Teraz jest piątek, 2 stycznia 2026, 15:33

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: wiesci ze wschodu... Krym
PostNapisane: poniedziałek, 28 sierpnia 2006, 01:04 
Offline
Moderator
Moderator

Dołączył(a): wtorek, 29 kwietnia 2003, 00:00
Posty: 4456
Lokalizacja: Stalowa Wola / Krakow
otoz mialem niewatpliwa przyjemnosc odbyc wyprawe na krym ktora dodatkowo sponsorowala moja kochana uczelnia :)
wyjechalismy autobusem do Lwowa 6 sierpnia po dosc meczacej podrozy na rano bylismy na miejscu jako iz pociag Lwow-Symferopol mial odjechac dopiero okolo godziny 13 mielismy sporo czasu na zwiedzenie tego wspanialego miasta :)
i tu pierwszy szok... miasto niby czyste ale jednak cos nie tak...*po kon jakis zupelnie inny klimat wozy jakby z muzeum powyciagane asfalt poprzeplatany z kostka brukowa kierowcy jak w krajach afryki N nie zwarzaja na nic przejscie przez ulice kazdorazowo grozi smiercia.. :) wsiadamy do tramwaju... kolejny szok bilety sprzedaje jakas kobietas tym co chca jak sie okazuje w drodze powrotnej jednak byly konieczne cos takiego jak kontrola tez tam istnieje:)
ruszamy na zwiedzanie... w starym zdezelowanym tramwaju czuc swat spalenizny... hmmm... cos sie kopci ale jak sie okazalo to dopiero poczatek atrakcji tak niewinnie wyglondajacej wycieczki z dworca na rynek :) wechikulem straszliwie rzuca na wszystkie strony na kazdym przystanku ludzie pchaja sie do srodka jak by to byl ostatni pociag ewakuacyjny... wielkie wrazenie robi tez trakcja elektryczna jak przystalo zrobiona na pajaka:) przy kazdej zwrotnicy koles z miotla i wiaderkiem smaru/oleju wymiata piach i smaruje na biezaco :)
po wyjsciu z tramwaju zwiedzamy scisle centrum kilka cerkwi kosciolow rozkopany rynek caly w remoncie ogolnie zabytki dobrze utrzymane nie sypia sie
po zrobieniu niezbendnych zakupow czas na dalsza trase... wsiadamy do pociagu relacji Lviv-simferopol
jak ktos nie jezdzil ukrainska koleja polecam :) jedzie sie wyjatkowo przyjemnie ale podobno bilety trzeba rezerwowac na 40 dni przed wyjazdem
pociagiem milo kolysa na boki no i pojawia sie problem skonczylo sie pivo... powoli zastanawiamy sie co z tym fantem zrobic kiedy to konduktor ratuje nas z opresji oferujac calkiem przyzwoite i co wazniejsze chlodne pivo w dosc przystepnej cenie... :) jak sie okazalo puzniej nasza sytuacja nie byla tragiczna po wyczerpaniu zapasow konduktora (36 osobowa grupa musi cos pic:P ) okazuje sie ze co 2h pociag zatrzymuje sie na dluzej zazwyczaj 15 20min na peronie cala masa roznych ludzi oferujacych przerozne smakolyki od suszonych ryb przez siweze domowe obiady, czeburiaki, chleb, owoce glownie melony i arbuzy po napoje roznej masci i lody jak w supermarkecie i restauracji razem wzietych :)
po dposc dlugiej podrozy dojezdzamy do symferopola pierwszym saskoczeniem byl piekny dworzec calkowice odnowiony a na przeciwko pomnik lenina 50m dalej Mc-Donald`s hmmm... ciekawe zestawienie:)
po uzupenieniu zapasow na pobliskim targu udajemy sie autobusem :) w kierunku wsi trudolubowka gdzie zasadniczo mamy spedzic nocleg.. :) autobus a jakze tez byl dla nas zaskoczeniem ogorkowaty ksztalt butle z gazem na dachu... i niepowtazalny dzwiek silnika przypominajacy dzwiek lotniczych silnikow gwiazdowych :)

