To tak dla poszerzenia horyzontów - kopać po Berlingowcach nad Oką nikt pewnie nie będzie, ale warto artykuł przeczytać, bo i u nas zdarzaja sie jeszcze ludzie, którzy wierzą w to, co opowiada się dzieciom W Rosji czy na Białorusi (zreszta i u nas są tacy, co dziwne rzeczy opowiadają), a niejeden z nas szukając informacji natyka się na książki takich ludzi jak Bolesław Dolata (np. Wyzwolenie Polski 1944-1945), Tadeusz Rawski, Z. Stąpor, J. Zamojski etc. po lekturze których człowiek czuje się bardziej zakręcony w czasie niż po lekturze "Time Machine" Wells'a :)
no, tyle wprowadzenia,
pozdrawiam!
Bohaterowie z drugiej zwrotki
PAWEŁ RESZKA
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wyd ... a_a_4.html
Rybnoje, niewielkie miasteczko po drodze z Moskwy do Riazania. Tu każde dziecko zna Tadeusza Kościuszkę. Prawie każde - innych słynnych Polaków: Wojciecha Jaruzelskiego, który kończył szkołę wojskową w tej okolicy i Wandę Wasilewską, wspaniałą polską pisarkę.
Szczególnie zimą życie na rosyjskiej prowincji bywa nudne. Drogi zawiane śniegiem, rzeki skute lodem. Ludzie snują się sennie, jakby bez celu. Popracują jak jest praca, coś kupią, coś sprzedadzą. Mężczyźni spotykają się na rogu, bo "na mrozie wódka dobrze wchodzi". Potem do domu. Telewizja, sąsiedzi, nuda.
19-tysięczne Rybnoje, stolica rejonu rybnowskiego, nie wyłamuje się z tego stereotypu. Okolica typowo rolnicza. 21 byłych kołchozów i sowchozów zostało sprywatyzowanych. W efekcie dziesięć z nich przynosi dochody, pozostałe zaś przędą na państwowych dotacjach. Z lat rolniczej świetności w rejonie pozostały dwa instytuty naukowe: pszczelarski i zajmujący się hodowlą koni. Z lat gwałtownych zmian gospodarczych - kilkadziesiąt małych firm prywatnych. Jednak prawdziwe pieniądze do budżetu lokalnego przynosi węzeł kolejowy, jeden z większych w Rosji.
To głównie z tego ostatniego powodu w Rybnoje - relatywnie rzecz biorąc - nie żyje się najgorzej. Średnia wypłata wynosi 4 tysiące rubli (czyli trochę ponad 500 złotych) - w Rosji są to niezłe pieniądze. Bezrobocia, przynajmniej oficjalnie, nie ma. Prawdziwym problemem jest starzenie się społeczności. Najmłodsi mieszkańcy Rybnoje chętnie emigrują do pobliskiego Riazania albo do odległej o niecałe 200 kilometrów Moskwy.
- Żyjemy tu między wielkimi miastami, jak między młotem a kowadłem - mówi Władimir Kuleszow, szef rejonowej administracji, 58-letni inżynier konstruktor, który wyglądem przypomina niedźwiedzia.
Płynie Oka
Polski wątek historii tej okolicy wiąże się z niewielką, sąsiednią miejscowością Sielcy. Wioska znana wszystkim Polakom jako Sielce nad Oką była w 1943 r. miejscem formowania się 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki, której dowódcą został Zygmunt Berling. Do teraz Sielcy mają dla Rosji znaczenie nie tylko historyczne, ale i militarne. Okolice wsi otoczone są przez obozy treningowe wykorzystywane przez mieszczącą się w Riazaniu elitarną Wyższą Szkołę Wojsk Powietrzno-Desantowych. Zimą do Sielc dojechać raczej nie można. Wioska położona jest po drugiej stronie zamarzniętej rzeki. Lód zbyt gruby, by mógł kursować prom. Zbyt cienki, by przejechać po nim samochodem. Naokoło jest droga, ale akurat zasypana śniegiem.
- Wiosną można przejechać bez problemu - wyjaśnia Walentyn Kuleszow. - Ale o polskich żołnierzach sporo można się dowiedzieć także u nas.
Rzeczywiście, Rybnoje traktuje dawną obecność polskich żołnierzy w okolicy z ogromną powagą. Tradycja jest do tego stopnia żywa, że dywizja kościuszkowców została nawet wspomniana w napisanym niedawno hymnie rejonu. Mieszkańcy Rybnoje na uroczystych akademiach śpiewają, pod koniec drugiej zwrotki: "Stąd Tadeusz Kościuszko poprowadził do walki naszych braci - Słowian".
Wykuwanie zwycięstwa
To oczywiście nie koniec. W zeszłym roku w Rybnoje - z okazji 60-lecia utworzenia dywizji - odbyła się sesja naukowa pod nazwą: "Zwycięstwo wykuwaliśmy wspólnie". Zaproszeni zostali historycy, lokalne władze (łącznie z dyrektorem domu dziecka), weterani walk oraz młodzież.
