https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/

Samoloty na okrętach podwodnych
https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=33&t=447
Strona 1 z 1

Autor:  Krzysiek(?) [ czwartek, 6 czerwca 2002, 22:36 ]
Tytuł: 

Witam <BR>ciekawi mnie pewna sprawa, przed wojną wiele państw eksperymentowało z przenoszeniem samolotów przez okręty podwodne, z czego oficjalnie uznaje się że tylko Japonia doprowadziła zamysł do użycia bojowego (naloty na USA wykonane w celu wywołania pożarów), zastanawiam się czy rzeczywiście inne kraje zarzuciły pomysł, czy po prostu ten fakt pomija się jako mało udokumentowany. Może ktoś natknął się na informacje dotyczące użycia przez Amerykanów lub Niemców tego typu samolotów. <BR> <BR>Pozdrawiam Krzysiek(?)

Autor:  Funky_OWall [ piątek, 7 czerwca 2002, 07:30 ]
Tytuł: 

Oglądałem kiedyś na Discavery, o niemieckich próbach z aparatami latajcymi (coś jakby żyrolot, lub świgłowiec), tylko że na uwięzi bez silnika. Aparat ten wypuszczany był z okrętów podwodnych (nie pamiętam jakich klas) i służył wyłącznie do obserwacji. Pozdrawiam.

Autor:  Krzysiek(?) [ piątek, 7 czerwca 2002, 09:25 ]
Tytuł: 

Witam <BR>Rzeczywiście jednym z testowanych wariantów był mały "wiroszybowiec" Focke - Achgelis Fa 330, aparat nie miał własnego napędu, a w powietrzu utrzymywał się dzięki sile nośnej wytwarzanej przez wirujący na skutek opływu mas powietrza wirnik. W tym celu wiroszybowiec musiał być holowany za okrętem podwodnym, z którym był stale połączony liną o długości 300 m. Dzięki temu pułap operacyjny maszyny wynosił 220 m, a zasięg obserwacji powierzchni morza - 53 km. Ten jednomiejscowy wiroszybowiec miał długość 4,47 m, masę własną 75 kg i masę startową 175 kg. Można go było składać i rozkładać w czasie kilku minut. <BR>Łącznie w zakładach Weser Flugzeugbau zbudowano około 200 sztuk wiroszybowców Fa 330, które nazwano "Bachstelze". Ostatnie maszyny seryjne otrzymały wirnik o średnicy zwiększonej do 8,53 m. Część z nich weszła do służby na okrętach typu IX D2 Monsun, ale ich zastosowanie bojowe było bardzo ograniczone. Prawdopodobnie po raz pierwszy użyto ich w połowie 1942 roku na południowym Atlantyku. <BR>Tylko że służył on do zadań obserwacyjnych, a ja szukam informacji o maszynach, które stosowano bojowo np. do niszczenia wybranych celów. <BR> <BR>Pozdrawiam Krzysiek(?)

Autor:  Mikołaj Car [ piątek, 14 lutego 2003, 15:39 ]
Tytuł: 

Tak macie rację !!!

Autor:  GAZ69 [ piątek, 14 lutego 2003, 23:27 ]
Tytuł: 

Sr..w banie!!!!! oni nie mają racji! <BR>PS co to za post MR.CAR

Autor:  Mikołaj Car [ sobota, 15 lutego 2003, 00:05 ]
Tytuł: 

To był post z rodzaju debilnych prawdę mówiąc, przepraszam hciałem sobie punktów nabić, aktualnie będe odpisywał zgodnie z regulaminem na tematy mnie interesujące... wybaczcie... <BR> <BR>Z poważaniem <BR> <BR>Mikołaj Car

Autor:  Korup [ niedziela, 16 lutego 2003, 20:25 ]
Tytuł: 

Cześć Krzysiu, <BR>Grzebanie w papierach nie ujawniło nic szczególnego ponad informacje o próbach i koncepcjach. Rzecz jasna posiadanie "podwodnego lotniskowca" byłoby niezwykłe dla lotnictwa morskiego każdego kraju, jednak do praktycznego stosowania nie doszło. Co do wspomnianych ataków małych samolotów japońskich na terytorium USA, to mam wątpliwości, czy czasem nie doszło o nieporozumienia. Wiadomo powszechnie, że Japończycy wypuszczali w kierunku Stanów baloniki z niewielkim ładunkiem wybuchowym, którego zadaniem było wzniecanie pożarów lasów a zachodnim wybrzeżu. Obawiam się, że jedyne samoloty ze znakami Hinomaru, jakie pojawiły się nad terytorium USA, to te dobrze już poznane nad Hawajami. <BR>Według mojej wiedzy, najbardziej zaawansowane próby z konstrukcjami lotniczymi działającymi z okrętów podwodnych mieli chyba Niemcy, w drugiej kolejności Japończycy. Brytyjczycy skoncentrowali się na próbach studialnych po skonstatowaniu, iż zasadniczym problemem będzie powrót statku powietrznego na pokład okrętu. Po wielu próbach opracowano ciekawą konstrukcję z listewek luźno powiązanych linami konopnymi. Kilkudziesięciometrowy "pokład" był rozwijany pod kątem prostym do osi okrętu, częściowo przytopiony pod lustrem wody, a z drugiej strony przymocowany do burty na wysokości około 2 metrów. Wodnosamolot na pływakach lądował tradycyjnie, po czym wpływał nad lądowisko i kierował się do burty awiomatki. Tam był dźwigiem przenoszony na okręt. Rozwiązanie to przewidywano jako możliwe do stosowania, jednak nie na okrętach podwodnych, z uwagi na szczupłość miejsca. Jeżeli znacie Arado Ar-76, to warto wiedzieć, że w Anklam opracowano coś w stylu jego pływakowej miniatury, z możliwością hangarowania w rurze o średnicy 2 metrów i długości 3 metrów. Samolocik ten miał być "oczami" okrętu podwodnego - o ewentualnym ataku na dowolne cele nie było raczej mowy. <BR>Paweł<BR><BR><font size=-1>[ Ta wiadomość została zmieniona przez: Korup dnia 2003-02-16 19:27 ]</font>

