|
I tu się zaczynają schody. Np. może być mały belemnit, ale z pozostałością pośmiertną innych organizmów lub na tyle mający zachowane szczegóły anatomiczne (odciski, ślady), że jego wartość poznawcza i estetyczna przekracza kilkakrotnie wartość wielkiego okazu bez zachowanych szczegółów.
I tym tropem idąc największy mój okaz ma 26 cm i zarazem jest najciekawszy gdyż zachowały się na nim ślady naczyń krwionośnych, budowy mineralnej i strukturalnej i ma ciekawą kolorystykę oraz szczegóły naturalnego urzeźbienia formy.
Natomiast najmniejszy i niekompletny okaz, jaki posiadam był obrośnięty przez ponkle, po których zostały fantazyjne domki. He mam jeszcze fragment belemnita zrośnięty z muszlą małża.
He, itd. itd. mógłbym stukać w klawisze jak porządny rybak opisujący swe zdobycze, ale głównym celem tego postu jest uzmysłowienie początkującemu zbieraczowi, że czasami coś, co się wydaje bez wartości (oczywiście nie mam tu tylko wartości materialnej na myśli) może być naprawdę cenne.
DLATEGO WARTO SIĘ ZAWSZE SCHYLIĆ PO COŚ, CZEGO NIE ZNAMY, następnie zrobić fotkę wstawić ją na for i poklikać na temat znaleziska.
|