Grzesio napisał(a):
??? A ten dalmierz to niby jak miał działać? Nie dziwiłbym się, gdyby istniała możliwość ustawienia czasu opóźnienia przez pilota, pozwalałoby to uniknąć kombinowania podobnego do Ruskich z RS-82 i RS-132, gdy samolot miał kilka par pocisków z nastawionymi różnymi opóźnieniami, a pilot wybierał tą z odpowiednim w danej sytuacji.
Jedyne co mnie gnębi, już nie wnikając jak szybko toto mogło lecieć (ja znam dla R 100BS Vmax = 450 m/s) to ta średnica 282 mm wg Nowarry. Z powietrza tego chyba nie wziął, a do tej kulki pasuje jak ulał. :?
A w ogóle skąd masz takie fajne informacje, strasznie trudno o tym całym R 100 cokolwiek znależć. :(
Zaczne od konca bo to trudniejsze. Nie wiem skąd to wiem tzn. zaraz wyjasnie. Bylo to jeszcze w czasach głeboko przedkserograficznych, pożyczałem ksiązki z CBW i odpisywalem sobie z nich rozne rzeczy. I tu jest problem bo nie odpisalem sobie z czego odpisalem to o czym mowimy:) Prawdopodobnie bylo to albo Robert Lusar "waffen und Geheimwaffed des 2.Weltkrieges" albo - bardziej prawdopodobnie autof Fritz Hahn (?) a tytulu nie pamietam ale postaram się jakos ustalic. Dosyc grube dzielo o uzbrojeniu lotniczym III Rzeszy, pamietam ze nie bylo prawie zdjec tylko głównie rysunki. Co do predkosci R-100/BS pomylilem sie, tyle bylo projektowane a w tych ostatecznie zbudowanych rzeczywiscie 450 tak jak mowiles. No ale to tez jest naddzwiekowa... Co do glowicy hmmm w tym odpisanym sa dosyc szczegolowe wymiary. Srednica max 282 mm, kadluba 210 mm, rozpietosc 1060 mm, dlugosc glowicy 435 mm, kadluba 724 mm, czesci ogonowej z dysza i statecznikami 475 mm. Razem wychodzi ok.1,6 m i nie zgadza sie z podaną w innym miejscu dlugoscią 1840 mm (moze gdzies byl blad po drodze?). W Kazdym razie no takie proporcje glowicy 282x435 no to taka kula nie bardzo kulista by byla... no ale wlasnie jak nie wiadomo czy nie ma bledu no to nic nie wiadomo :(... No a co do celownika to jest tam opisane jak to mialo dzialac. Strzelac sie mialo z odl. do 1200 m pod kątem do 45° do kursu celu (z przodu lub z tylu). CaŁy system zwał się Faun i skladal sie z celownika EZ42 (to chyba ten normalny przeziernikowy?) radaru FuG217 i dalmierza Neptun - niestety nie wiem jakiego (moze wlasnie radarowy? a moze optyczny po prostu...). W kazdym razie gosciu mial za zadanie wycelowac i nacisnac guzik. Wlaczalo sie urzadzenie o nazwie Elfe ktore mierzylo odleglosc i kąt pobierając sobie te dane z celownika, zyrokompasu i dalmierza. Dane trafialy do kalkulatora o nazwie Oberon ktory wyliczal wstepne dane do strzalu. Nastepnie dawal pilotowi znać brzeczykiem zeby teraz bardzo dokladnie prowadzil cel w celowniku (przez okolo 2 s) i system jeszcze raz mierzyl odleglosc i kurs i korygowal obliczenia i ustawial zapalniki czasowe rakiet i wreszcie (uff...) strzelał. Nadawalo sie to jak widac tylko przeciwko celom niemanewrującym. Prawidlowo ustawiona rakieta miala wybuchnąc max. 50-80 m od celu rozsiewając elementy rażące BrandSplitter (stąd BS) ktore po 50 m tworzyly wiązke o srednicy 100 m, podobno z 200 m mogly przebic poszycie samolotu i wywolac pozar. Moim zdaniem znacznie przeceniano ich skutecznosc.