|
Każdy czołg (także współczesny) przejedzie przez most kolejowy. Skrajnia była już przed wojną znormalizowana i jednakowa dla wszystkich krajów z siecią normalnotorową. Wyjątkiem były i są wyspy brytyjskie, gdzie wcześniej zaczęto budować kolej i z oszczedności budowano niższe i bardziej zaokrąglone wiadukty. Czołg, który nie mógłby pokonać mostu kolejowego nie miał racji bytu, bo oznacza to wykluczenie z transportu koleją, co 60 lat temu było nie do pomyślenia. Co prawda amerykanie już na froncie zachodnim ciągnęli shermany na lorach drogowych, ale miało to sens głównie na świeżo zbudowanych autobahnach. Niemcy również posiadali podobne lory, ale w ilościach homeopatycznych. Do transportu ciężkiego sprzętu kolej jest po dziś dzień lepsza, a przede wszystkim tańsza. Oczywiście wszytko co wyżej napisałem tyczy się Tygrysów, Panter, czy wszelkich innych pojazdów z epoki. Nawet kuriozum o nazwie Maus - przejaw wybujałych ambicji Hitlera co do broni pancernej, było charakterystycznie zdeformowane by zmieścić sie w kolejowej skrajni i móc jechać na przynajmniej 8-osiowej platformie. Tygrysy miały specjalne węższe gąsięnice tylko do transportu, zmieniane po rozładunku na szerokie.
pz&dw
lyck
|