3. armia radziecka rozpoczęła swoją ofensywę na Prusy Wschodnie z przyczółka pod Różanem. Gdy zbliżyła się do granic Prus Wschodnich, na jej odcinku wszedł do walki pozostający dotychczas w odwodzie korpus generała Oślikowskiego, który miał uderzyć na Olsztyn. 3. armia podążała jego śladami. Generał Gorbatow wspomina: „Dwudziestego stycznia byliśmy już w Chorzelach. Wzięliśmy stu pięćdziesięciu jeńców. Na brudnych mundurach zmęczonych żołnierzy niemieckich, wlokących się pod konwojem na nasze tyły, widać było naszywki dywizji piechoty, brygady inżynieryjnej, czołgistów „Grossdeutschland”. Byli też żołnierze batalionu karnego”.
Przekroczenie granic Prus Wschodnich generał Gorbatow wspomina następująco: „Miasto Janowo leży na brzegu rzeki Orzyc, która stanowiła niegdyś granicę między Polską i Prusami Wschodnimi. Dywizje Michalicyna i Wieriowkina były już za rzeką, kiedy przybyłem do Janowa. Do zmierzchu pozostały jeszcze dwie godziny. Z wysokiej dzwonnicy widziałem przed sobą morze ognia – miasto płonęło w obramowaniu unoszących się ku niebu czarnych słupów dymu. - Co za obraz – rzekł generał Konno – Te jaśniejsze słupy dymu należy uważać za etap już przebyty, czarne zaś oznaczają linię, do której doszły nasze wojska. Już są daleko.
Po chwili milczenia ktoś dodał:
- Długo trwała droga naszych żołnierzy do faszystowskiego legowiska, teraz nie zatrzyma ich żadna siła.
20 stycznia Rada Wojenna armii pogratulowała szeregowcom, podoficerom i oficerom wkroczenia na ziemie wroga i zwróciła się do nich z wezwaniem: Ziściło się powszechne pragnienie. Teraz musimy dotrzeć do serca hitlerowskich Niemiec, aby zanurzyć w nim nasz żołnierski bagnet. Przyśpieszmy więc nasze natarcie!...”
3. armia radziecka składała się z trzech korpusów piechoty, nazywanych w nomenklaturze radzieckiej korpusami strzelców: 35., 40. i 41. Bezpośrednio za korpusem Oślikowskiego poruszał się 35. korpus piechoty. Jego oddziałom przypadło zadanie zdobycia Jedwabna i okolic, pozostałych jeszcze w rękach Niemców. Na Wielbark uderzały z kolei 40. i 41. korpus piechoty.
Generał Aleksander Gorbatow (1891 – 1973), dowódca 3. armii radzieckiej, która zdobywała powiat szczycieński a wcześniej wyzwoliła Białystok. Z tego powodu jedna z ulic Białegostoku do dzisiaj nosi imię generała Gorbatowa. Tak jak marszałek Rokossowski generał padł w drugiej połowie lat trzydziestych ofiarą stalinowskich czystek w sowieckiej armii i był więźniem łagrów [ img ]W styczniu 1945 roku nadeszli Rosjanie. W Ulesiu 18 stycznia 1945 roku panowała atmosfera zagrożenia. Prawie wszyscy chcieli opuścić wieś jak najszybciej. Sołtys Neuborn nie dawał jednak zgody. Nie uległ nawet panicznie przerażonym kobietom, które próbowały to na nim wymusić. Czekał na decyzje z wyższych szczebli partyjnych. Sam jednak swoją żonę wraz z pieniędzmi i ważnymi dokumentami wysłał na zachód już kilka dni wcześniej. Dopiero w godzinach wieczornych nadszedł rozkaz, aby przygotować się do drogi. Momentalnie wieść o nim ogarnęła całe Ulesie. Po północy na głównej ulicy wsi zaczęły się ustawiać pierwsze wozy uciekinierów. Około godziny 5.00 rano sołtys Neuborn pozwolił na wyjazd. Licząca około 700 metrów długości kolumna ruszyła w kierunku północnym.
