Teraz jest niedziela, 12 lipca 2026, 08:48

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Najgorszy dzień mojego życia z wykrywaczem
PostNapisane: środa, 1 listopada 2006, 07:09 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): wtorek, 6 kwietnia 2004, 07:18
Posty: 748
Lokalizacja: warszawa
"Najgorszy dzień mojego życia" to ulubione ostatnio powiedzenie mojej córki

A oto mój pechowy wyjazd w skrócie i co za tym idzie, najgorszy dzień mojego życia.
Czekałem na tę wycieczkę cztery miesiące. Wyjazd na działkę 100 km od Warszawy. Po przyjeździe na łączkę i po złożeniu wykrywacza okazało się, że nie działa prawidłowo, a w zasadzie nie działa. Zauważyłem, że w środku latała nakrętka od śrubki mocującej głośnik. Pomyślałem, że powoduje jakieś zwarcie. Przy rozkręcaniu obudowy rozwalił mi się potencjometr i urwał kabelek. Głośnik przykręciłem a za pomocą pożyczonej lutownicy dekarskiej przylutowałem kabelek. Potencjometr po rozebraniu zreanimowałem. Wykrywacz nadal nie działał. Po powrocie do domu postanowiłem wysłać wykrzywacz do serwisu i w trakcie pakowania zauważyłem, że pomiędzy osłonę sondy i sondę wpadł................................................ kawałek cynkowej blaszki. Po wyjęciu, wykrywacz działa, ale potencjometr jest do wymiany. Pogoda w sobotę była cudowna, jednak ten dzień był stracony. Jedyny plus, że było w lesie trochę grzybów: podgrzybki, maślaki i gąski żółte. Nawet się nie domyślam, jakim cudem blaszka wpełzła pod osłonę.

Jaką mieliście najgorszą wyprawę?


Ostatnio edytowano środa, 1 listopada 2006, 12:02 przez petrelus, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 1 listopada 2006, 08:32 
Offline
Użytkownik zbanowany
Użytkownik zbanowany

Dołączył(a): środa, 28 września 2005, 13:49
Posty: 2401
Lokalizacja: Arschbackenhausen
Witam , pozdrawiam .

Moje przykre doswiadczenie wygladalo tak :
- Przerobilem swego XLT w ten sposob , ze zmienilem obudowe ( przyszedl z USA w troche kiepskim stanie a kolega Yoo2 chcial ten ladniejszy :luv ) no i dobralem troche wieksza obudowe by i jakies nietypowe akumulatorki sie tam zmiescily . Wiec teraz mam dwa pakiety akumulatorkow 9x2400mA i to kilku godzinach machania troche ciezko jest :( . Ale jako ze dwa pakiety akumulatorkow to musza byc rownolegle polaczone i tu dalem "ciala" jak sie okazalo - jeden pakiet (+) polaczylem z elektronika a drugi (+) z gniazdkiem ladowania . Pojechalem w teren po naladowaniu wykrywki i na polach stwierdzilem , ze Whites owszem sie wlancza ... tzn. wykrywacz jeszcze swieci po wlaczeniu ale reszta ... :wq nie chciala juz dzialac bo po wczesniejszych spacerach z wykrywka ten pakiet akumulatorkow , ktory polaczony byl z elektronika byl zupelnie rozladowany . Juz oczami rozpaczy i wyobrazni wsiadalem w auto i jechalem do Proscana ... ale w domu jeszcze rozkrecilem obudowe i zaczalem :wq sam na siebie . Okazalo sie , ze po prostu najlepsze bledy i uszkodzenia sa marki Home Made .

:jump :jump :jump

Pozdrawiam - Piotr


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 1 listopada 2006, 10:39 
Offline
Weteran
Weteran

Dołączył(a): poniedziałek, 28 lipca 2003, 00:00
Posty: 1203
Lokalizacja: warszawqa
Ja dostałem przydział za kilku kolegów. Takich dni miałem kilka, i pewnie na tym nie koniec... :(

"najfajniejsze to"
trzydniowy wyjazd : niewłaściwe włożenie akumulatorków uszkadza wykrywką od pierwszego "pik" (150 km poza domem)

pieczołowicie wypucowana wykrywka, umówiona miejscówka, pokaz "jak to działa" dla właściciela pola ( w dodatku ksiedza ) po rozpakowaniu pokrowca okazuje się , że nie zabrałem sztycy do sondy... (znowu ponad 150 km od domu)

111
o gubieniu monetek nie wspomnę..


