|
Ja stosuję inną metodę. Ponieważ fotki schodzą w nikczemnej rozdzielczości (72 dpi) i ich jakośc odbiega od oczekiwań, zacząłem próby z "kopiuj i wklej". Nie miałem stałego dostępu do internetu i byłem zmuszony korzystac z graficznych dobrodziejstw tego, co siedziało w firmowym kompie (czyli nic), co powodowało masę ograniczeń. Zauważyłem, że po ustawieniu na wybrany fragment zdjęcia i wciśnięciu Ctrl+C cały obraz zmieniał się na niebiesko - pozostawało tylko sprawdzic w jaką aplikację można wkleic skopiowaną zawartośc. Z braku laku wybrałem Worda, który całkiem znośnie przyjmuje nawet duże pliki graficzne. Wklejenie skopiowanego obrazu z Ortoviewera ujawniało jego konstrukcję html, zatem po wklejeniu usuwałem niepotrzebne kreski, pola tekstowe i graficzne, a pozostawiałem niezbędną mi fotkę. Po wklejeniu kilku fotek i już rutynowym usunięciu niechcianych treści, zapisywałem plik, wgrywałem na pendrive'a i gnałem do domu. Tu otwierałem dokument i krok po kroku inicjowałem edycję każdego obrazka, jednak zamiast dokonywc jakichkolwiek zmian, kopiowałem go do pamięci podręcznej i wklejałem do jednocześnie uruchomionego Photoshopa. Tam dokonywałem dalszej obróbki (zmiana rozdzielczości i rozmiarów, usuwanie mory, poprawa kontrastów, przycinanie, zamiana na odcienie szarości, itp.) i zapisywałem pod indywidualnymi nazwami każde zdjęcie. Doszło nawet do tego, że skopiowane sekwencje przyległych terenów (pod niezbędnym warunkiem zachowania skali) zacząłem montowac w duże fotki z rozdzielczościmi nie mniejszymi jak 300 dpi!
Zainteresowanym utrzymaniem wysokiej jakości obrazu zdecydowanie polecam zapis do pliku typu tiff - jpg jest mniejszym plikiem, ale system nakładających się sąsiadujących pól bitowych powoduje rozmycie obrazu. Poza tym, nie każda aplikacja "rozbiera" jpg w odcieniach szarości, a to już może byc kłopot. Przy obrazach barwnych jpg spadek jakości nie jest specjalnie widoczny, czy odczuwalny, ale przy odcieniach szarości fotka zaczyna pływac. Zatem nie jpg, gif czy bmp - tylko tif.
Opisana metoda transferu jest prymitywna - mam tego świadomośc. Ale skoro działa, to nie uznałem za stosowne jej zmieniac. Przypuszczam, że można wklejac fotki bezpośrednio do aplikacji graficznych znających pojęcie warstw, ale niestety nie mam technicznie takiej możliwości. Photoshop siedzi w innym pececie nie mającym łącza z internetem. Dlatego chętnie posłucham, czy ktoś zechciał zmodyfikowac mój sposób. A może jakieś inne patenty na "kopiuj i wklej"?
|