Po zajęciu Małgi sowieccy żołnierze weszli na tamtejszą wieżę kościelną i zaczęli bić w dzwony. To właśnie małdzkie dzwony obwieściły okolicznym wsiom początek zagłady – Apokalipsę. Tak, jak gdzie indziej, w Małdze również działy się rzeczy makabryczne. Rosjanie zabijali każdego napotkanego człowieka. Jeden z gospodarzy, Friedrich Brenda przewoził swój dobytek do Stummów za Omulwią, u których schroniło się wielu mieszkańców Małgi. Podczas jednego z kursów furmanką nie dojechał już do celu. Niedaleko kościoła natknął się na Rosjan. Ci zabili go, a następnie jego ciało rozjechali czołgami. Dopiero na wiosnę, po stopnieniu śniegu, mieszkańcy Małgi znaleźli w tym miejscu bezkształtne, rozpłaszczone ludzkie ciało. Po szaliku i strzępach ubrania poznano, że był to właśnie Friedrich Brenda.
Tym, którzy uciekali ze swych miejscowości, nie udało się daleko dotrzeć. Wóz konny sołtysa Rehberga z Dębowca zatrzymali pod Morągiem żołnierze radzieccy. Podczas rewizji znaleźli pistolet i mundur członka NSDAP. Do sołtysa podszedł żołnierz o azjatyckich rysach, wyciągnął pistolet i czterokrotnie strzelił. Rehberg zginął na miejscu.
W Stębarku kolumna z Ulesia została zastopowana w tłumie uciekinierów. W tym chaosie nadleciały rosyjskie samoloty i ostrzelały wozy. Zginął gospodarz Karl Nowinski, kilka innych osób zostało rannych lub zaginęło. Kilku wozom udało się wydostać z zablokowanego Stębarka, wśród nich sołtysowi Neuborn’owi. Gdy znalazły się one koło Ostródy, w pobliżu były już rosyjskie oddziały. Sołtys Neuborn jako pierwszy porzucił swój wóz. Odpiął konia i pogalopował na dworzec w Ostródzie, gdzie jego wiszące na włosku życie NSDAP – owskiego aktywisty uratował jeszcze odjeżdżający pociąg. Większość mieszkańców Ulesia rosyjski walec dogonił 21 stycznia w Szyldaku i Rychnowie. Zabijanie, gwałty na kobietach i dziewczętach, nawet w wieku dziecięcym, grabież wozów. Jeśli przy plądrowaniu wozów znaleziono zdjęcia osób ubranych w mundury Wehrmachtu czy też uniformy partii, zaraz obciążało to bardzo właściciela i całą rodzinę. Jeśli ktoś miał na sobie dobre ubranie, uznawano go za kapitalistę i najczęściej na miejscu rozstrzeliwano. Taki los spotkał 77 – letniego gospodarza Gottlieba Stensitzkiego, zapalonego myśliwego. Stensitzki miał na sobie futrzaną czapkę i lisi kołnierzyk a w kieszeni pusty nabój. Przeszukujący go żołnierz udał się do przełożonego, który zakomenderował: „надо убить” („nada ubić” – „trzeba zabić”). Siwiutki starzec został przy rozdzierającym krzyku rodziny wyprowadzony za jedną ze stodół w Rychnowie i tam trzema strzałami zabity.
21 stycznia 1945 roku, gdy ginęli mieszkańcy Ulesia, ginęła też ich wieś. Tego dnia Rosjanie podpalili zajęte przez siebie wcześniej Ulesie. Również w następnych tygodniach paliło się tu i tam. Łącznie spośród 79 zagród Ulesia spłonęło całkowicie 35 a 25 częściowo. Jedynie 19 zagród pozostało w całości. Spośród 84 budynków mieszkalnych spłonęło 59, ze 183 gospodarczych ofiarą ognia padło 109. Tak jak Ulesie płonęły też sąsiednie wsie.
Jeśli ktoś chciałby jeszcze z chęcią ....