https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/

tak sobie późną porą...
https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=52&t=14201
Strona 1 z 3

Autor:  Landminer [ niedziela, 3 lipca 2005, 03:37 ]
Tytuł:  tak sobie późną porą...

Tak sobie siadłem późną porą u znajomych w Warszawie do kompa... spać się nie chce, łażę po forum... przeglądam kolekcje...
Kurcze! Dlaczego 95 % ludków zbiera niemcy???? Co post to widzę hełmy, krzyże żelazne i feldgrau... To chyba jakiś polski fenomen narodowy (czytaj - zboczenie), że zamiast szanować to co polskie to gloryfikuje się armię najeźdźcy i okupanta... HYDROZAGADKA!!! Superhiperultrafoty wszystkich modeli klamerek, guzików, pegazów i blach III rzeszy, a jakoś nie widzę nikogo kto miałby zestaw polskich granatów, hełmów, latarek... bodaj tam - gówno polskich! Niechby były francuskie, radzieckie, czeskie, fińskie, albańskie...
Czy polskie kolekcjonerstwo militarne może jedynie poszczycić się li tylko kalkomaniami na hełmach i pieczątkami z fabryk z Zagłębia Ruhry???
Zawsze mnie uczono (Krakusa z urodzenia, wychowania i miłości!) że polski wrzesień to temat "Warszawy" i "oni mają..."... Owszem mają! Mają Ur-y, mają mundury, mają osprzęt... ale każdy też może podobne fanty mieć - to tylko kwestia zamiłowania i chęci!

Ten post to nie tekst do odpisywania i wywalania swoich racji na temat różnych kolekcji - nie jestem tu modem, ale miałbym może prośbę o zakłódkowanie tematu - to nie jest post do dyskusji - to refleksja kolekcjonera i pasjonata który przegląda to forum...

I kij w mrowisko :D...

Autor:  Marti [ niedziela, 3 lipca 2005, 08:03 ]
Tytuł: 

witam

no nie wszyscy zajmuja sie niemczyzna..

to ze gusta wiekszosci
kieruja sie glownie w strone III rzeszy
dla mnie jest z jednej strony troche dziwne,
polskie rzeczy, np. sa /wg. mnie/ ladniejsza,
sa rzadsze i jest je o wiele trudniej znalezc
/czy. wykopac/; w wiekszosci sa tez duzo lepszej jakosci,
jezeli chodzi o sposob ich wytworzenia,
z drugiej strony nie dziwie sie temu,
niemieckich rzeczy jest sporo na rynku,
i kazdy kto chce moze sobie taka kolekcje
"niemiecka" stworzyc;

kolekcjonerem nie jestem,
osobiscie bardziej sobie cenie to co wykopalem,
niz to co przewaznie przypadkowo nabylem,
u mnie kazdy przedmiot ma swoja historie,
a u kolekcjonerow ma swoja cene..
/prosze mnie poprawic jesli sie myle/

dzis postaram sie zrownowazyc
dysproporcje na forum ;)

pozdrawiam
marti

Autor:  Majorian [ niedziela, 3 lipca 2005, 10:10 ]
Tytuł: 

Ja na przykład zbieram militaria I i II wojenne wszystkich walczących stron. Im egzotyczniejsze - powiedzmy belgijski guzik, czy korek fińskiej manierki tym lepiej. No ale niestety w mojej sytuacji (nie mam wykrywacza) jedynym źródłem "zaopatrzenia" jest praktycznie tylko skup złomu i stare domy. W jednych i drugich miejscówkach jeśli już to trafiają się tylko niemieckie no ew. radzieckie fanty. Co ja bym dał za polską salamandrę w jakimkolwiek stanie! :cry: zamiast trafiać w kółko te same M35/40/42 Niestety! Przeszłość wojenna mojego regionu jest taka, że do tej pory ilość polskich militariów znalezionych samodzielnie wynosi 0,0. Co np. mają zbierać osoby z tzw. "Ziem Odzyskanych"? Żadnego polskiego orzełka raczej nie uświadczą (no może ew. gdzieś na Wale Pomorskim) - za to niemczyzny i rusczyzny trafiają na kilogramy. Z drugiej zaś strony wiele osób fascynują liczne odmiany np. niemieckich hełmów, ciekawe skądinąd po względem estetycznym odznaki itp. Pozdr.