dojechalismy na miejsce praktyk w piekny zakatek gor krymskich na baze studencka w trudolubowce... i okazuje sie na miejscu ze jest problem... nie ma dla nas namiotow tzn sa ale sa podarte mocno podwkuzeni prowadzacy postanowili sprawdzic droga baze w prochladnym pobliskiej wsi tzw moskiewska.. my postanowililismy sie zapoznac z tym co nas czeka
z pozoru normalne "bungalowy" z brezentu to jescze nie tragedia. postanowilismy sprawdzic prysznic pierwszy szok... ot po prostu pomieszczenie z sufitu wystaje kilka rur odkreca sie wode i sie leje na glowe lodowato zimna woda (nie wnikam skad taka w tym klimacie wzieli na zewnatrz upal) okno w pomieszczeniu z przezroczysta szyba z widokiem na stok na ktorym siedzi reszta grupy drzwi nie ma... zero prywatnosci.. "hmmm trzeba bedzie sie przyzwyczaic i grac nudystow przez 2 tyg..." poszlismy zobaczyc kibel... kolejny szok kibel to po prostu betonowy budynek z przegrodkami wysokosci 70 cm w kazdej z przegrodek dziura w podlodze w ktora trzeba trafiac... smrod nie do zniesienia...
"no coz moze nie zginiemy" koledzy otwieraja kolejna flaszke znieczulicy trzeba wracac z obchodu bazy... przyjezdza kierownictwo stwikerdzxili ze na "moskiewskiej bazie" sa znacznie lepsze warunki w dodatku jest taniej... ta noc spedzamy pod wlasnymi namiottami rano przeprowadzka... i tak tez sie stalo wieczorek uplyna przy milych dzwiekach gitary przy ognisku... rano pobudka zarzadzona przez burze.. wszyscy podniesli sie i ku naszemu zdziwieniu mimo pozornego porannego chlodku po 20 min znowu byla zarowa nie do wytrzymania przed nami kolejne wyzwanie... jak zapakowac 36 osob z pelnym bagazem do busika... jakos zesmy sie scisneli jedziemy... widac kierowca nas nie szanowal obudzily sie w nim zapedy rajdowe i na kazdym zakrecie towazystwo przewalalo sie to z prawej burty to na lewa... w pewnym momecie jak uznal ze zaduch w busie jest nie do wytrzymania otworzyl dzwi pech chcial ze akorat w nich stalem gdyby nie kumpel mial bym dosc twarde londowanie w rowie...

dobra po trudach podrozy dojechalismy na miejsce... chatki calkiem przyjemne lozka bez zmian kilka zespawanych rur z siatka jako poslanie i jakis dziwny materac wazacy tone zeby sie druty specjalnie w dupe nie wbijaly ze wzgledow bezpieczenstwa itak kazdy postanowil zabezpieczyc sie dodatkowo karimata od podejrzanie wyglondajacej materi materaca.
dobra zobaczymy co z prysznicem i kiblami pierwej kibel... hmm spore pomieszczenie w osobnych przegrodkach wysokosci okolo 150 jakies blaszane cos na podlodze z miejscami na stopy ale jest spluczka i nawet dziala niejest zle :) tylko gozej bo w niektorych "boxach" pietrzyly sie gorki kalu gdy ktos nie trafil w "oko demona" jak to ktos trafnie uja:)
prysznic wsumie spoko przynajmniej kazda rura wystajaca ze stropu w osobnej przegrodzie co ciekawsze jest ciepla woda... ;) pelni radosci caly dzien spedzilismy na doprowadzaniu sie do ladu po trudach podrozy :) dowiedzielismy sie ze bedziemy mieli obiady niestety zaniepokoilo nas to ze beda one wydawane na bazie w trudolubowce (lyb jak ktos woli bardziej znosne nazwy typu turboludowka lubv puzniejsza turbolodowka)

praktyki dzien pierwszy pobudka 8 rano jedziemy zapoznawac sie z geologia okolicznego terenu po wyczerpujacym marszu schodzimy najpierw nad jeziorko :) gdzie w pieknych okolicznosciach przyrody mozna bylo wziasc kąpiel woda byla wspaniala :) po kąpieli schodzimy do bazy zapoznajac sie jescze z elementami geologi ktore nie byly nam do tej pory jeszcze przedstawione a po wszystkich zajeciach obiadek okazuje sie calkowice zjadliwy mozna by nawet zaryzykowac ze byl smaczny :) powrot do bazy i znowu nume z autobusem :) lecz tym razem wszyscy maja mniej bagazu a do bazy jedziemy joz nie busikiem a znowu tym dowcipem motoryzacji w ksztalcie ogorka z butlami na dachu i silnikiem lotniczym pod tylnymi siedzeniami...:) wszyscy w dobrych humorach zasiadaja na laweczce przed centralnym domkiem jescze tylko ogloszenia duszpasterskie od kadry i mozna sie bawic :)