- Uczniowie siedzieli jak zaczarowani - rozmarza się Nadieżda Anisimowa, szefowa wydziału kultury w urzędzie rejonowym. - Nie zawsze przez tyle godzin udaje się utrzymać uwagę młodych ludzi.
Jednym z mówców na sesji była Antonina Wasiliewna Krawczenko, lekarka 1. Dywizji, obecnie 80-letnia kobieta. Wszystkim w pamięć zapadły jej słowa: "Byliśmy jak siostry i bracia. Razem spaliśmy, razem jedliśmy, razem szliśmy do ataku".
By uczcić jublieusz, władze Rybnoje wydały kolorową ulotkę "Braterstwo broni", dotyczącą wspólnej polsko-radzieckiej walki z faszystami, gdzie mówi się o genezie powstania polskiej formacji wojskowej. Według ulotki w 1939 r., po wtargnięciu faszystowskich zastępów na terytorium Polski, wielu Polaków znalazło schronienie na terenie ZSRR: "Uchodźcy otrzymali pracę i byli po bratersku przyjęci przez ludzi radzieckich". Jedynym marzeniem uchodźców była walka z hitlerowcami. Dlatego też powołali oni do życia Związek Patriotów Polskich - "masową, antyfaszystowską, patriotyczną organizację", której głównym celem była organizacja polskiej armii. W szeregach owych patriotów były postacie szczególne, które w ulotce uhonorowano zdjęciami. Jest tam Polka Aniela Krzywoń - bohater ZSRR - która zginęła ratując dokumenty z płonącego samochodu sztabowego. Jest Rosjanka Aleksandra Baszmakowa, urodzona w rejonie rybnowskim, która chciała być aktorką, ale została łączniczką 1. Dywizji. Jest także Wojciech Jaruzelski, który w Riazaniu kończył szkołę wojskową.
Co za gadanie
W 1984 r. Wojciech Jaruzelski - wówczas generał, przewodniczący Rady Państwa, premier i przewodniczący Komitetu Obrony Kraju w jednej osobie - odwiedził swoją dawną szkołę w Riazaniu. Dyrektorka rybnowskiego muzeum Walentyna Kaskina ściska fotografię z tamtego wydarzenia jak relikwię. To zresztą nie jedyna pamiątka po generale. Kaskina ma jeszcze zdjęcie Jaruzelskiego z młodych lat, a także kopię rozkazu promującego go na stopień chorążego z 16 grudnia 1943 r.
Kaskina jest kopalnią wiedzy na temat pobytu polskich żołnierzy na rybnowskiej ziemi. To ona zbiera wszystkie wycinki prasowe, stare dokumenty i fotografie: - O, proszę spojrzeć, tu wielka polska pisarka Wanda Wasilewska przemawia z samochodu do żołnierzy, tu kościuszkowcy wbijają słupy graniczne na Bugu, tu wyzwalają Warszawę, a właściwie jej dzielnicę Pragę, tu w Berlinie... - opowiada pani dyrektor częstując kanapkami i herbatą z samowara.
Rozmowa z nią, doświadczoną przewodniczką muzealną, o zawiłościach polsko-rosyjskich dziejów jest jak podróż w czasie. Z jednej strony chodzi o to, że Kaskina opowiada pięknie i barwnie, z drugiej o to, że przypomina nam się wersja historii pełna białych plam i niedomówień. Nie ma w niej daty 17 września, nie ma w niej nazwy Katyń. Generał Władysław Anders jest tu zwykłym zdrajcą, który czmychnął do Iranu, bo nie chciał się bić z faszystami, choć "przecież obiecywał".
Na uwagę, że nasza wspólna historia nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać i że niektórzy bohaterowie jej opowieści w Polsce oskarżani są o zdradę, Kaskina odpowiada dobrotliwym uśmiechem: - I cóż to za gadanie. Choćby Tadeusz Kościuszko. Bohater narodowy, który bronił ojczyzny, walczył o wolność przeciw Litwinom, o ile dobrze pamiętam, to też zdrajca? Chodzi o to, że przyjaźń, braterstwo słowiańskich narodów zostały zroszone krwią na polu walki z faszyzmem. I niechże pan coś zje nareszcie!
Wychowanie patriotów
- U nas stawiamy na patriotyczne wychowanie młodzieży - mówi z dumą Niedieżda Anisimowa, szefowa wydziału kultury. - A historia 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki jest ważnym elementem tego programu.
Elementem, bo cały program wychowania młodych patriotów w Rybnoje zaczyna się od bitwy nad przecinającą rejon rzeką Woża. Tu w 1378 r. Dymitr, nazwany później Dońskim, rozgromił wojska tatarsko-mongolskie. W rybnowskim muzeum wydarzeniu temu poświęcona jest spora część ekspozycji, w tym najcenniejsza w zbiorach XIV-wieczna rycerska kolczuga. Patriotyczny program zwiedzania kończy się w drugiej muzealnej salce, gdzie na prawo od drzwi znajduje się niewielka gablota. Jest w niej kilka fotografii kilkunastoletnich mieszkańców regionu, którzy polegli w ostatniej wojnie w Czeczenii.
(zdaje sie, ze ten tekst jest dluzszy, ale nie wiedziec czemu w tym miejscu sie urywa... - MB)