Teraz jest środa, 21 stycznia 2026, 16:20

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Dlaczego pod Kielcami lądował amerykański bomb
PostNapisane: czwartek, 23 sierpnia 2012, 21:25 
Offline
Pułkownik
Pułkownik

Dołączył(a): niedziela, 15 maja 2011, 18:42
Posty: 554
Ale historia. Dlaczego pod Kielcami lądował amerykański bombowiec


Dlaczego jeden z największych bombowców z czasów drugiej wojny światowej - amerykański boeing B-17 musiał w 1945 roku awaryjnie lądować pod Kielcami? Co się stało z załogą? Wyjaśniamy zagadkę sprzed lat
Do historii pilotów amerykańskiej latającej fortecy, która awaryjnie lądowała w 1945 roku pod Kielcami doprowadził nas napis "Boeing" na kawałku metalu. Okrągła część mechanizmu do sterowania samolotem służyła... jako fajerka na kuchence węglowej. - Takie zastosowanie znalazł mój dziadek - opowiadał Łukasz Rym ze Zgórska koło Kielc, pasjonat lotnictwa, który pierwszy odkrył prawdziwe zastosowanie kawałka metalu.

Na krążku o średnicy ok. 20 centymetrów widać wyraźny napis z nazwą amerykańskiej firmy produkującej samoloty oraz numer 6-14482-1.

- Kiedy zapytałem dziadka, gdzie znalazł taką fajerkę, powiedział, że to część z dużego samolotu, który lądował na polu w Zgórsku zaraz po wycofaniu się Niemców - dodał Łukasz Rym.

Skąd wziął się amerykański bombowiec pod Kielcami?

Berhegon czy Białogon?

Armia rosyjska zajęła Kielce w połowie stycznia 1945 roku, więc samolot musiał lądować później. "Gazeta Kielecka" z tego okresu ani słowem nie wspomina o takim zdarzeniu, rozpisuje się wyłącznie o postępach wojsk alianckich.

O pomoc zwróciliśmy się do stowarzyszenia M.I.A Project, które zajmuje się zbieraniem informacji o amerykańskich samolotach "zaginionych w akcji" nad Polską (missing in action z ang.). W swojej bazie danych ma ono około 200 samolotów, głównie bombowych.

- W 1945 roku mogły lądować w Polsce tylko amerykańskie samoloty 8. albo 15. armii - mówił kilka lat temu Paweł Mucha z Poznania, członek M.I.A. - Uszkodzone podczas nalotów na Niemcy uciekały na wschód, aby lądować na terenach zajętych przez Armię Czerwoną.

Po chwili dodaje, że część z Boeinga służąca jako fajerka mogła pochodzić jedynie z maszyny, która awaryjnie lądowała pod Kielcami 15 marca 1945 roku po nalotach na fabrykę benzyny w pobliżu Berlina.

- Ale tamta załoga w raporcie jako miejsce lądowania po uratowaniu podała "Berhegon" - opowiadał.

To prawdopodobnie pomyłka w pisowni. Amerykanie mieli duże problemy z polskimi nazwami. Najpewniej pilotom chodziło o Białogon, przez który przejeżdżali w drodze ze Zgórska do Kielc.

Była to 10-osobowa załoga Boeinga B-17G Flying Fortress numer seryjny 44-6674 z 96. Dywizjonu 2. Grupy Bombowej 15. Armii Powietrznej, stacjonującej wtedy we Włoszech. Załogą dowodził porucznik Phillip Good.

Strzelali Niemcy i Rosjanie

Kolejne informacje o lądowaniu Boeinga pod Kielcami udało się nam znaleźć kilka lat temu na stronie internetowej www.armyairforces.com.

"Forteca" porucznika Gooda odłączyła się 15 marca od ponad stu amerykańskich bombowców po nieudanym ataku na podberlińskie magazyny z benzyną. Tam samolot został poważnie uszkodzony przez niemiecki ostrzał przeciwlotniczy. Tylko na dwóch silnikach załoga zdecydowała się lecieć na wschód i lądować na tyłach sojuszniczej Armii Czerwonej. W rejonie Lublina znajdowało się specjalne lotnisko dla amerykańskich samolotów uszkodzonych nad III Rzeszą.

Ale na trasie deszcz i niskie chmury uniemożliwiły dalszy lot. W pobliżu Kielc samolot został ostrzelany przez rosyjską artylerię przeciwlotniczą. - Przypadki ostrzałów samolotów sojuszniczych zdarzały się dosyć często, bo sylwetka takiego samolotu w tym rejonie była czymś niezwykłym - mówił Szymon Serwatka z M.I.A. Project.

Po wystrzeleniu przez załogę kolorowych rac sygnalizacyjnych "forteca" lądowała w pobliżu majątku Zgórsko, ok. 10 kilometrów od Kielc.

Podczas tego manewru samolot jeszcze bardziej ucierpiał, ale załodze nic się nie stało.

Ukradli celownik i spadochron

Polacy i Rosjanie wkrótce otoczyli "fortecę". Załoga wymontowała zamki z broni pokładowej, po czym pojechała wojskową ciężarówką do Kielc do wojskowego komendanta miasta. Natychmiast wysłano informację o Amerykanach do Moskwy.

Następnego dnia radiooperator załogi, sierżant John Cerinich, wykorzystał działającą radiostację Boeinga i nawiązał kontakt z dowództwem, aby powiadomić o miejscu pobytu załogi.

Amerykanie zostali w Kielcach trzy dni, do 18 marca. Według niepotwierdzonych informacji byli traktowani dobrze i jako sojusznicy mogli się poruszać po mieście, ale w towarzystwie Rosjan. Podobno uczestniczyli również w specjalnym przyjęciu wydanym na ich cześć przez komendanta miasta.

Doszło tylko do jednego niemiłego zdarzenia: kiedy Amerykanie mieli wyjeżdżać, rosyjscy gospodarze pod pretekstem pomocy w ładowaniu bagaży na ciężarówkę, ukradli im celownik bombardierski i jeden ze spadochronów.

Załoga porucznika Gooda przez sześć godzin jechała odkrytą ciężarówką w strugach deszczu do Rozwadowa. Stamtąd 19 marca zabrano ich pociągiem do Lwowa, skąd kilka dni później specjalnie przysłanym samolotem transportowym odlecieli do jednostki we Włoszech.

Amatorzy mocnych trunków

Tymczasem pozostawiony w Zgórsku samolot stał się sporą atrakcją dla mieszkańców okolicznych wiosek i Kielc.

- Świadkowie wspominają, że do samolotu dobrali się też amatorzy mocnych trunków - opowiadał "Gazecie" Szymon Serwatka.

- W jednym ze zbiorników znaleźli ciecz przypominającą alkohol i napili się. Prawdopodobnie był to metanol, bo w efekcie kilku z nich straciło wzrok.

Wkrótce części z porzuconego samolotu zaczęły służyć do unowocześniania okolicznych gospodarstw. - Tak można wyjaśnić zastosowanie rolki jako fajerki na piecu - mówił Michał Mucha. - Myślę, że w okolicach Kielc można znaleźć jeszcze wiele elementów z tego samolotu.

Także na Podhalu ze zniszczonych "fortec" wyrabiano ćwieki do góralskich ubrań. A w jednej ze wsi podczas szukania resztek wraku znaleźliśmy drzwi do szopy wycięte z kadłuba.

"Kielecki" samolot stał się wielką sensacją. Maszynę podziwiali okoliczni mieszkańcy. "Gazecie" udało się dotrzeć do jednego ze świadków tego zdarzenia. - Wiosną 1945 roku przyjechałem w odwiedziny do znajomych w Kielcach i razem wybraliśmy się obejrzeć ten samolot - opowiadał Andrzej Sławiński z Płocka, który wtedy mieszkał w Rytwianach koło Staszowa. Na wycieczkę zabrał ze sobą aparat i zrobił zdjęcia, które publikujemy. - Samolot stał na łące, pilnowany przez jednego milicjanta, który lubił często znikać - wspominał Sławiński.

Młodzi ludzie mogli zajrzeć do środka i wejść na płatowiec. - Samolot był kompletny, zostały nawet karabiny maszynowe. Ale na kadłubie było widać dziury po ostrzale - mówił Sławiński. - Byłem zaskoczony, że pilot wylądował na takim małym polu i nie rozbił samolotu o pobliskie drzewa.

Boenig w tak dobrym stanie był bardzo krótko. - Kilka miesięcy później wybrał się tam mój brat i zobaczył już tylko szkielet i wyrwane silniki, które leżały na ziemi. Latającą fortecę rozebrali okoliczni mieszkańcy - opowiadał Sławiński. - Szkoda, bo to była wielka atrakcja

W zbiorach Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie zachowały się jeszcze zdjęcia "fortecy" wykonane wiosną 1945 roku podczas wycieczki przez jednego z kieleckich gorzelników.

Resztki samolotu z pola w Zgórsku zostały usunięte przez Rosjan latem 1945 roku. Kilka jego elementów można podziwiać w Muzeum Historii Kielc.

Latające fortece

Boeing B-17 Flying Fortress (latająca forteca) to jeden z najbardziej legendarnych samolotów II wojny światowej. Pierwszy egzemplarz wystartował 28 lipca 1935 roku, a do końca wojny wyprodukowano ich około 13 tysięcy. Ten czterosilnikowy amerykański bombowiec miał zasięg prawie 6 tysięcy kilometrów, a swoją nazwę zawdzięczał silnemu uzbrojeniu - 12 ciężkich karabinów maszynowych i 2,5 tony bomb (wersja B-17 G). Silne uzbrojenie w połączeniu z dużą odpornością na uszkodzenia uczyniły z "fortecy" wyjątkowo trudnego przeciwnika dla nieprzyjacielskich myśliwców, nawet podczas dziennych nalotów. Dzięki temu Amerykanie po przystąpieniu do wojny zniszczyli przemysł i gospodarkę III Rzeszy. W sumie podczas działań na froncie europejskim samoloty B-17 zrzuciły 640.036 t bomb i zestrzeliły 6659 samolotów nieprzyjacielskich.

Korzystałem z artykułu Szymona Serwatki "Piknik pod Latającą Fortecą", Przegląd Lotniczy nr 11/2001

Marcin Sztandera
23.08.2012 , aktualizacja: 23.08.2012 21:04

Źródło:
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... &startsz=x


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL