https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/

"Rezydenci", czy istnieją naprawde...???
https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=31&t=4874
Strona 1 z 1

Autor:  Polak [ piątek, 7 maja 2004, 13:57 ]
Tytuł:  "Rezydenci", czy istnieją naprawde...???

Przeglądając na forum o Drugiej wojnie światowej temat "Kto wie coś o nazistowskiej partyzantce powojennej ?" natknąłem się na temat rezydentów. Temat jest pod poniższym adresem i zaczyna się pod koniec 3 strony:
http://www.drugawojnaswiatowa.org/forum ... highlight=
Przytoczę kilka cytatów:

Cytuj:
W Karkonoszach i sąsiadujących z nimi Górach Izerskich były przypadki tajemniczych zgonów osób mieszkających w poniemieckich posesjach (autochtonów), które jak tylko zaczęły coś mówić...
Postępowania w tych sprawach zostały umorzone z powodu braku cech czynu zabronionego. Czynności w tych sprawach prowadziła nie tylko Milicja Obywatelska, czy SB, ale także Policja i UOP.
A z tego, co wiem, Niemcy przybywają na te tereny ( turyści?) wykopują i wywożą. Znam przykłady. Naprawdę.


Cytuj:
....chodzi po Forum pewna legenda. Przez jednych pielęgnowana i są jej w stanie bronić do ostatniego naboju i ostatniej kropli krwi, przez drugich wyśmiewana, a jej autorzy posądzani są nieomal o praktyki czartowskie.
Przy okazjach, kiedy ten temat gdzieś wypłynie, toczą się zażarte boje, przy których Kursk jest niczym.
Kim jest rezydent? To osoba ( grupa osób) mająca pieczę nad miejscami w których Niemcy mieli ukryć zrabowane dobra kultury oraz swe najnowsze zdobycze nauki i techniki. W uwagi na fakt, że wieść gminna i opracowania różnej maści i rodzaju w miarę dokładnie określają położenie takowego miejsca, siła rzeczy pojawiają się tam osoby chcące to i owo znależć/odkopać. Należy im przeszkodzić i ci poszukiwacze znikają w tajemniczy sposób ( zabójstwa i morderstwa). Oczywiście autorami tych niecnych czynów są rezydenci. Co do ich narodowości, opinie są podzielone: czy to potomkowie SS - synów, czy kto inny. Nie wiadomo.


Cytuj:
...w środowisku eksploratorów tajemnicą poliszynela jest fakt iż tacy rezydenci istnieją i są bardzo niebezpieczni.
Takich przypadków można mnożyć bez liku.
W mojej okolicy wychodzi czasopismo Eksplorator, jeśli miałbyś kiedyś dostęp do owej gazety to polecam.
Często umieszczane są tam nekrologi eksploratorów i poszukiwaczy skarbów i niestety prawie zawsze giną oni w niewyjaśnionych okolicznościach.


Cytuj:
...hmmm przyglądając się tej dyskusji musze stwierdzić z przykrością ze ciągle wiele osób zajmujących się historia II wojny światowej i nie tylko kieruje się jedyna myślą i zasada " NIE ISTNIEJE NIC, CO ISTNIEC NIE MOZE" ... i tak jest ciągle co widać min po tym forum... Badanie historii nie polega na tym ze zakładamy ze było tak i inaczej być nie mogło i nie może bo to jest niezgodne z ogólnie przyjętymi zasadami, definicjami itd. Jeżeli są jakieś przypuszczenia to trzeba je zbadać a nie odraz wykluczać i twierdzić ze to niedorzecznosc. Śmieszą mnie szczególnie ludzie którzy sprawy np. Wunderwaffe , Rezydentów itp itd odraz przypisują wyobraźni fanów serialu z Archiwum X. Przypomina mi to ludzi którzy uparcie twierdzili ze lot w kosmos czy na Księżyc to bajka i historyjka pisarzy fantastycznych.... ale nie ważne wracając do tematu. Sprawa rezydentów jest bardzo delikatna.... Policja, służby specjalne, wojsko zdają sobie sprawę i wiedza ze ludzie ci stanowią zagrożenie.... tu chodzi o to ze tak naprawdę nie wiadomo z kim "walczymy"? Tak jak ktoś słusznie zauważył ze nie mogą być to byli ss-mani bo porostu pod względem fizyczno-motorycznym by nie podołali zabiciu kogokolwiek. Najprawdopodobniej są to potomkowie ss-manów którzy albo przetrwali na tych terenach za pomocą siatki Werwolfu, bądź co bardziej prawdopodobne wmieszali się w tłum czyli żyją z polszczonymi nazwiskami pośród ludności Polskiej. Szczególnie jest to widoczne na Dolnym Śląsku....tak jak ktoś wcześniej zauważył trzeba rozróżnić ewidentnie nieszczęśliwy wypadek przy 'pracy" typu - zapalnik zadziałał... od dziury w plecach lub w głowie u młodej ofiary która zostaje znaleziona w jakimś potoku kilka set metrów od miejsca w którym obozowała....