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 1 listopada 2006, 14:08 
Offline
Główny Administrator
Główny Administrator

Dołączył(a): wtorek, 15 kwietnia 2003, 00:00
Posty: 4353
Lokalizacja: Gliwice
Kupiłem swój wymarzony pierwszy wykrywacz firmy Armand i po dotarciu na miejscówkę /100km od domu/ na pierwszym krzaku odpadła cewka. Jakoś to powiazałem sznurkiem i plastrem, aż przyszło do wymiany baterii. Odpadło pudełko wraz z śrubkami mocujacymi i dałem sobie spokój.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 1 listopada 2006, 18:01 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): czwartek, 26 października 2006, 09:47
Posty: 987
Beskid Niski jesień 2005 r
Podczas rozkręcania sprzętu na jednej z górek okazało sie, że nie mam baterii (a do najbliższego sklepu było jakies 10 km). Tak się wściekłem, że podczas pakowania "powrotnego" zostawiłem (zgubiłem) saperkę i scyzoryk.

pozdr.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 2 listopada 2006, 09:26 
Offline
Moderator
Moderator

Dołączył(a): sobota, 16 lutego 2002, 01:00
Posty: 3389
Lokalizacja: Bytom
To i ja opowiem:wypad dwutygodniowy ok.500 km...potem tabliczki-"Teren wojskowy wstep wzbroniony" ,jeszcze kilka km lesnym duktem i dojezdzamy do ruin starej niemieckiej karczmy-pensjonatu nad jeziorem...mnostwo monetek,bizuterii,guziczkow.
A ze latem najprzyjemniej szuka sie w nadbrzeznej plyciznie-wiec i tam.
W pewnym momencie podaje det dziecku ale te nie uslyszalo i WLACZONY detektor zrobil nura pod wode-wydal takie Buuuuu i..koniec.
Kur...pierwszy dzien a ja juz bez sprzetu :( rozkrecilem,susze-na drugi dzien zadzialal !!!
Pokopalem ze dwie godzinki-i na noc sprzet pod daszek namiotu.
W nocy burza.
Rano wstaje,patrze a tu tak zacinalo deszczem ze w wyswietlaczu stoi kaluza :)
Znow suszenie......


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 2 listopada 2006, 10:36 
Offline
Generał Broni
Generał Broni

Dołączył(a): sobota, 28 stycznia 2006, 18:14
Posty: 1388
Moje przykre doświadczenie ? Nie mam takich ;)

Pozdrawiam.


Ostatnio edytowano sobota, 12 lipca 2008, 23:32 przez vincent_vega_69, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 2 listopada 2006, 16:28 
Offline
Porucznik
Porucznik

Dołączył(a): poniedziałek, 15 grudnia 2003, 21:09
Posty: 301
Lokalizacja: Stąd
Moje przykre doswiadczenie mialo miejsce w zeszlym roku na Mierzeji.... Po kilku dniach pobytu padla mi ladowarka do aku a pojemnik na baterie zostal w domu (650 km) :wq . Jezdzenie samochodem w celu naladowania aku ladowarka sam wystarczalo na paredziesiat minut.
Przerzucilem sie wtedy na zbieranie bursztynu.......
Teraz juz woze wszystko X2 lub 3 :)
Pozdrawiam
Natan