Autor:  marcinl [ niedziela, 3 lipca 2005, 11:25 ]
Tytuł: 

Marti, to co mówisz moze być krzywdzące przynajmniej dla niektórych kolekcjonerów. To nie jest tak, że u "nas" przedmiot ma tylko swoją cenę. Owszem- ma, ale to jest wtórne do tego, że przede wszystkim ma swoją historię. Trudno mi sobie wyobrazić kogoś, kto zbiera tylko z powodu chęci posiadania. Tak wiec, każdy przedmiot, ktory wpada mi w ręce (a zbieram - choć to może jeszcze za dużo powiedziane- dokumenty I wojenne) badam tak dokładnie, jak tylko mogę. Przez to właśnie przedmiot nabiera "swojej historii", staje sie cenny w sensie niepienieznym.
Inna sprawa, że każdy zbiera, na co ma ochotę. To, że ktoś zbiera Niemców, nie znaczy, że ich gloryfikuje (a już tym bardziej, że nie szanuje innych narodów). Powody zbierania są przecież różne- od prostego "bo tak", poprzez fascynacje np. EKI aż do historii rodzinnych. Oczywiście*- nie jest też tak, że ktoś zbierający Niemców identyfikuje się z ich ideologią. Może na pewno fascynować się różnorodnością wyposażenia, jakie mieli, techniką itp. Ktoś może także stwierdzić, że są po prostu... ciekawsi. To wybór każdego z nas, bardzo indywidualny i czynienie sobie nawzajem uwag z tego powodu jest pozbawione sensu :)

Pozdrawiam, Marcin.

*- nie liczę chorych wyjątków

ps. Proszę jednak nie kłódkować tematu - my też chcemy oddać się refleksji, tak jak Landminer :piwo . Możnaby temat np. przenieść i zmienić mu nazwę na "dlaczego zbieram...".

Autor:  Marti [ niedziela, 3 lipca 2005, 11:56 ]
Tytuł: 

witam

nie chcialem bron boze urazic grona kolekcjonerskiego :)
marcin, tez masz racje w tym co piszesz;

pozdrawiam
marti

Autor:  Ktos_tam [ niedziela, 3 lipca 2005, 18:15 ]
Tytuł: 

Kolego Grzegorzu, to nie tak,ze to jakis polski fenomen. Niemieckie militaria zbiera caly swiat, ja znalem nawet Japonczykow, ktorzy potrafili przyjechac do Polski, zeby zakupic fanty po Niemcach.Wynika to zapewne z faktu, ze hitlerowskie militaria rzeczywiscie maja "sznyt", swietny design no i legende zwiazana z armia, ktora niemal zawojowala swiat. Na amerykanskich forach wszelkie sondy, tyczace sie najlepszych peemow, kaemow, czy pistoletow wskazuja MG-42,Stg 44, P-38, daleko zostawiajac w tyle rodzime produkcje. Zreszta najlepszym wyznacznikiem popularnosci sa ceny niemieckich militariow na calym swiecie.A Polska? Polowa tego kraju nie ma szans na znalezienie u siebie chocby guzika z orzelkiem, wiec co sie dziwic. Druga sprawa, ze o polskie graty duzo trudniej, niz niemieckie.I to chyba sklada sie na fakt, ze wiekszosc osob zbiera Niemcy lub, co coraz powszechniejsze, zbiera wszystko.
P.S. Zeby bylo jasne, ja jestem "wrzesniowiec", a niemieckie graty, ktore mam, wisza mi, jak kilo kitu na agrafce, wpadly kiedys w rece i po prostu leza, czekajac na jakas wymiane, czy sam nie wiem co:) Ostatnio nawet ( UWAGA , bedzie bolec!!!;) podczas codziennego uzytkowania, szlag trafil porcelanowy kubek Waffen SS:- )))))) Coz, jak to na wojnie, straty musza byc :-)))
Pozdrawiam

P.P.S. Jak znajde troche czasu, zaloze tu watek pt:"Na zyczenie Landminera" i wkleje co nieco :666

Autor:  Matejko [ niedziela, 3 lipca 2005, 18:48 ]
Tytuł: 

Witam !!

