Archeolodzy z Uniwersytetu Łódzkiego znaleźli miejsce, w którym Niemcy prawdopodobnie pochowali ofiary zbrodni zgierskiej z 1942 r. To była największa publiczna egzekucja w Kraju Warty i jedna z największych na ziemiach polskich pod okupacją
Na początku marca 1942 r. gestapo aresztowało byłego sierżanta Wojska Polskiego Józefa Mierzyńskiego. Niemcy podejrzewali, że w swoim zgierskim domu ukrył broń. Pojechali tam na wizję lokalną, a wtedy Mierzyński zastrzelił dwóch funkcjonariuszy gestapo i tramwajem uciekł do Łodzi.
Hitlerowcy zemścili się okrutnie. W ciągu kilkunastu godzin w rejencji łódzkiej aresztowali 923 osoby. Zadecydowali o rozstrzelaniu stu. 20 marca 1942 r. na plac Stodół w Zgierzu (dziś plac Stu Straconych) przywieziono z łódzkich więzień 96 mężczyzn i cztery kobiety (w tym żonę Mierzyńskiego).
Egzekucję oglądało 6 tysięcy osób, które Niemcy spędzili na plac. Ciała straconych pochowano w lesie obok Lućmierza w dole wykopanym przez więźniów z Radogoszcza. Mierzyński został zatrzymany dwa miesiące później i zakatowany w więzieniu przy ul. Kopernika.
Niemcy wykorzystali sytuację do likwidacji przetrzymywanych już w więzieniach przedstawicieli inteligencji, polityków, byłych oficerów polskiej armii. W Zgierzu zamordowano m.in. płk. Władysława Dzierżyńskiego, wybitnego neurologa (brata Feliksa) i Kazimierza Kowalskiego, przedwojennego prezesa Stronnictwa Narodowego.
Po wojnie wszczęto śledztwo w sprawie zbrodni, zostało zawieszone w 1982 r. W maju tego samego roku w Lesie Lućmierskim uroczyście odsłonięto pomnik upamiętniający zbiorową mogiłę stu straconych. Teraz okazuje się, że przez lata kwiaty składano w miejscu, w którym mogiły nie ma.
- To miejsce nie zostało wybrane na podstawie badań, ale wspomnień - mówi dr Olgierd Ławrynowicz, adiunkt w Katedrze Bronioznawstwa i Kultury Materialnej Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego. - Już po powstaniu tego obiektu pojawiły się wątpliwości, czy to rzeczywiste miejsce pochówku. Kolejna wątpliwość dotyczyła tego, czy ciała ofiar egzekucji zgierskiej nie zostały przez Niemców ekshumowane i skremowane w celu zatarcia śladów po zbrodni. Znane jest też zeznanie prokuratora Eugeniusza Orlikowskiego, w którym stwierdził, że tuż po wojnie ekshumował ciała stu straconych. Mógł pochować je razem z innymi szczątkami ludzkimi znalezionymi po zakończeniu działań wojennych w Lesie Lućmierskim. Protokołu z tej ekshumacji do dziś nie znaleziono.
Dzięki prowadzonym badaniom Ławrynowicz praktycznie wykluczył obecność mogiły pod obecnie znajdującym się pomnikiem. Wytypował miejsce odległe od pomnika o kilkadziesiąt metrów na północ. W trakcie praktyk ze studentami archeologii Ławrynowiczowi udało się odnaleźć mogiłę, której lokalizacja, orientacja oraz wymiary niemal idealnie odpowiadają opisowi świadków. Ma 10 metrów długości, 4 szerokości oraz 2,5 głębokości od dzisiejszego poziomu gruntu.
- To właśnie wymiary na sto ciał - mówi Ławrynowicz. - Chociaż mogiła została w kilka lat po złożeniu ciał wyekshumowana, obok pojedynczych kości udało się w niej odkryć przedmioty, których właścicielami byli bez wątpienia przedstawiciele ówczesnej inteligencji. To wysokiej jakości protezy i złota korona dentystyczna, flakon po perfumach, fragmenty opakowań po lekarstwach lub kosmetykach, fragmenty okularów. Odkryliśmy też niemieckie monety sprzed 1942 r., kilka łusek i pocisków pistoletowych. Wiemy, że po przywiezieniu ze Zgierza niektóre ofiary jeszcze żyły i już w grobie były dobijane strzałem z pistoletu. O tym, że pochowani byli więźniami, świadczą odkryte łyżki, istotny element więziennego ekwipunku.
Archeolog wysoko ocenia prawdopodobieństwo, że odkryta właśnie mogiła to miejsce pierwotnego pochówku ofiar zbrodni. - Przed nami dalsza interpretacja zabytków i szczątków kości pod kątem płci i wieku. Zapewne możliwe będą analizy DNA. Należałoby się dowiedzieć, dokąd prokurator Orlikowski albo Niemcy przenieśli ciała - dodaje. - W pierwszym przypadku wiemy, gdzie prowadzić badania archeologiczne. W drugim - musielibyśmy zapewne szukać popiołów. To niełatwe do ustalenia, ale ci ludzie zasługują na godny pochówek.
****
Korzystałem z tomu "W 60. rocznicę zbrodni zgierskiej 20 III 1942 r.", Łódź-Zgierz 2002
Źródło:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... nych_.htmlTam też kilkanaście zdjęć.