Autor:  pmx [ czwartek, 13 marca 2003, 02:13 ]
Tytuł: 

Przed wojna zwodowano kilka takich okretow , np. zabolski Surcouf, przewozily 1-2 wodnosamoloty do obserwacji. Konstrukcja byla nieudana, samolot zabieral miejsce i stwarzal problemy - jeden taki okret (angielski) zatonal po niedomknieciu hangaru. Surcouf w 1940 uciekl do Anglii, pozniej staranowal go jakis statek w Kanale Panamskim. Samolotu chyba juz wtedy nie uzywal. Poza tym mial przed kioskiem wieze z mega dalmierzem i dwoma armatami 152 albo 203mm. Bojowe uzycie takiego samolotu - co za bzdura! co moga 2 wodnosamoloty... chyba straszyc murzynow...

Autor:  Zet [ czwartek, 21 sierpnia 2003, 13:12 ]
Tytuł: 

Witam!
Wtrące się nieco :666
Japończycy wyprodukowali 6 okrętów podwodnych z "changarami" w części dziobowej.
Okręty nie były uzbrojone w torpedy lecz właśnie w samoloty, nie pamiętam jakie ale wiem że były to dwupłatowe wodnosamoloty torpedowe. Były one stworzone (oręty)w jednym celu - Japończycy planowali podpłynąć nie zauważeni do zachodnich wybrzeży panamy, wypuścić samoloty, a te miały w ciągu jednego ataku zniszczyć śluzy kanału panamskiego, w celu odcięcia amerykańskiej marynarce, możliwości szybkiego brzegrupowania sił między atlantykiem i pacyfikiem. Niestety do ataku nie doszło :evil: , a i amerykanie mieli coś o czym japończycy nie wiedzieli :8) W kanale panamskim za śluzami zainstalowane są olbtzymie grodzie które miały zatrzymać uciekająca wodę w przypadku zniszczenia śluz. Jako ciekawostkę mogę dodać że w/w okręty były ogromne jak na ówczesne standardy dotyczące łodzi podwodnych. Pierwsi amerykańscy marynarze widzący poddające się jednostki wynurzające się z głębi (mimo że był to XX w.) mysleli że widzą potwora morskiego :o

Autor:  Moridin [ czwartek, 21 sierpnia 2003, 15:12 ]
Tytuł: 

Witam,

No niestety nie moge zgodzic sie z postem poprzednika.
Japonczycy wyposazyli w hangar pewna ilosc okretow podwodnych nalezacych do dlugiej serii "I". Wodnosamolot mogl przenosic kilkadziesiat kilo bomb (żadne torpedy - totalna bzdura :no ), jednak w zadnym wypadku nie stanowil jedynej broni okretu podwodnego standardowo wyposazonego w wyrzutnie torpedowe kal. 609 mm.
Wodnosamolot mial jedynie lokalizowac statki handlowe stanowiace potencjalne ofiary dla okretu. Podobne zastosowanie mialy wodnosamoloty instalowane na np. niemieckich raiderach, pancernikach kieszonkowych majacych paralizowac aliancka zegluge.
Co prawda Japonczycy nie posiadajacy bombowcow dalekiego zasiegu ani lotniski w poblizu Stanow Zjednoczonych probowali wykorzystywac te wodnosamoloty do nalotow na rozne cele, jednak zawsze mialo to sluzyc tylko celom propagandowym.
W sierpniu 1945 wraz z kapitulacja Japonii poddaly sie tez resztki jej floty. Na Hawajach w Pearl Harbor poddalo sie kilka okretow japonskich znajdujacych sie w poblizu, ktore mialy za pomoca swoich samolotow dokonac samobojczego ataku na amerykanskie okrety kotwiczace kolo wyspy Oahu.
Poza tym okrety klasy "I" mialy spora wypornosc i duze wymiary, ale bez przesady - z pewnoscia nie zostaly przez amerykanskich marynarzy wziete za żadne "morskie potwory" :lol:

Pozdrawiam
Moridin

Autor:  feeder [ czwartek, 21 sierpnia 2003, 22:36 ]
Tytuł: 

z tego co wyczytałem to okręt typu "sen - toku" zabierał 3 wodnosamoloty
długość 120m, szerokość 12, wysokość boczna 9,20m, wyporność na powierzchni 5223t, w zanurzeniu 6560t. Uzbrojenie, to poza wymienionymi samolotami: działo 140mm na rufie, dziesięć działek plot 25mm, 8 wyrzutni torpedowych
zaplanowano budowę 17, zwodowano 3 sztuki
gdzieś kiedyś czytałem, że samoloty z tych okrętów zbombardowały coś w stanie Waszyngton czy w Oregonie (?)

Autor:  Speedy [ wtorek, 11 listopada 2003, 17:27 ]
Tytuł: 

Hej
Poniewaz troche sie tu naplątalo, postaram sie pomoc wszystko wyjasnic.
Samoloty rozpoznawcze na okretach podwodnych (w skrocie OP) to nie bylo nic nowego, juz w I ws byly takie proby. W okresie miedzywojennym niemal wszystkie morskie potęgi przeprowadzały proby z takimi samolotami. Wiele japonskich OP także przenosiło samolot rozpoznawczy. Byl to niewielki 2-miejscowy wodnoplatowiec Yokosuka E14Y1 "Glen", o masie startowej 1600 kg, predkosci 246 km/h i zasiegu 880 km. Posiadanie takiego dziwnego zestawu (OP + samolocik) pozwoliło Japonczykom na rozpoznanie wielu odleglych baz morskich i innych obietów np. w Australii, na Madagaskarze czy na kontynencie amerykanskim. Ponieważ wtargniecie nad terytorium USA nad odludnymi regionami zachodniego wybrzeża okazalo sie dosyc latwe, pojawila sie tez mysl przeprowadzenia ataków bombowych, raczej o charakterze terrorystycznym niz na konkretne cele ktore moglyby wszak byc bronione nie daj Boże i co wtedy począlby taki malutki samolocik? Jak pomyslano tak zrobiono i 9 wrzesnia 1942 chorąży Nobuo Fujita (pilot) i mat Shoji Okuda (obserwator) wykonali pierwszy w dziejach atak powietrzny na terytorium USA (i nie ostatni niestety :( ). Wykorzystali do tego samolot typu "Glen", uzbrojony w 2 bomby zapalające 76 kg. Wystartowal on z OP I-25 i zrzucił swój ladunek w leśnych regionach stanu Oregon, celem wywołania pożarow lasów po czym niewykryty i nie atakowany powrocil na okręt. Atak został powtorzony nastepnego dnia, tym razem samolot został zauwazony przez cywilnych obserwatorow z obrony terytorialnej, jednak podany przez nich kurs okazal sie niedokladny i amerykanskie samoloty nie odnalazły ani samolotu "Glen" ani też samego OP (Fujita tez zresztą odnalazl go z wielkim trudem po dlugotrwalych poszukiwaniach i niemal wyczerpaniu paliwa). Trzeci atak planowany na kolejny dzień zostal odwolany z uwagi na zła pogode. Pozary lasów okazaly sie niewielkie i wkrotce je ugaszono.
Sen-Toku (typ I-400) to byla zupelnie inna para kaloszy. Ten olbrzymi okręt (ponad 5000 t pod wodą, najwiekszy chyba OP z napedem klasycznym) byl od poczatku projektowany z myslą o ataku lotniczym. Byl to pierwszy taki przypadek w historii, OP zdolny do ataku na cele lądowe na dalekim zapleczu przeciwnika. W dosyc dużym hangarze miescił on trzy wodnoplatowce Aichi M6A1 Seiran. To nie byla juz taka zabaweczka jak Glen lecz prawdziwy bombowiec o masie 4,5 tony i zasiegu 1200 km, rozwijający 490 km/h i przenoszący ladunek do 800 kg bomb lub torpedę. Ich przeznaczeniem mialy byc zaskakujące ataki na niewielki i bardzo ważne cele, jak np. wspomniane instalacje Kanału Panamskiego. Zbudowano tylko 2 czy 3 takie okrety, poza tym kilka mniejszych z serii I-13 przystosowano do przenoszenia 2 samolotów bombowych. Ostatecznie nie wziely one nigdy udzialu w akcji. Pod koniec wojny cala ekipa (I-400, I-401 I-13 i chyba tez I-14) wyruszyla z misją zaatakowania amerykanskich okrętów w rejonie atolu Ulithi ale zanim dorła na miejsce nastąpila juz kapitulacja Japonii.
Czy ten pomysł upadl do konca? Moim zdaniem nie. Po II ws wiele krajów, zwlaszcza USA, eksperymentowalo z wystrzeliwaniem z OP tzw. pocisków skrzydlatych, czy inaczej samolotów - pocisków. De facto to byly samoloty, tyle ze bezzalogowe i uzbrojone w ladunek jądrowy. Amerykanie mieli je nawet na uzbrojeniu przez pare lat. A i dzisiaj na dobrą sprawe pociski Tomahawk i podobne, wystrzeliwane z OP - to takze poniekąd samoloty, no nie?

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/