Landminer napisał co myśli.... Prosił nawet o zamknięcie tematu.
A tu, burza.... Jak zwykle każdy wie .....

Cieszę się że nie kolekcjonuję niczego (oprócz pieczątek osobiście wykopanych-mam trzy. :) )
Przecież nikt tu się do nikogo nie czepia o kolekcjonerstwo. Każdy zbiera co lubi.
Więc nie ma się o co oburzać.... :spoko

Pozdrawiam Matejko :piwo :piwo :piwo

Ps.: Ile jest wart ładny odrestaurowany hełmik SS...?
Pytam bo ostatnio taki trafiłem, zamierzam go "poprawic wizualnie" (czytaj: odmłodzić).
Nie kolekcjonuję hełmów, więc prędzej czy później będę chciał się go pozbyć. :)

Autor:  Przemysław [ niedziela, 3 lipca 2005, 19:44 ]
Tytuł: 

Ale macie problemy ...........
Każdy sobie coś tam zbiera i według mnie to bardzo dobrze - lepsze to od siedzenia codziennie pod budką z piwem , jedni zbierają to inni tamto jeszcze inni coś innego, gdyby wszystcy nagle zaczeli zbierać tylko to co polskie to stało by się to wszystko conajmniej nudne, a biorąc pod uwage stopień trafiania się czegokolwiek polskiego to dla każdego starczyło by może po 2 fanty
Idiotyczny temat
A ja to niby co powinienem zrobić ? mam pożucić zbieranie monetek Rzymskich i Greckich i przeżucić się na nieistniejące antyczne polskie monety ?

ps do autora wątku - czemu nie masz polskiego nicka ? :666

Autor:  Matejko [ niedziela, 3 lipca 2005, 20:38 ]
Tytuł: 

Indiana napisał.: "...ps do autora wątku - czemu nie masz polskiego nicka ? 666..."

Co by nie mówił, dobre pytanie... Landminer.
Chociaż... nick pytającego, też za polsko nie brzmi...

Pozdrawiam Matejko (Polski) :piwo :piwo :piwo

Autor:  Jacek101 [ poniedziałek, 4 lipca 2005, 15:34 ]
Tytuł: 

Ja napiszę, że polskich rzeczy jest mało: są drogie i na niektóre, to się czeka latami, aż coś wpadnie. Po za tym polskie jest swojskie, trochę wyśmiane przez komunizm i przez to niezbyt popularne (pokazując hełm przedwojenny wz 31 kuzynowi kłócił się ze mną, że to nie taki był - chodziło mu pewnie o adriana).
Pomijając całą jej ideologię, to niemczyzny jest dużo i dlatego jest popularna. Są katalogi, cały ten biznes rozkręcony na maksa, masa kopii i podróbek (jakoś polskich za bardzo nie podrabiają). Zresztą pierwsza wojna też nie jest rozpowszechniona, też nie ma za dużo kolekcjonerów.
Kolekcjonerzy polskich rzeczy są, ale pewnie tu rzadko zaglądają lub nie mają cyfrówek.
Pozdrawiam

Autor:  Perkun28 [ wtorek, 5 lipca 2005, 22:23 ]
Tytuł: 

