|
przeczytalem fragment Gazety Opolskiej.
<BR>Ktory przytaczam ponizej.
<BR>Kto wie jak bylo naprawde?
<BR>
<BR>Gazeta Opolska 2002.05.31
<BR>......Mikolin: Bitwa nad bzdurą
<BR>Obowiązujący do dziś przewodnik po Opolszczyźnie trwoży serca swoich czytelników wiadomością, że podczas forsowania Odry 23 stycznia 1945 roku pod Mikolinem poległo 40 tysięcy żołnierzy radzieckich. Źródła mniej oficjalne mówią o zwałach trupów pokonywanych przy użyciu drabin oraz innych obrazach martyrologii. A ponieważ współczynnik zabitych do rannych wynosił podczas II wojny światowej 1:3 to znaczy, że poza zabitymi mikolińska hekatomba pochłonęła jeszcze 120 tysięcy poranionych, co sumuje liczbę ofiar na 160 tysięcy istnień. Im właśnie dedykowany jest jeden z największych pomników na Opolszczyźnie - gigantyczny obelisk strzegący brzegu Odry przy trasie z Popielowa do Skorogoszczy.
<BR>Miejsce jest rzeczywiście wyjątkowe, bo jeśli pod Mikolinem niemieckie cekaemy rzeczywiście zmęłły w pył historii 160 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej, to znaczy, że nie było zdobycia Berlina. Po prostu nie było, bo lwia część wojsk 1 Frontu Ukraińskiego poległa już tu.
<BR>Niestety - sam dowódca frontu - marszałek Iwan Koniew nawet nie wspomina o Mikolinie w swoich pamiętnikach. Ba! Milczą o nim źródła niemieckie, nawet propaganda Goebelsa, która w styczniu 1945 roku chełpiła się każdym okulawionym Rosjaninem, a przeoczyła największy sukces militarny III Rzeszy u schyłku wojny. Przeoczyli go również generał major Hans von Ahlfen, Walter Schelenz i Georg Günter - autorzy relacji z walk o Popielów, Skorogoszcz i Mikolin - publikowanych w wydawnictwach zwartych oraz powojennej prasie ziomkowskiej na terenie RFN. Zarówno z ich przekazów jak i źródeł radzieckich wyziera przypuszczenie, że podczas mikolińskiej przeprawy poległo około 30 krasnoarmistów - jakieś 5 tysięcy razy mniej niż chce legenda.
<BR>
|