2gi dzien wycieczka tym razem questy i skalne miasto cholernie wyczerpujacy marsz ale widoki tego warte wrazenia niezapomniane i te smieszne opuszcz0one joz niestety domostwa wykute w skale po lekcjach tym razem nad jeziorko w kamieniolomie w miejscowosci skaliste piekne jezioro z blekitna doskonale przejrzysta woda (zakrzowek w krakowie sie chowa:) ) zaopatrzenie w sklepie obiadek joz mniej zjadliwy i powrot do bazy nauka obslugi kompasu geologicznego i GPSu rozdanie psrzetu wieczorek na laweczce przy pivku i gitarce :) a plan na jutro bakczysaraj :)

3eci dzien
wycieczka do bakczysaraju jedizemy znowu tym wechikulem na gaz.. ciagle nie moge zrozumiec jak to jezdzi ze zdumieniem spostrzegam ze zaden wzkaznik na desce rozdzielczej nie dziala autobus gasi sie puszczajac nagle sprzeglo bo na stacyjke nie reaguje po drodze pelenj przygod (smrod spalonych hamolcow przy jezdzie z gorki... unikniecie fuksem staranowania osobowki) docieramy do bakczysaraju... 1h wolnego na zapoznanie sie ze sklepami i ogolnie z miastem i znowu pomnik lenina tym razem ogromy :) qmple gdzies namierzyli hurtownie alkocholu puzniej jak przejezdzalismy przez bakczysaraj padlo pamientne haslo "medow... medow za dyche!!!" ok zawijamy sie w kierunku palacu hanow krymskich
budowla bardzo ladna bardzo zadbana jest nawet kibel z normalnymi muszlami ale dowcip losu bez deski.. :) miejscowka warta odwiedzenia przewodnik przynajmniej ten nasz potrafi nawet cokolwiek po angielsku powiedziec... :) kierujemy sie w gore wzdloz strumienia nastepnie odbijamy z glonej na petli autobusowej w prawo stosunkowo ostro pod gore i dochodzimy do monastyru malowniczej cerkwi wykutej w scianie skalnej :) tez warto zobaczyc po zwiedzeniu kilku zatargach z miejscowymi (np o trzymanie nogi na murku...:) ) udajemy sie dalej wawozemw gore do twierdzy czufut kali pod przebraniem studentow z lwowa (dla polakow drozej:P ) wchodzimy i podziwiamy ruiny miasta piekne ulozonego na skalnej quescie otoczonego 30m i wyzszymi urwiskami :) naprawde godne zobaczenia usilujemy wydostac sie glowna brama wzglednie po drogiej stronie niz zesmy wchodzili.. i zdziwko brama zamknieta... znowu godzina kombinowania otworzyli... (nie sadzilem ze wydostac sie z twierdzy jest rownie trodno co do niej wejsc :) ) ok powrot do domu... tym razem piechota 4km marsz... piekne widoki... piekny las.... o cholera zgubilismy droge.... hmmm no i trzeba bylo wracac kilka km do wlasciwego skretu po nadlozeniu kolejnych 4km zapadnieciu zmroku... wszyscy po dojsciu na baze zalegaja w niemal grobowej ciszy ze zmeczenia nieliczni tylko kontynuuja tradycje laweczki :)

4ty dzien na bazie pierwszy dzien roboty samodzielnej po rozdaniu terenow trzeba bylo rozpoczac kartowanie... teren okazuje sie trodniejszy niz przypuszczalismy postanopwilismy skartowac najdalszy zakontek schowany za sciana skalna... hmm wsumie niewielki wycinek... a zaja caly dzien.. trudne podejscie wszedzie krzaczory ale po dostaniu sie na brzeg questy widoki niezapomniane krzakow brak tylko naga skala... patelnia nie z tej ziemi... zwleklismy sie wykonczeni na baze nie udalo nam sie skartowac co zesmy zaplanowali.. okazalo sie ze nie ma zejscia z tej cholernej sciany trzeba by obejsc 4h marszu jednak jest poza naszymi mozliwoscimai....

dzien 5
hardkor postanowilismy nadrobic strarty wychodzimy o 6 rano w planach najtrudniejszy teren wsymie nic ciekawego piekne widoki i i piekne kszaczory na stromiznie graniczacej z absurdem obiadek na baze lawka i lulu. :)