Jacku,
Kolekcjonerzy polski sa i zagladaja tu :-)
Na temat polonikow;
Ceny i osiagalnosc polskich militariow satnowia zapore nie do przebicia dla poczatkujacych kolekcjonerow, a przeciez od czegos trzeba zaczac, wyrobic sobie pojecie co sie lubi, chce zbierac. Na to potrzeba czasu i zaczatku jakiegos zbiorowiska. Wszyscy prawie zaczynalismy od zbierania wszystkiego co nam w rece wpadlo, a ze najczesciej wpada niemczyzna lub rusczyzna bo latwiejsza do znalezienia lub nabycia to juz niestety tak jest.
Polskie militaria nie dochodza zazwyczaj w rece poczatkujacych zbieraczy. Wielu z nas na pewno uswiadczylo swojego rodzaju szoku gdy wyrobiwszy sobie znajomosci w gronie kolekcjonerskim i przebiwszy sie na tak zwana "wyzsza polke" fantow okazuje sie ze to co uwazalismy za b. zadkie lub wrecz nieosiagalne staje sie nagle latwe do nabycia i nie takie zadkie jak nam sie zdawalo. Jest, i oscyluje w tym swiecie na wyzszej polce zadko spadajac lub pokazujac sie nizej. Tak jest wlasnie z polskimi militariami. I coz ma taki poczatkujacy zbieracz robic? Zazwyczaj godzi sie z tym ze go smierc zagryzie zanim zbierze ladna polska kolekcje i zaczyna zbierac niemczyzne. Nic w tym zlego, historia jest historia a zdrowa fascynacja jest dobra. Ale radze sie nie poddawac.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze skrytosc (czesto bardzo zrozumiala) kolekcjonerow majacych pokazne kolekcje i niechec dzielenia sie nabyta przez doswiadczenie wiedza z kims kto nie jest na tym samym poziomie i kogo sie nie jest pewnym.
Moja rada nie poddawac sie, nabierac wiedzy i wyrabiac sobie znajomosci, dbac o swoje dobre imie. Zbieraj czleku co Cie fascynuje i na co Cie stac, zawsze mozna pozniej zmienic ukierunkowanie. Poloniki sa w srod nas i jak sie czegos naprawde chce to sie do tego dojdzie. :1

Autor:  fullriede [ środa, 6 lipca 2005, 00:33 ]
Tytuł: 

Tak jak mówisz... Ja kolekcjonuję właśnie przeciwną stronę i tak na serio to robię to dopiero od 2-3 lat - wcześniej w moim wypadku to było zbieranie, nie kolekcjonowanie - coś jak zbieranie butelek albo makulatury.... Bez wiedzy, analizy, nauki, konfrontacji z innymi, książek. Nie liczy się. Nadal mało wiem, mało widziałem. Ale szukając przedmiotów do mojej kolekcji niemczyzny widziałem już przy okazji na rynku sporo poloników - chodzi tu o STANY KOLEKCJONERSKIE, nie śmieci - na które zwracam uwagę, choć ich nie kupuję. Jest ich mało, ale wydaje mi się, że trudno generalnie stwierdzić, że poloniki są droższe od niemczyzny, jezeli już są na rynku. Jak zawsze można przytoczyć skrajne przykłady udowadniające tezę, że jednak to te są droższe, czy równie dobrze udowadniające tezę przeciwną - ale nie o to tu chodzi. Niemczyzny jest więcej, ale jest na nią większy rynek, poloników mniej, ale na te z kolei rynek jest mniejszy. Ale selekcja kolekcjonerów na "polskich" czy "niemieckich" odbywa się według mnie na płaszczyźnie dostępności liczbowej przedmiotów (więcej niemczyzny niż polszczyzny = więcej kolekcjonerów niemczyzny) - ale tylko do pewnego poziomu. Bo poważnych figur kolekcjonujących poważnie niemczyznę jest w Polsce tak samo niewiele jak figur poważnie kolekcjonujących WP - i nie ma tu jakichś dysproporcji. I tych kolekcji tu nie zobaczymy. A dysproporcje występują w dolnych sferach (do jakich ja się zaliczam) - a ich powodem jest po prostu trywialny brak kasy i możność sięgnięcia tylko na pułap cenowy, gdzie przeważa w obiegu niemczyzna. Gorszy pieniądz wypiera lepszy - ale tu mam na myśli podział na stan i klasę exponatów, nie na poloniki i niemczyznę. Ja rozumiem tezę z któregoś postu powyżej, że u kogoś "przedmioty mają historię a u kolekcjonerów cenę"... Ale jeżeli ktoś jest zainteresowany np. rogatywkami czy mundurami to może sobie kopać w ziemi na pobojowiskach do woli przez 100 lat - może znajdzie resztki daszka, albo pół kieszeni. Albo może też przetrząsać strychy - i po 30 latach znaleźć jakieś resztki.... Tak samo może przepytywać weteranów... I tu nie ma miejsca na szukanie przedmiotów tylko "z historią" typu znalezione tu czy tam... Można albo dać sobie spokój, albo... albo KUPIĆ! taniej albo drożej - choć to taka brzydka, kapitalistyczna i pozbawiona ciepła czynność.... A rzecz kupiona też ma nierzadko historię. Niemiecka czy polska.

Autor:  Perkun28 [ środa, 6 lipca 2005, 08:36 ]
Tytuł: 

pare "zlotych mysli" po przeczytaniu Twojego postu:
Im wiecej wiedzy nabywamy tym bardziej zdajemy sobie sprawe ile jeszcze nie wiemy. :ojoj
No ale wtedy czlek przynajmniej wie ze nie wie.
Czyjas wymazona gorna polka jest zawsze dolna polka kogos innego... no bo przeciez zawsze mozna lepiej (na mysl przychodzi mi tu znajomy czlowiek zbierajacy sztylety 3 rzeszy, ale musza byc bez skazy, najlepiej z metkami producenta i w oryginalnym papierowym woreczku :kolko )
Piszesz ze ktos inny pisal "przedmioty mają historię a u kolekcjonerów cenę" - tu trzeba poprawki
przedmioty maja historie, dla handlazy cene a dla kolekcjonerow cene ktora sa w stanie zaplacic by miec ten kawalek historii. To chyba lepiej oddaje postac rzeczy. :)

Autor:  fullriede [ środa, 6 lipca 2005, 10:18 ]
Tytuł:  POLONIKI

A tak dla ciekawości: parę przykładów z ostatniego miesiąca, z jednego tylko miejsca:

1) Piękna, dziewicza polska saperka z uchwytem.... Gdybym kolekcjonował poloniki, na pewno bym ją połknął... Cena - bardzo zbliżona do niemieckiej. O oryginalności nie można tu w ogóle dyskutować:
http://cgi.ebay.de/ws/eBayISAPI.dll?Vie ... %3AIT&rd=1

2) Lornetka Kolberga .... ładna... poszła za 100 złotych..... hihihi....
http://cgi.ebay.de/ws/eBayISAPI.dll?Vie ... %3AIT&rd=1

3) Żabka uniwersalna... ehhhh.... Czy to drogo? Niemiecka oszczędnościowa kosztuje podobnie
http://cgi.ebay.de/ws/eBayISAPI.dll?Vie ... %3AIT&rd=1

4) Sakwy do polskiego siodła.... 500 pln.... Nie do kupienia?
http://cgi.ebay.de/ws/eBayISAPI.dll?Vie ... 6523180169

Autor:  Frozzer [ środa, 6 lipca 2005, 10:35 ]
Tytuł: 

Marti napisał(a):
kolekcjonerem nie jestem,
osobiscie bardziej sobie cenie to co wykopalem,
niz to co przewaznie przypadkowo nabylem,
u mnie kazdy przedmiot ma swoja historie,
a u kolekcjonerow ma swoja cene..
/prosze mnie poprawic jesli sie myle/



mylisz sie
u kolekcjonera kazdy przedmiot ma swoja wartość, a u handlarza - swoja cene

Strona 1 z 3 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/