Setki radomian przyszły w sobotni wieczór na plac przed Urzędem Miejskim, aby zobaczyć unikatowy film pokazujący Radom w pierwszych dniach wojny.
Oficer na motocyklu, za nim ciężarówka z uzbrojonymi żołnierzami - do Radomia wjechało wojsko niemieckie.
- Miałam sześć lat, gdy zaczęła się wojna. Pamiętam wszystko jak dziś - mówiła mocno poruszona starsza kobieta na widok żołnierzy w mundurach ze swastyką. W ich role wcielili się członkowie Radomskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznej 26 Regimentu Piechoty oraz Grupy Rekonstrukcji Historycznej Gregor z Puław.
- Dziś w niewdzięcznej roli żołnierzy okupanta, ale ktoś musi się poświęcić, aby przekaz historyczny był pełny - przedstawiał uczestników widowiska historyczne Przemysław Bednarczyk, radomski historyk. To on dotarł do filmu pokazującego pierwsze dni wojny w Radomiu, który nakręcił nawigator niemieckiego samolotu transportowego Karl Eisman. Filmu jak dotąd jedynego, który udało się odszukać.
- I co ważne, nie jest to film propagandowy, który gloryfikuje armię niemiecką. To obraz nakręcony przez człowieka ciekawego kraju, do którego przybył. Dla nas tym bardziej cenny - mówił tuż przed projekcją Przemysław Bednarczyk.
Historyk dr Sebastian Piątkowski opowiedział o nastrojach, jakie panowały w mieście tuż przed wybuchem wojny, o obawach mieszkańców obserwujących nadlatujące nad Radom samoloty, gdy zorientowali się, że nie należą one do polskiej armii i o tym, że 6 września miasto opuściły władze i wszystkie służby: policja, straż pożarna czy straż więzienna, wypuszczając z więzienia osadzonych.
- Ci zaczęli grabić i terroryzować miasto. Nic dziwnego, że, jak czytamy w przekazach z tamtych dni, wielu radomian z ulgą wręcz przyjęło wkroczenie wojsk niemieckich do Radomia - mówił dr Piątkowski.
I wreszcie moment, na który czekali widzowie: projekcja filmu Karla Eismana z komentarzem Przemysława Bednarczyka. Na ekranie znajome ulice: Żeromskiego, Rwańska, Wałowa a także Rynek czy Plac Kazimierza Wielkiego. Przechodnie uśmiechnięci, panie w eleganckich strojach pozują so zdjęć na tle restauracji, nie widać jeszcze wojennego niepokoju. Jedynie wóz zaprzężony w konia z rodziną uchodźców przypomina, że to już czas wojny. I oczywiście obrazy z lotniska na Sadkowie nie pozostawiają złudzeń: z jednej strony zbombardowane hangary z polskimi samolotami, z drugiej dziesiątki niemieckich maszyn na płycie lotniska. Na filmie można zobaczyć także twierdzę Dęblin, cerkiew, która nie przetrwała do dzisiejszych czasów, lotnisko Okęcie, czy most na Wiśle w Puławach.
Projekcję filmu zorganizowano we współpracy z Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia.
Źródło: Gazeta Wyborcza Radom
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... wojny.html