6
zostaje na bazie pilnowac rzeczy reszta ekipy w teren my z kilkoma kum,plami sielanka piwko gitara :) obiad ognisko lulu :)

7
krotki spacerek z prowadzacym czy aby na pewno wszystko wlasciwie zaznaczylismy no i z butana jezioro w kamieniolomie :) od 12 do 15 30 nad woda obiadek...
a o 19 wycieczka do pobliskiego obserwatorium astronomicznego gdzie pokazano nam bardzo fajny teleskop zwierciadlany sr zwierciadla ponad 2m ogniskowa 8m inny o srednicy zwierciadla powyzej 1m podarowany w ramach rekompensaty za straty wojenne przez niemcow piekna tabliczka znamionowa "carl zaiss" jescze tylko oglondanie gwiazd przez malutki joz teleskop bo 30cm (plamy na jowiszu bylo widac) do bazy ognisko dla odmiany :)

8 dzien
papierkowa robota... trzeba wszystko zebrac do kupy opracowac zdac kolosa i mozna zaczynac wakacje... :) ognisko i lulu :)

9
pierwszy cel wyprawy sevastopol :) no i po perypetiach z autobusem ( podstawili nie taki jak trzeba ) dojechalismy do miasta na poczatek rejsik tramwajem wodnym po zatoce i porcie wojennym floty czrnomorskiej fajne stateczki u-bot z 1ww z 1914 gnije przy nabrzezu przycumowany do jakiejs gigantycznej boi (nieiwme co on tam robi) wysiadamy w centrum zwiedzamy akwarium nastepnie obiadzik no i trzeba sie udac do hersones... jakas polka wydala w kasie nasza narodowosc i kazali placic 2x tyle co normalnie a co sie pozniej okazalo mozna bylo wejsc za darmo (od strony morza plaza ) nie zwiedzjac muzeum wewnatrz miasta
piekna osada zalozona o ile pamietam jescze przez grekow wystaja jeno szczatki murow z ciekawszysch elementow piekne fibule w muzeum byly wszedzie wala sie ceramika co najdziwniejsze w jednym koncie gdzie widac niedawno gzebalo archeo pod kont muru pouklarana sterta luckich kosci z majestatycznie ustawiona czaszka na szczycie i wetkniety w to wszystko kzyz prawoslawny... no coz..
z hersones udajemy sie na nasze miejsce noclegowe spimy pod namiotami na plazy po drogiej stronie portu w stosunku do hersones w jakiejs miescinie wieczorem wykozystalismy dobitnie wysoka fale wyszalawszy sie w toni morza czarnego (wrescie) poszlismy spac

10
wstajemy zwijamy obozowisko o dziwo autobus jest na czas hehe ale heca okna uchylaja sie na bok i to nie tylko gora lecz cale okno mozna jezdzic z "zimnym" lokciem lyb "na ekierke" jak kto woli co skrzetnie wykozystujemy :) nasa trasa prowadzi wzdloz wybrzeza przejezdzajac widzimy pieknie wysadzony kawal skaly ogrodzony plotem widac kilka tuneli w glom bory (sklad 2ww wystadzili niemcy ?) jedziemy dalej przez gory krymskie widoki zapieraja dech w piersiach serpentynami nad przepascia puzniej widoki na moze niesamowite... jak pieknie na dozych wysokosciach horyzont zlewa sie w calosc z blekitem moza....
kierujemy sie na ai-petrie
chwila stania w kolejce i jedziemy na gore startuje sie z 80mnpm wyjezdza sie na ponad 1100 koncowka troche hardkorowa bo wydaje sie jak by miala przywalic dnem o skale
jescze tylko 5 hrywien oplaty za wejscie do parku i idziemy na szczyt
1234mnpm piekne widoki niezapomniane.... widok na jalte polozona malowniczo w zatoczce miedzy gorami a mozem.. :) ok idziemy na wycieczke wzdloz grani widkoi corac lepsze te drzewa... skaly.. wawozy.. zyc nie umierac...
ok nastepny cel naszej wyprawy jaskinia niestety nazwy nie pamietam w kazdym badz razie od wyciagu kolejki na wprost w kierunku czegos co wyglonda jak obserwatorium astronomiczne a chodzily jakies pogloski ze to rosyjska baza rakietowa... ?! okazuje sie ze wejscie do jaskini 10 hr mi udaje sie zalapac za darmo bo straznik niemial wydac :D schodzimy 30 pare metrow w dol i zdziwko po srodku jaskini 2 gory sniegu kazda po jakies 3m wysokosci :D heheh dobra heca na zewnatrz ze 40 C a tu 0 :)
po wyjsciu z jaskini dzielimy sie na 2 grupy my postanowilismy zwiedzic jescze jakies mury obronne niestety ze wzgledu na brak czasu nie dotarlismy do nich podobno w okolicy jest jescze godny polecenia wodospad...
nacieszylismy sie widokami z kolejnej grani :)
na nocleg udalismy sie na plaze i rozbilismy sie zaraz kolo calkiem fajnego radioteleskopu podobno ta baza tez jest tajna :) a widac ja zewszad :) kąpiel w morzu na wieczor i rano :) a co.. woda wspaniala przejrzysta :)

