https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/ |
|
| STUDNIE https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=37&t=3236 |
Strona 1 z 3 |
| Autor: | wiesiu [ środa, 5 listopada 2003, 15:51 ] |
| Tytuł: | STUDNIE |
Witam Na "moim" terenie w pobliżu gospodarstw występują studnie, oczywiście są zaśmiecone liśćmi kołkami zdechłe szczury itp. :dnc Czytałem Wasze posty na temat studni i nie znalazłem informacji o urządzeniu do oczyszczania starych studni. Pytanie Czy ktoś skonstruował coś w kształcie łyżki koparki do eksploracjii studni? :ups: Idzie ZIMA i mam zamiar coś takiego skonstruować. Jeśli macie jakieś pomysły proszę o info. Wydaje mi się że urządzenie powinno być błąd ortograficzny!!! w jakiś przekaźnik hydrauliczny lub sprężynowy do zamykania szczęk. a część chwytna powinna być wykonana z wygiętych prętów wyciąganie śmieci i fantów ręcznie lub wyciągarką samochodową. :? Pzdrawiam Wiesiu |
|
| Autor: | berthie [ środa, 5 listopada 2003, 16:56 ] |
| Tytuł: | |
Witam Kiedyś widziałem operację czyszczenia/pogłębiania zamulonej studni. Ekipa miała cos na kształt łyzki złożonej z dwoch połówek. Opuszczali tę łyżkę na łańcuchu od wiadra, a za pomoca dodatkowego łańcucha ręcznie zamykali połówki. Poza piachem i starymi okularami (chyba ktoś sie za mocno nachylił) nic ciekawego jednak w studni nie było. pozdro |
|
| Autor: | mirek [ środa, 5 listopada 2003, 17:40 ] |
| Tytuł: | |
ja wiem, ze jak u dziadka poglebialismy studnie to po prostu jeden zlazil na dol z lopata, a ktos u gory odbieral pelne wiadra piasku z dna... i tak, krag po kragu poglebialismy studnie :) oczywiscie niczego nie znalezlismy :( aaa- jakby co, to schodzac do studni trzeba uwazac na zbierajace sie na dole gazy. nie pamietam co, ale jakis tlenek czy dwutlenek wegla lubi sie zbierac na dole studni a jak sie czlowiek takim paskudzwem zachlysnie to sam nie wylezie- niedawno bodajze 4 osoby zginely w ten sposob gdzies na lubelszczyznie- jeden padl, a inni wskakiwali, zeby pomoc. nie wiem, czy przyznano im oficjalnie nagrody darwina, ale na pewno zasluzyli na nominacje. |
|
| Autor: | Bohusz [ czwartek, 6 listopada 2003, 10:29 ] |
| Tytuł: | |
Ci goście skakalo do szamba, a nie do studni. Tam opary są faktycznie nardzo toksyczne :dnc |
|
| Autor: | jms-bytom [ czwartek, 6 listopada 2003, 11:25 ] |
| Tytuł: | |
Oj trafia sie w studniach trafia. A co do urzadzenia wiesia to sadze ze wiekszosc kopie amatorsko -sapereczkami /co widac nawet na wielu logo/ i nieoplacalne byloby takie urzadzenie o ktorym marzy Wiesiu. |
|
| Autor: | wiesiu [ czwartek, 6 listopada 2003, 14:02 ] |
| Tytuł: | |
Witam jms-bytom napisał(a): Oj trafia sie w studniach trafia.