Czy ktoś z licznego tutaj grona poszukiwaczy zetknął się z tym tematem? Forum jest spore a ja nie znalazłem o tych rezydentach żadnej informacji? Uważacie to za totalną głupotę, o której nie ma co dyskutować, czy też temat tabu który należy przemilczeć???

Autor:  WaRIaT [ piątek, 7 maja 2004, 22:39 ]
Tytuł: 

Taaaa, juz cos wczesniej o tym slyszalem.....calkiem ciekawy nam sie temat kroi.... ja tam wcale bym sie nie zdziwil, jezeli okazalo by sie to prawda....a swoja droga, bedac na tropie jakiejs wiekszej zagadki znalazl bym 20 chlopa i dopiero wtedy jechal na poszukiwania....przeciez nie zrobia masowego mordu na poszukiwaczach, za bardzo by sie rozniosla informacja......

Autor:  Radi [ sobota, 8 maja 2004, 00:21 ]
Tytuł: 

Kiedy 3 lata temu spędzałem z moją dziewczyna część wakacji w Górach Sowich, również zetknałem się z teorią "rezydentów". Moi gospodarze uraczyli mnie opowieścią, o pewnej starej Niemce, która mieszka w ich miejscowości, czy też niedaleko (nie pamiętam dokładnie). Co roku o tej samej porze przyjeżdżają do niej "turyści" z Niemiec. Są to osoby w również w dość podeszłym wieku, przyjeżdżają drogimi samochodami, najczęściej około 8-10 osób. Spędzają tam u niej popołudnie, i odjeżdżają, żeby wrócić w przyszłym roku. przy sytuacji powtarzającej się już sporo lat pod rząd, miejscowi uznali, że Niemka została zeby składać raporty o tym co się dzieje na podległym jej terenie. Że czegoś pilnuje. Nie wiem, czy opowieść ta została stworzona dla potrzeby urozmaicenia pobytu gości, w każdym razie z podobną opowieścią spotkałem się podczas zwiedzania kompleksu podziemnego "Osówka" w Głuszycy. Przewodnik oprowadzający nas po "podziemnym mieście" opowiadał nam o specjalnie wyznaczonych przez Niemcow ludziach, którzy zostawali i pilnowali, żeby tajemnice związane z podziemnymi budowlami nie wyszły na jaw.

Autor:  Exodus999 [ sobota, 8 maja 2004, 01:50 ]
Tytuł: 

Taaa kiedyś postawiliśmy auto przy drodze nieopodal ruin poniemieckej wioski i kręciliśmy sie dookoła z detektorami - dwa dni później rozpytywałem miejsowych pod barem o jakieś "militarne śmieci" i czego sie dowiedziałem -- że pare killometrów dalej jest zniszczona niemiecka wieś i na pewno warto tam z detektorem jechac bo Józek z Fredkiem widzieli jak z drzewem wracali jak sie niemcy kręcili i coś kopali - pytam kiedy - oczywiście wtedy jak tam byliśmy - pytam skąd wiedza ze niemcy - aaa bo duże auto było - niemieckie i na białych tablicach - no i wszytko sie zgadza - byliśmy czarnym terenowym oplem i był to okres kiedy w Polsce białe tablice obowiązywały juz od jakiegoś czasu ale ze wies 'zabita dechami" to dla miejscowych był to na 100 % samochód z niemiec I tak powstaje połowa historii o niemieckich samochodach poparkowanych w lesie ......a jako ze ze na wycieczke zabrał sie także mój ojciec to jeden z niemców był też w nieco podeszłym wieku - wszystko sie zgadza :D

Autor:  radkow1 [ piątek, 21 maja 2004, 06:13 ]
Tytuł: 

W każdej legendzie jest zawsze ziarnko prawdy. Jeśli mamy
wrażenie, że
jacyś Niemcy szwendają się po lesie, lub pilnują jakiegoś
miejsca to
jest duże prawdopodobieństwo, iż najzwyczajniej dane miejsce
eksplorują.
Jeszcze za czasów "powojennych", często się zdarzało, iż
powracano do
miejsc z ukrytym mieniem. Polacy, Niemcy, Rosjanie, Żydzi. W
Kudowie
(dolnośląskie) jest pewien dom zamieszkany przez Polaków, gdzie
jakieś
20 lat temu w nocy przychodziła jakaś Niemka i robiła dziury w
tynku
zewnętrznym. Wyciągała coś i znikała w mroku nocy. Pewni
obywatele
wykopali z czyjegoś ogródka słoik ze złotymi i srebrnymi
monetami -
dziadek był Żydem. Na zachodzie popularne są zagraniczne wyjazdy
na
kopanie. Często poszukiwacze dysponują świetnym i bardzo
kosztownym
sprzętem. A jeśli w rachubę wchodzi kilka kilo złota lub dzieła
sztuki
ukryte w podziemnym bunkrze w Sudetach. bo np. dziadek Helmut
własnoręcznie wysadzał wejście a potem maskował. i w dodatku
dziadek
Helmut sponsoruje wycieczkę do Polski.i nawet jak dla kilku
kilowych sztabek
złota ( za około 9000 euro/ szt. ) kogoś się kropnie hmmm. to i
tak za
godzinkę będziemy popijali Bittburgera po niemieckiej stronie
granicy.

Autor:  BtS [ piątek, 21 maja 2004, 22:43 ]
Tytuł: 

myślę że świetnym potwierdzeniem istnienia osób które wiedzą o kosztownościach ukrytych w czasie II wś, jest wydarzenie sprzed niedawnego czasu..

otóż pewien żydowski reporter przyjechał do pewnego dużego miasta zgłosił się do redakcji gazety i TV i powiedział że wie gdzie są ukryte kosztowności które pewna żydowska rodzina schowała gdy była odcieta w getcie..

tak jak stali pojechali w miejsce które znajdowało się w poblizu muru starego getta, wykonali kilka pomiarów [kilka kroków wzdłuż ściany i dwa w lewo] no i zaczęli kopać.. na głębokości pól metra wydobyli garnek z monetami]

skoro żydzi schowali i pamiętali do dziś o tym "skarbie" to dlaczego nie mieliby o tym pamiętać niemcy?? tym bardziej iż mieli Oni o wiele więcej do ukrycia. [ciężko nawet oszacować wartość zrabowanych i zaginionych dzieł i kosztowności].

osoby cywilne znający miejsce ukrycia skarbów??
mało prawdopodobne..
lecz osoby cywilne mające dostęp do pewnych informacji "naprowadzających" jak najbardziej !!!

Autor:  tommy1976 [ czwartek, 27 maja 2004, 21:20 ]
Tytuł: 

Mitów na temat skarbów i pilnujących ich strażnieków jest wiele.
Niedawno z bylismy na wykopkach w okolicach Skarszew. Szukaliśmy monetek i naszą uwagę zwrócił stary dom, dość pokaznych rozmiarów, ogrodzony wysokim płotem z siatki. Na ścianie domu zamontowane były halogeny z czujnikami ruchu. W kojcu 2 wilczurki.
Chwile potem dziewczynka z innego domu opowiedziała nam, że mieszka tam samotna starsza pani. Dom przejęła po wojnie zaraz po niemcach. Miejscowi twierdzą, że jest tam ukryty majątek a kobieta go pilnuje. Myślę, że zadziałała tu wyobraźnia miejscowych. Kobieta prawdopodbnie nie chciała się wyprowadzić a kiedy dzieci uciekły do miasta dom ogrodzono i zabezpieczono bo jest na odludziu.

Autor:  Wojtek [ środa, 28 lipca 2004, 02:32 ]
Tytuł: 

Fajne historie chodzą o rezydentach.A co do mienia ukrytego to.......mojego kolegi babcia mieszka na Dolnym Śląsku w wiosce Lasówka.Jak co roku przyjeżdżają do niej Niemcy.Mieszkają sobie jakiś czas,zawsze babci rzucą parę groszy,tak od siebie.Ich ulbionym zajęciem jest zbieranie grzybów.Tylko dziwi mnie fakt że chodzą na grzyby późno wieczorem, i biorą ze sobą saperki......hmm ciekawe po co


pozdro Prezesszczepan

Autor:  Polak [ środa, 28 lipca 2004, 09:46 ]
Tytuł: 

Teraz żeczywiście może nastąpić nasilenie się takich wizyt, gdyż po naszym wejściu do unii nie ma już problemów z przewiezieniem takich skarbów przez granice. Jakby tego niebrać uciekający niemcy naprawde dużo bardzo różnych cennych dla siebie pisze się rzeczy - błąd ortograficzny!!! zakopywali. Teraz potakim długim okresie czasu te miejsca często uległy takiej zmianie że sami ich poznać niemogą, stąd mogą wynikać te wielodniowe eskapady.

Autor:  Maciek (cobra67) [ środa, 28 lipca 2004, 11:55 ]
Tytuł: 

Jako że wcześniej zajmowałem się eksploracją Gór Sowich przyjeżdżałem tam częściej niż teraz spotkało mnie takie oto doświadczenie: Kiedy przyjechałem do Walimia 1,5 roku temu znajomy poinformował mnie że ok. tydzień wcześniej włóczyło się po Mosznie kilku obcych. Wyglądali nieco podejrzanie. Ze względu że znajomy pogonił kiedyś „dzikich” eksploratorów z zachodniej granicy, którzy próbowali kopać na Mosznie postanowiliśmy iść w teren zobaczyć czy może czegoś znowu nie nabroili. Wchodzimy do lasu, kręcimy się w okolicy i napotykamy się na świeży, niedbale zasypany dół. Wokół porozrzucane połamane fragmenty ceramiki i ładnie zdobionej porcelany. Widocznie zawartość we wnętrzu schowka była bardziej wartościowa niż porcelana skoro rozłupali ją łopatami..... Mogę powiedzieć że schowek był w nieco nietypowym miejscu. Kto był na Mosznie w rejonie domniemanych wyrobisk ten wie o co chodzi.

Pozdrawiam.

Autor:  [BS] Wolf [ środa, 28 lipca 2004, 12:16 ]
Tytuł: 

a moim zdanie sie to kupy nietrzyma,przeciez po wojnie wiekszosc niemcow wysiedlono,poza tym czemu tak zwani rezydenci nie obronili rozkradaych cmentarzy niemieckich?? w gruncie rzeczy tajemnicze zaginiecia moga byc tylko zbiegiem okolicznosci,kolo bunkrow zawsze jest duzo roznych dziury i innych niespodzianek,czasem moze tak byc ze ktos wpadnie do jakiesjs dziury i koniec... ale to jeszcze niepowod zeby zaraz to musieli byc SS mani (i to jeszcze miejscami zlotozebni i bezocy) :) :) moim zdaniem ogolnie ktos tam moze pilnowac kilku skrytek ale zeby zaraz jakas organizacja to raczej nie.....

Autor:  taras [ środa, 28 lipca 2004, 19:29 ]
Tytuł: 

Rezydenci, 60 lat po wojnie to troszke przesadona sprawa moim skromnym zdaniem-.Ideologia -przekazywana z ojca na syna oparla sie dzialaniu czasow komuny i naszego nowego kapitalizmu? przypuszczalnie byli straznicy ale to juz albo zgnite kostki lub totalni starcy, moze znajdzie sie jeszcze jakis "ideolog" tamtych czasow ale watpie zeby pilnowal skarbow, dla kogo i po co?Dla Führera , IV Rzeszy jakiejs poteznej organizacji faszystowskiej w niemczech? przeciez to tylko zwykle totalne, niekiedy tez bogate, palanty, ktorzy maza o starych dobrych czasach lub dziadki zyjace wspomnieniami. Ze w rodzinach niektorych pozostaly informacje o ukrytych rodzinnych skarbach i ze niekiedy ktos z mlodszej generacji poprubuje szczescia , przyjedzie i rozkopie kawalek ogrodka to zrozumiale. Ze niekiedy przyjezdzaja starzy niemcy odwiedzic swoje rodzinne strony to tez normalne, zwykle generacja ta dostaje dosyc spore renty i posiada duze fury. ktore w porownaniu z maluchami, polonezami i innymi srodkami lokomocji poruszajacymi sie po tych okolicach wygladaja jak limuzyny"dygnitarzy" to nie znaczy, ze przyjechali oni od "organizacji" sprawdzac stara babcie-strazniczke, ktora sklada raporty jak to niedawno ukatrupila biednego eksploratora, ktory myszkowal kolo jej sztolni pelnej zlota führera.Zawsze jakas nowa legenda lub przy jabolku wymyslona historia urozmaica zycie niektorych miejscowosci, gdzie sie nic nie dzieje i zawsze znajdzie sie ktos zadny sensacji, ktoremu mozna opowiedziec o skarbach, straznikach, niemcach w meredesach itd.
Ciekawy jestem jakie to historie powstaly na moj temat, przypadkowo jezdze samochodem na tych "oryginał" - nie zapominajcie o "y"! - błąd ortograficzny!!! bialych blachach( dlaczego to calkiem inna bajka), parkuje przy lasach, znikam w nich z saperka w mundurze i jak ktos mi sie nie podoba to groznie patrze,niekiedy rozmawiam po niemiecku przez komurke - obserwator z fantazja moglby pomyslec, ze to moze nowo utworzony wehrmacht, moze werwolf przyjechal odebrac swoje i przekazuje informacje do centrali SS w Gelsenkirchen:-).
To byly taki moje prywatne przemysleni, moze sie jednak myle:-).
Pozdrawiam!
Oberleutnant Taras von Bulba
1.kp. resident abt. 2 Oberschlesien Wehrkreis Rybnik

Autor:  drHaja [ sobota, 31 lipca 2004, 00:33 ]
Tytuł: 

Witam,

Ale drodzy Koledzy faktem są zaginięcia i udokumentowane mordestwa (z obciętymi głowami włącznie) w górach Schwarzwaldu, gdzie nawet Bursztynową się umiejscawia... Gineli również niemieccy dziennikarze, bo za blisko do "czegoś" się zbliżyli... Dlatego teorie o naszych rodzimych "stróżach" nie są tak do końca nieprawdopodobne. Biorąc pod uwagę potencjalną wartość ukrytego majątku ( tak prywatnego jak państwowego ) i dodając do tego ewentualne tajemnice technologiczne, naprawdę warto o takiej ewentualności pamiętać...
A z tym przechodzeniem SS-mańskiego ducha z pokolenia na pokolenie to wcale nie jest tak bardzo nieprawdopodobne. Istnieją przykłady niepoddawania się przez pewne grupy, sekty, wyznania wpływom otaczającego środowiska - pierwszy z brzegu przykład to Amisze amerykańscy... to dowód na to jak ważne jest konsekwentne wychowanie dzieci... Zresztą ( by the way ) dobre wychowanie ,tzw kindersztuba, też się na tym opiera. Więc dlaczego nie wychować "rezydenta" ?

TH

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/