11
po porannej kąpieli zapakowalismy sie do wechikulu jedziemy zobaczyc jaskolcze gniazd taka fajna restauracyjke w ksztalcie zameczku polozona malowniczo na skale nad brzegiem moza.. konsternacja.. wstep na teren restauracji 3hr... jedziemy dalej ekipa wsciekla mielismy zatrzymac sie w jalcie... ale sie naszemu ukrainskiemu przewodnikowi nie chcialo... w zamian zaprowadzil nas do sklepu z winami,... po dlugiej i goraczkowej rozmowie wsrod kadry udalo sie namowic kierowce na powrot do nikity i obejrzenie chociaz kawalaka ogrodu botanicznego naprawde warto piekny :)
po zwiedzaniu w dalsza droge do auszty tam zakupy na targu miasto brzydkie :( niepasuje do klimatu tego wybrzerza zreszta jak wiekszosc tamtejszych obiektow
nocujemy na przeleczy w kolo kampingu pod czetyrdachem... :) znowu ognisko gitara i sporo piwka :) okazuje sie ze na bazie jest kilku polakow w tym 2ch bardzo sympatycznych panow z forum ornitologicznego zwiedzjaacych krym glownei na stopa milo wreszcie spotkac ponownie kogos z pasja... grupa joz zaczyna przejawiac zmeczenie warunkami...

12
poranna odprawa i idziemy na gore zdobywac najwyzszy szczyt krymu droga ciezka upal.. udalo jednak nam sie wtoczyc na nizszy szczyt w calosci wyzszy zdobyla okolo polowa... znowu niezapomniane widoki... i znowu moje zdziwienie przy szczycie jakies archeo czy co?? jeden spi w krzakach 3 przeszukuje zbocze a 4 cos z pomiedzy kamieni na sicie wybiera...
po zejsciu ze szczytu udalismy sie w kierunku jaskini marmurowej... po drodze przechodzac przez plaskowyz caly uslany lejami krasowymi pomiedzy ktorymi lawiruje droga... kazdy dziwi sie z tutejszej roslinnosci mnustwo dzikorosnacych gatunkow ktore doskonale znamy z naszych ogrodkow..
dochodzimy do jaskini wszyscy mocno wyczerpani... no ale krotka rundka w chlodzie wsrod wspanialych stalaktytow postawila ludzi na nogi... niestety musielismy ze wzgledu na koszty zdecydowac sie na najkrotsza opcje...
ppowrot na baze... czesc ludzi udalo sie ewakulowac autobusem reszta musiala isc piechota... jak zwykle ktos cos pokrecil z droga... no i do bazy zeszlismy na 23 w totalnych ciemnosciach... ekipa mocno wqr... ale ognicho bylo :)

13
wyjazd z rana zabieramy naszch zapoznanych ornitologow do symferopola my robimy zakupy w supermarkecie (wrescie... pierwszy od wyjazdu z polski) poprawilo to morale naszej grupy...
cel teodozja... dojechalismy na miejsce okazlo sie ze muzeum sztuki jakie mielismy zwiedzic jest zamkniete w wtorek... no coz jak to niektorzy mowia gowno sie zdarza :) zwiedzilismy deptak zjedlismy obiad i w droge cel koktobel niezle wina tam robia :) ekipa poszla zalatwic nocleg my wino :) po ciezkich targach udalo nam sie zbic cene 2l z 26 na 23 :)
spanie na parkingu... pod namiotem dostep do moza utrudniony ogolnie slaba miejscowka...