A i nieoplacalne byloby takie urzadzenie o ktorym marzy Wiesiu. :anty :anty :anty Czy w eksploracji? Czy w budowie? Czy w konstrukcji? Pozdrawiam Wiesiu |
|
| Autor: | berthie [ piątek, 7 listopada 2003, 10:26 ] |
| Tytuł: | |
Czy to będzie opłacalne czy nie to zależy od wartości fantów jakie tym urzadzeniem wyciągniemy. Jak ktoś ma smykałkę do majsterkowania, przydomowy warsztacik i pare narzedzi to budowa jakiejś prostej łyżki zamykanej recznie lub za pomoca spreżyny to nie problem, ale jak to ma byc zamykane hydraulicznie to licząc pompe, weze itd. to sumka moze wyjsc powazna. pozdro |
|
| Autor: | lion [ piątek, 30 stycznia 2004, 12:57 ] |
| Tytuł: | |
Ja cos takiego wlasnie konstruuje. Napisz, prosze, na priva to mozemy wymienic sie uwagami (jesli to jeszcze oczywiscie aktualne). Wykombinowalem tak, ze nie potrzeba zadnej sprezyny ani hydrauliki do zamykania ;) Jesli chodzi o gazy w studniach to oczywiscie szamba sa duzo gorsze (gl.siarkowodor, H2S, ktory notabene jest rownie toksyczny co cyjanowodor, HCN), ale gdy na dnie studni nagromadzi sie CO2 w duzych ilosciach (zwlaszcza suche studnie) to efekt jest rownie niewesoly :o pozdrawiam |
|
| Autor: | zbV [ piątek, 30 stycznia 2004, 23:49 ] |
| Tytuł: | |
To nie jest żart ;) . "Pracował" już może ktoś z kanarkiem w studni ? Dawniej były w kopalniach bo podobno reagują na gaz. Pomyślałem sobie żeby tak spuścić takiego najpierw w klatce do studni, a nuż zareaguje :) . |
|
| Autor: | Szperacz [ sobota, 31 stycznia 2004, 13:22 ] |
| Tytuł: | |
Witam Zbv!!! No oczywiscie,że zareaguje "po prostu" piszemy oddzielnie - błąd ortograficzny!!! wyciągniesz niestety martwego,a szkoda by było. Są jeszcze inne sposoby na stwierdzenie obecnosci gazu.Co nie co wiem na ten temat,przecież byłem kopidołem no nie? Pozdrawiam serdecznie SZPERACZ |
|
| Autor: | zbV [ sobota, 31 stycznia 2004, 14:41 ] |
| Tytuł: | |
Szperacz napisał(a): No oczywiscie,że zareaguje "po prostu" piszemy oddzielnie - błąd ortograficzny!!! wyciągniesz niestety martwego,a szkoda by było.
No oczywiście nie tak ekstremalnie :lol: . Wystarczy że zacznie trochę ćwierkać i już go wyciągam ;) . Wiem że istnieją takie elektroniczne czujniki. Niestety, u sąsiada prędzej znajdziesz kanarka niż taki czujnik. W XVIII i XIX wieku kanarki były nieodzownymi towarzyszami górników, ponieważ zauważyli ich niezwykłą wrażliwość na toksyczne gazy ulatniające się w kopalniach. Tym samym złe samopoczucie kanarka w kopalni było ostrzeżeniem i sygnałem dla górnika do ucieczki z zagrożonego miejsca. (Tekst "pożyczony" z http://www.republika.pl/canaris1/pochodzenie.htm ) |
|
| Autor: | Test [ sobota, 31 stycznia 2004, 15:02 ] |
| Tytuł: | Można przedmuchać |
Witka ! Parę razy pogłębiałem studnię (niestety nie w piaseczku lecz w glinie zmieszanej ze skałą - Małopolska) i nawet miałem kiedyś do czynienia ze sporym stężeniem dwutlenku węgla na dnie (sam sobie go wyprodukowałem, wydychając). Myślę, że obejdzie się bez kanarka, ale: Pracujemy w studni mając ubezpieczenie w postaci 1 -2 osób na górze, które kontrolują to co się dzieje z facetem na dnie Dobrze mieć (o góry) komórkę z wpisanym numerem straży pożarnej Przed przystąpieniem do roboty w studni przedmuchać ją spuszczając na dno węża ogrodniczego podłączonego do kompresorka albo odkurzacza. Jeśli się da odwrocić ciąg, to jeszcze lepiej wyssać zalegające na dnie gazy np. przez odpowiednio przedłużony odkurzacz, a dopiero potem przedmuchać. Taką operację warto powtórzyć od czasu do czasu, czyli zrobić większe wietrzonko. Prócz tego na bieżąco warto mieć jakiś wąż przez który (pyr, pyr, panie dzieje) powolutku dopływa trochę świeżego powietrza z góry. W płytszych studniach stosowaliśmy mocne wentylatory pokojowe, które z powierzchni nadmuchiwały powietrze w głąb. Można taki umieścić (umocować i to porządnie !!!) u góry studni, można opuścić na lince np. do połowy wysokości studni. Warto robić częste przerwy i zmiany z kolegami. Przez cały czas roboty trzeba mieć opuszczoną drabinę (jeśli wysokość nie przeszkadza, choć drabina bardzo ogranicza ruchy - wtedy można ją podwiesić na pewnej wysokości nad dnem), drabinkę sznurową lub linę z przyrządami zaciskowymi do podchodzenia, a na tyłku uprząż. Sam używałem tego ostatniego zestawu, wychodząc z założenia, że nawet jeśli nie będę miał siły wytargać się w górę, to zdąże sięjeszcze wpiąć, a tedy wydłubią mnie kumple albo strażacy. Nie jarać fajek na dnie (nie chodzi o żadne wybuchy, lecz o to, że papieros jest konkurentem człowieka w zdobywaniu powietrza, a w zamian daje sporo smogu). Jarałem czasem na dnie studni, ale co to było za jaranie - nie smakowało, a zadyma wisiała potem przez 10 minut. Od czasu do czasu zapalić zapalniczkę. Jeśli zapalniczka ma problemy z zapaleniem się albo płomień jest jakiś dziwnie niemrawy to (albo zamokła) albo trzeba szybko wyjść na spacer. Podobnie, gdy zaczyna boleć głowa (kołatanie w skroniach) albo nasz oddech jest dziwnie coraz szybszy (bo powietrze ma coraz mniej tlenu, więc musimy wdychać wiecej, żeby zaabsorbować odpowiednią dawkę). Większość studni w których pracowałem była dość bezpieczna pod względem jakości powietrza, ale były wyjątki. Myślę więc, że do większości z nich można się dobrać bez żadnych ceregieli, a dopiero gdy zaczną się jakieś czary - próbować je odczyniać. Trzeba pamiętać, że w studniach jest sporo innych zagrożeń - np. zwyczajny uraz, choćby od uderzenia w głowę spadającym wiadrem. W takich warunkach akcja ratowania nieprzytomnej osoby to jest naprawdę złożona sprawa i trzeba mieć to na uwadze biorąc się za robotę w studni. Dlatego warto mieć u góry prosty zestaw do tamowani i opatrunków, żeby rzucić gościowi na dół a nie proponować facetowi z krwotokiem tętniczym (zaciąłem się łopatą przy goleniu chłopaki), żeby wyszedł na górę (czasem kilka minut) to coś z tym zrobimy, albo pojedziemy na pogotowie. Ale to wcale nie jest takie straszne jak wynika z mojego tekstu :) Test |
|
| Autor: | karas1979 [ sobota, 31 stycznia 2004, 19:03 ] |
| Tytuł: | |
Test a nie lepszym rozwiazaniem byloby uzywanie dotleniaczy alpinistycznych w sprayu(tlen w puszce)wiem, ze w sklepach alpinistycznych cos takiego maja. Nie musisz nosic sprzetu i wystarczy ze raz na 5 minut lukniesz pare oddechow. |
|
| Autor: | lion [ poniedziałek, 2 lutego 2004, 15:39 ] |
| Tytuł: | |
Nie jestem pewien, ale na zdrowy chlopski rozum uzywanie takich dotleniaczy w temperaturze duzo powyzej zera moze byc odrobine niebezpieczne: nie wiem pod jakim cisnieniem to jest (nie widzialem), ale gaz pod cisnieniem, ktory ulega rozprezeniu ulega silnemu ochlodzeniu. Jezeli jestesmy wysoko w gorach i jest niska temperatura (a raczej w takich warunkach tego sie uzywa) to pol biedy, ale przy silnie dodatnich moze nastapic zbyt duzy szok termiczny i nastapi byc moze skurcz krtani tudziez oskrzeli. A to juz moze byc niebezpieczne. Lepszy juz kanarek ;) A najlepszy (hmm) narzad spuszczany na sznurku z gory;) pozdrawiam |
|
| Autor: | PIŁA [ poniedziałek, 2 lutego 2004, 16:54 ] |
| Tytuł: | |
WITAM!! Panowie!!!! .Po co męczyć biednego kanarka?? Mamy "przecież błąd ortograficzny!!! XXI w . Do sprawdzania tego czy na dnie studni znajduje się powietrze czy gaz lub dwutlenek węgla jeszcze do niedawna stosowane były specjalne lampy zasilane denaturatem Lampa taka przypomina z wyglądu poczciwą lampe naftową.Jednak nieco się od niej różni budową .Niestety na dzień dzisiejszy nie dysponuje skanem tego wynalazku,ale postaram się opisać słowami. Właśnie wczoraj w związku z tym tematem oglądałem takową lampe u siebie w pracy.A więc idąc od dołu.... 1 zbiornik na denaturat wys 3 cm z wlewem od spodu 2 dysza z której wychodzi płomień obudowana szklanym kloszem wys ok 5cm 3 do zbiornika na wysokości klosza przymocowane jest coś w rodzaju małego peryskopu [po spuszczeniu lampy na dół widać z góry czy płomień się pali] 4 Do klosza przymocowany jest walec z drobnej siatki średnicy ok 4 cm i wys ok 15cm przez który dostaje się powietrze lub co tam innego... 5 siatkowy walec zakończony jest kapturkiem oraz kólkiem do przymocowania linki Zasada jest taka :wlewamy denaturat podpalamy i spuszczamy lampe do dołu . Z góry patrzymy czy płomień nie zgasł. Jeżeli płonień nie gaśnie można śmiało wchodzić. Jeżeli płomien zgasnie i ktos jest na dole wyciagamy gościa natychmiast. Urządzenia takie do niedawna stosowane były MPWiK przy wchodzeniu do kanałów i tym podobnych miejsc.Obecnie lampy wypierane są przez czujniki elektroniczne sygnalizujące niebezpieczeństwo dzwiekiem [ale to juz inna kasa] No i to byłoby na tyle Pozdrawiam PIŁA |
|
| Strona 1 z 3 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|