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 6 listopada 2006, 13:23 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): wtorek, 28 grudnia 2004, 17:02
Posty: 2039
Witam,
na pewno najgorszy pod względem warunków pogodowych i wyników dzień poszukiwań przeżyłem w sympatycznym towarzystwie Petrelusa w niedzielę 5 listopada. Pomimo ostrzeżeń o śniegu z deszczem wyruszyliśmy w siedleckie na poszukiwania miejsca koncentracji oddziałów polskich przed bitwą pod Iganiami. Najpierw wypadek drogowy przed Mińskiem Mazowieckim. Nagle kilkaset metrów przed nami na pasie w kierunku Warszawy zakotłowało się. Jeden z samochodów odskoczył na pobocze pasa ruchu w kierunku Mińska i zatrzymał się, dwaj pozostali uczestnicy wypadku zatrzymali się na poboczu z drugiej strony. Potem potwornie śliska droga lokalna. Dojechaliśmy na miejsce. Na polach z 10 cm śniegu. Po pół godzinie zaczął padać śnieg z deszczem. Na polach wokół obiektu, gdzie odbywała się wg. Prądzyńskiego koncentracja cisza, nawet śmieci niewiele. Oblecieliśmy cztery pola, znalezisk prawie żadnych, zmokliśmy jak psy, zmarzliśmy, siadam na siedzeniu i nagle czuję, że jest mi potwornie mokro w tyłek :wq . Jak się okazało woda spływajacąca z goretexu Bundeswery gromadziła się na dole kurtki. Wszystko było w porządku dopóki nie usiadłem, jak usiadłem - momentalnie zamokły mi spodnie. Pojechaliśmy jeszcze pod Kałuszyn, pokręciliśmy się tam z godzinę. Ja znalazłem pół carskiej kopiejki, Piotrek 20 groszy z dwudziestolecia. W przemoczonych spodniach i czapkach, ale pomimo tego w dobrych humorach wróciliśmy do Warszawy.
Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 6 listopada 2006, 13:47 
Offline
Felix Hobus Drugi

Dołączył(a): wtorek, 4 listopada 2003, 11:56
Posty: 1665
Lokalizacja: Deszczno/Gorzów Wlkp.
Witam
Podobnie było u mnie--wyjazd w niedzielę w lasy-do najbliższej miejscowości z
czynnym sklepem-20 km,a tu zapomniałem włożyc baterie.
Pojechalem do miasteczka,wszystko pozamykane.
Baterie kupiłem na targu/bazarze.
Po założeniu podziałały 2 h :wq :wq :wq
Do tego pękł szpadel.
Od tamtej pory zmieniłem szpadel,a baterie zawsze wożę osobno.
Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 6 listopada 2006, 14:04 
Offline
"Spammerus maximus"

Dołączył(a): piątek, 11 lipca 2003, 00:00
Posty: 1152
Lokalizacja: Wawa
U mnie, wyjazd w sobotę 200 km od domu. Słyszałem że zima ale w Warszawie suchutko.
Na miejscu okazało się że śniegu po kolana, połamane drzewa etc. Poszliśmy na pole ale po około 200 metrach okazało się że droga zasypana (nawiało śniegu) po pas.
Postanowiliśmy pójść do lasu a tam mokry śnieg po kolana. Po około 20 minutach wróciliśmy do samochodu.
Coż, to są odwieczne prawa natury; jest zima to jest zimno Pani kierowniczko:)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Najgorszy dzień mojego życia z wykrywaczem
PostNapisane: wtorek, 7 listopada 2006, 18:20 
Offline
Moderator
Moderator

Dołączył(a): poniedziałek, 27 marca 2006, 14:29
Posty: 1515
Lokalizacja: Ducatus Tesinensis
Było to parę lat temu,Prowadziłem ;) rozmowy z dziadkiem,gdzie na jego włościach znajdował się jakiś dziwny kopiec zaznazczny jeszcze na mapach JCM Franca Josefa .Jak dziadek się zgodził, to babcia była przeciwna wejściu na pole.Raz mi się udało osiągnąć wspólną płaszczyznę porozumienia-dziadek pił wiśniówkę,a babcia nalewkę.Kiedy już dogadałem się i zaparkowałem samochód we"wskazanym miejscu" :wq Wyjąłem sprzęt i oparłem o błotnik.Wezwali mnie jeszcze na rozmowę i tak kilkakrotnie.Za którymś razem babcia zażyczyła sobie nalewkę,zrezygnowany usiadłem w "bryku" i ruszyłem :wq :wq :wq .Dukacik wtedy jeszcze mój ulubiony wpadł pod koło.Zasilanie zmiażdżone,jak wróciłem po tygodniu to zarządzili ponowne wkupne(Widzicie chytrość tego ludu z gór)a kopczyka już nie było rozwalili go traktorami :666 ale jak pochodziłem sobie z nimi ,to myślę,że źle zainwestowałem


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 12 listopada 2006, 11:03 
Offline
Chorąży Sztabowy
Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): piątek, 20 maja 2005, 13:50
Posty: 194
Lokalizacja: Poznań
Nasz najgorszy, dzisiejszy wypad (12.11.2006).