14
pobudka pozwijac obozowisko... wyruszamy na poczatek stateczkiem po morzu obejrzec zlote wrota.. calkiem uroczy kawalek skaly wystajacy z wody
nastepnie zwiedzanie twierdzy sudak... akurat odbywal sie jakis festiwal rucerski w wyniku czego wstep 3x drozszy ale weszlismy bardzo ladne mury no i w zasadzie nic ponadto... jakies muzeum znowu fajne fibule :)
nastepnie buisikiem do nowego swiata obejrzec grote w skale w ktorej chyba wino przechowywali :)
powrot busikiem do Sudaku i dalej naszym wechikulem do jakiejs miejscowosci zdajsie Morskie ?!? na plaze rozbic oboz znowu mozna sie popluskac:)

15
sielanka caly dzien nad mozem... opalanie pluskanie a my z kilkoma chlopakami w gory :) skad jednak wygonila nas burza...
postanowilismy zatem zdobyc ciekawie wyglondajacy wystep skalny :) u stup gory ktora zesmy szturmowali :) hmmm... brzeg morza okazal sie prawdziwa kopalnia pieknych kamieni
zdjecia beda na dniach :)

16 wyjazd....
szkoda fajnie tutaj... ale trzeba sie zwijac autopbusem do sewastopola nastepnie w poaciag do lwowa z lwowa do krakowa cala trasa zajela nam 50 h z czego 6 to stanie na granicy.... naszczescie bez wiekszych przygod :)

jak ktos ma okazje jechac na wschod polecam z calego serca :)
zalaczam kilka fotek niestety robiuone felefonem totez jakos kiepska... :(


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 28 sierpnia 2006, 01:28 
Offline
Generał Dywizji
Generał Dywizji

Dołączył(a): piątek, 5 grudnia 2003, 20:29
Posty: 927
Lokalizacja: UK
Kenny wypas sprawozdanie :1 ubawiły mnie te opisy wschodniej rzeczywistości :jump
pozdro
Jadzia


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 28 sierpnia 2006, 09:42 
Offline
Generał Dywizji
Generał Dywizji

Dołączył(a): czwartek, 19 stycznia 2006, 16:00
Posty: 864
Super! :za


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 28 sierpnia 2006, 23:34 
Offline
Starszy Chorąży Sztabowy
Starszy Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): niedziela, 20 listopada 2005, 20:13
Posty: 213
Lokalizacja: Września, Wielkopolska
nameczylem sie z czytaniem ale bardzo fajnie opisane


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 20 września 2006, 19:24 
Offline
Moderator
Moderator

Dołączył(a): wtorek, 29 kwietnia 2003, 00:00
Posty: 4456
Lokalizacja: Stalowa Wola / Krakow
no to jescze kilka fotek...


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 20 września 2006, 22:12 
Offline
Sierżant Sztabowy
Sierżant Sztabowy

Dołączył(a): czwartek, 30 czerwca 2005, 19:55
Posty: 84
Lokalizacja: Mińsk Maz.
masz talent do opwiadania Keny i fajnie piszesz, super się czyta!!!!!!:) -ciekawie, a i pośmiać się można :1 :1 :1
ale za te byki to sie wstydź :666 domyślam się że to skutki szoku co krok na Krymie i powrót z tamtejszej strefy językowj to sprawiły:jump


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 21 września 2006, 08:45 
Offline
Moderator
Moderator

Dołączył(a): wtorek, 29 kwietnia 2003, 00:00
Posty: 4456
Lokalizacja: Stalowa Wola / Krakow
roz\ne rzeczy ale chyba przedewszystkim moje nieuctwo co poniektorzy nazywaja dyscostam :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 25 września 2006, 21:57 
Offline
Sierżant Sztabowy
Sierżant Sztabowy

Dołączył(a): czwartek, 30 czerwca 2005, 19:55
Posty: 84
Lokalizacja: Mińsk Maz.
o to by dużo wyjaśniało :) cofam co napisałam!!!! z całą pewnością nie masz sie czego wstydzić !!!!!:) i na pewno nic to nie ma wspólnego z nieuctwem ani z lenistwem :cfa (wiem o czym mówię w końcu polonistykę kończyłam ;) )
zdolny z Ciebie gość Keny :1 :1 :1
a taka dysleksja albo dysortografia to drobnostka :D
i jeśli wziąć pod uwagę, że Einstein, Bell, Edison, Churchil, a nawet Andersen i nasz wielki poeta Adaś co Pana Tadeusza sklecił - też dyslektykami byli, to plasujesz się w niezłej ekipie, no nie :1 :) :) :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL