Sprawa wydaje się dość prosta. Wysyłasz zapytanie do (odpowiednika urzędu gminy u nas) jakiegoś "Landamtu" w Niemczech- Gminy bądź innej jednostki administracyjnej do której należą adresy odbiorców. Ci informują swoich zainteresowanych mieszkańców i już. Nie wiem jakimi danymi osobowymi dysponujesz ale jeszcze może pomóc bardzo
http://www.bundesarchiv.de/index.html.deOstatecznie poszukałbym na Facebooku po nazwiskach i miastach pochodzenia. Napisał, popytał czy taki a taki to rodzina i czy walczył na froncie tam i tam? W sumie bardzo ciekawe i fajne zadanie :1 Chyba że nadawcy mają nazwiska w stylu Shulz albo nie daj Bóg Muller :)
I co w tej sprawie NAJWAŻNIEJSZE niech "znajoma" :ups: nie zwraca za darmo tych pamiętników, bo zdaje się "panowie wehrmachtowcy" zostawili te dokumenty w kraju w którym nie byli na wycieczce. Mówię poważnie. Nawet symbolicznie, ale niech weźmie pieniądze za ten "gest" i krótko uzasadni dlaczego. Mówię tu np. o kurierze na koszt zainteresowanego.
AAAle najpierw zrobiłbym... :666 dokładne fotokopie wszystkiego, może nawet poświadczył notarialnie, przetłumaczył i schował do prywatnego archiwum :D