4 osoby. Miejscówka ładna, tudzież pogoda. Wyciągamy sprzęt, chłopaki już w drodze, a mój sprzęt dziwnie buczy. Wyłączam i nie chcę odpalić. Ekran zaparowany. Na szczęście wkrętak był na miejscu. Ekipa już wyciąga różne ciekawostki, a ja suszę sprzęt - zalany! No to się zapowiada sobie myślę, mając na uwadzę ten temat na forum. Pawłowi złamała się saperka. No to jeszcze opcja na pożyczenie - da się wytrzymać. Mija godzina - sprzęt się włączył, ale dalej buczy i ekran paruje. Suszenia ciąg dalszy. Chłopaki gdzieś zniknęli. Nagle patrzę - idzie Paweł ze sprzętem Karola, co jest grane??? Okazało się, że Karol przechodząc na skróty pomiędzy polami (rów) zwichnął nogę w kolanie :( Dosłownie wył z bólu :cry:
Jestem już w domu, dam znać jak z Karolem, mamy nadzieję, że będzie ok. Szczęście w nieszczęściu, że może zginać, ale ma spuchnięte i go bardzo boli :(
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, Karol trzymaj się!


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 12 listopada 2006, 19:19 
Offline
Starszy Chorąży Sztabowy
Starszy Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): piątek, 27 maja 2005, 20:00
Posty: 224
Któregoś dnia w Lipcu wybrałem się bardzo wcześnie rano na pola gdzie było skupisko czterech kapliczek.Dodatkowo postanowiłem skrócić sobie droge.Zostawiłem samochód pod mostem kolejowym,i na piechty przez most.Doszłem do połowy i słysze jak jedzie pociąg,więc w nogi słysze tylko huk blach pod stopami i odgłos zbliżającego się pociągu.Udało się.Spocony i zmachany skręcam już na miejscu sprzęt i wyciągam nówke saperke made US.army.Pierwszy sygnał,pierwszy dołek i koniec saperki.Myślałem że mnie cholera weżmie.Od tego czasu na wyjazdy biore tylko wcześniej sprawdzony sprzęt nigdy nowy.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 13 listopada 2006, 00:21 
Offline
Generał Brygady
Generał Brygady

Dołączył(a): poniedziałek, 20 marca 2006, 22:53
Posty: 664
Ja to miałem kilka głupich przypadków związanych z jednym defektem. Łażąc kiedyś z loctansem jeszcze, słyszę jak zaczyna mi się skubaniec wzbudzać, traci czułość, etc. Nic trudno... Wróciłem wkuty do chaty i grzebię w nim i ... działa. Jadę na następny wypad i znowu po pół godzinie to samo - do tego zaczął jakoś dziwnie zniekształcać - trudno wypad do kitu... Wracam do chaty kręcę kablem od cewki i jakieś atrakcje słyszę - no to zaczynam sądować w którym miejscu - ale okazało się, że to jakiś mobilny fehler. Wymieniam kabel jest OK. Następny wypad - już po piętnastu minutach to samo - kurczę, wkuty jakoś przetrwałem - w chacie analizuję układ na przyrządach - no tak upieprzony kondensatorek przy komparatorze - podlutowałem - jest OK. Jadę na wypad następny w pojedynkę i zaczyna padać - no nic z cukru nie jestem, więc łażę - jak wlazłem w mokrą trawę to po dziesięciu minutach znowu słyszę "wariacje akustyczne" - ze spokojem odczekałem - po godzince jest OK. Znowu włażę w trawę - to samo - skubana cewka miała taką szczelinę, a widać tego nie było, że woda dostawała się do środka - zrobiłem to w końcu. Ale jakoś już nie używam tego sprzętu stoi w kącie zdominowany przez coś starszego ale o dziesięć klas lepszego.
Co ja się wtedy nawkurzałem :wq :x :mad: :evil: :sciana :zygi

IdeL


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL