|
Witam
Przeglądając listę dyskusyjną militarii znalazłem taką oto perełkę, warto się zastanowić nad wypowiedzią, mimo, że na pierwszy rzut oka przypomina konfabulacje :
Witam
czytam polska gazete fantastyczna "science-fiction"
(goraco polecam, polska i rosyjska fantastyka za 4,99 zl)
Robert J. Szmidt ma taka wizje:
"Najpierw trafiłem na kolejny pasztet z cyklu: Nie do wiary, potem na
reportaż rocznicowy z Hiroshimy. I nagle z połączenia obu wątków zrodziło
się pytanie... Co by było, gdyby Amerykanie ukończyli Projekt "Manhattan" o
dwa-trzy miesiące wcześniej? Albo gdyby Trzecia Rzesza stawiła bardziej
zaciekły opór na terenach między Wisłą a Odrą, opóźniając marsz Armii
Czerwonej o tygodnie zaledwie. Czy oglądalibyśmy atomowy grzyb nad Hiroshimą
albo Nagasaki, czy raczej alianci postaraliby się o zakończenie wojny w
pierwszej kolejności na Starym Kontynencie? A jeśli tak, to jaki cel
wybraliby na pokazówkę. Na pewno nie Berlin; jak pokazała historia, stolicy
nie można było unicestwić, bo to tam byli notable niezbędni do podpisania
kapitulacji.
Pomyślmy... Ostatnia faza wojny; kto najdłużej się bronił, kto się poddał
ostatni? No... właśnie. Jakkolwiek by kombinować, to palec na mapie
zatrzymuje się w jednym miejscu, mnie i Ziemiańskiemu bardzo bliskim.
Wrocław, miasto-twierdza, miejsce, które opierało się szturmom niemal do
zakończenia działań wojennych - kapitulacja nastąpiła w czasie, gdy trwały
już walki
w centrum Berlina. Czy to nie byłby znakomity cel na demonstrację siły, tak
dogorywającym obrońcom, jak i zgromadzonym wokół jednostkom, było nie było,
rywalizującego o wpływy mocarstwa?
Nierealne? A dlaczegóż by nie. Spójrzcie na rachunek zysków i strat.
Użycie bomby w sercu Europy dałoby zachodnim aliantom ogromną przewagę nad
"sojusznikiem". Taki obrót sprawy cofnąłby strefę wpływów Stalina zapewne na
linię Odry a może nawet i dalej na wschód... Rosjanie otrzymaliby naoczny i
upokarzający pokaz siły, której nie byli wtedy zdolni się przeciwstawić.
Niemcy poddaliby się w pięć minut, a przecież mówimy o dwóch rozciągniętych
frontach, na których wciąż trwały zacięte walki. Japonia otoczona i
pozbawiona floty lotniskowców mogła poczekać na swoją kolejkę.
Dwa miesiące, może trochę więcej, tyle brakowało, żeby dzisiaj dzwon
pamięci bił w sercu miejsca zwanego placem Grunwaldzkim, zapewne nad
wypalonymi ruinami budynków Politechniki. Japonia zapewne też nie uniknęłaby
swojej lekcji pokazowej, a może opis zagłady wrocławskiej twierdzy byłby tak
wielką przestrogą, że Cesarstwo Wschodzącego Słońca poddałoby się, zanim
dziesiątki tysięcy jego poddanych wyparowałyby w kolejnym wybuchu. Kto
wie...
Pomyślcie, jak mało czasem brakuje do tego, żeby coś, co jest tak
odległe, wręcz nierealne, stało się naszym udziałem. "
hmmm po przeczytanie tego sie zastanawiam, czy USA nie miala faktycznie
planow zrzucenia
bomby na Niemcy?
moze ktos cos wie?
Piotr A.
..."
Pozdrawiam Krzysiek(?) :que
|