodzący ochroną będzie jeszcze niedysponowany po zwyczajowej, sobotniej pijatyce Faktycznie, zastałem w zastępstwie dowódcy ochrony tylko starszego sierżanta, któremu pokazałem legitymację oficera Abwehry
<BR>i wyjaśniłem o co chodzi Sierżant zaczął przepisywać dane z mapy, a ja spokojnie
<BR>zapaliłem papierosa Gdy skończył, sam podszedłem do mapy i razem z nim sprawdziłem, czy nigdzie się nie pomylił W ten sposób zdobyłem najtajniejsze i najważniejsze dane, które prze-
<BR>kazałem grupie radzieckich zwiadowców"
<BR>
<BR>Inny rozkaz
<BR>
<BR>Odkrywane dopiero teraz dokumenty oraz wypowiedzi świadków stawiają w nowym świetle tak Iwana Koniewa jak i Kurta Hartmanna Okazuje się bowiem, iż to co miało być
<BR>błyskotliwym manewrem radzieckiego marszałka, stanowiło w istocie błyskotliwy manewr
<BR>kapitana Abwehry Bo gdyby nie Hartmann, Koniew ponaglany przez Stalina dalby inny rozkaz… po którym nie ocalałby Kraków.
<BR>
<BR>Bogumił KURYLCZYK
<BR>Małgorzata NOCUŃ
<BR>
|