https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/ |
|
| Ucieczki z Oświęcimia https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=60&t=28748 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | Coinmaster [ poniedziałek, 10 lipca 2006, 20:34 ] |
| Tytuł: | Ucieczki z Oświęcimia |
http://www.forum-znak.org.pl/ankieta/fi ... ockipl.pdf bardzo ciekawy tekst polecam |
|
| Autor: | btyc [ wtorek, 11 lipca 2006, 15:53 ] |
| Tytuł: | |
Jest to dobry artykuł godny uwagi. Polecam innym do poczytania. |
|
| Autor: | mirek [ wtorek, 11 lipca 2006, 16:32 ] |
| Tytuł: | |
i tekst, bo ciekawy, a link zniknie kiedyś... Cytuj: WIEZNIOM NA RATUNEK
Jak to w ogóle było moliwe? Ci biedni mieszkancy Oswiecimia i okolic, wysiedlani, przesladowani, zastraszani, biedni, zdobyli sie na tak szeroka pomoc dla wiezniów? To był rzeczywiscie heroizm. Ludzie pomagali nie baczac na represje - przecie) groziło za nia osadzenie w obozie czy rozstrzelanie - i nie baczac na swoja biede, odkładali sobie od ust, aby pomagac bardziej potrzebujacym. Zaczeło sie od nawiazywania kontaktów z wiezniami. Obóz był scisle izolowany - otoczony naelektryzowanymi drutami kolczastymi, pilnowany przez stra)ników. Ale wiezniowie wychodzili do pracy poza druty, oczywiscie pod nadzorem SS. Tam wykonywali ró)nego rodzaju prace - na przykład przy pomiarach terenu, przy burzeniu domów wysiedlonych Polaków, przy budowie dróg i wznoszeniu nowych obiektów, przy melioracji i regulacji rzek. Zatrudniano ich w zakładach przemysłowych. Pracowali tak)e w rolnictwie - wysiedlane wsie były przejmowane przez obóz łacznie z inwentarzem, ze zwierzetami. Trzeba było uprawiac role i hodowac bydło. Fakt zatrudniania wiezniów poza drutami ułatwiał konspiracji i ludziom "dobrej woli" nawiazywanie z nimi tajnych kontaktów i niesienie im pomocy w ró)nych postaciach. Był jeszcze inny czynnik sprzyjajacy. Na terenie przyobozowym, a nawet w samym obozie, pracowali tzw. robotnicy cywilni, Polacy, pochodzacy z Górnego Slaska a tak)e z ziemi oswiecimskiej. Byli oni zatrudnieni w ró)nych firmach niemieckich - w czasie okupacji istniał przecie) obowiazek pracy - które wysyłały ich tam do wykonania ró)nych prac, np. budowlanych, czy instalacyjnych. Mieli, wiec kontakty z wiezniami, niejednokrotnie razem z nimi pracowali - oczywiscie pilnowani przez SS. Ponadto władze niemieckie obozowe zmuszały niekiedy Polaków do przewo)enia na teren obozu ró)nego rodzaju materiałów budowlanych. Ci wozacy, wje)d)ajac do obozu (oczywiscie scisle kontrolowani), kontaktowali sie nielegalnie z wiezniami. Tego rodzaju kontakty ułatwiały podanie kromki chleba, podrzucenie paczki z )ywnoscia, dostarczenie lekarstw, czy posredniczenie w korespondencji miedzy wiezniami a rodzinami. Dochodziło nawet do organizowania ucieczek. Ju) w roku czterdziestym polscy pracownicy jednej z niemieckich firm przekazywali wiezniom z pierwszego transportu (tarnowskiego), który przybył 14 czerwca, )ywnosc i lekarstwa, wynosili listy, a nawet zorganizowali jednemu z wiezniów, Tadeuszowi Wiejowskiemu, ucieczke. Była pierwsza udana ucieczka z obozu. Ci robotnicy przygotowali mu ubranie, peruke, dokumenty. Przebrany za robotnika cywilnego wyszedł z nimi z obozu w trakcie przerwy obiadowej. Zaopatrzyli go równie) w pieniadze i nastepnie pociagiem, wykorzystujac przede wszystkim pociagi towarowe, dotarł do swojej miejscowosci, skad pochodził - to były rejony Jasła - i tam sie ukrywał. Niestety, po roku jednak został przez Niemców ujety i rozstrzelany. A duzo było takich ucieczek? Było ponad osiemset prób, ale zbiegło szczesliwie ponad 150 wiezniów. Ci szczesliwcy uratowali sie dzieki pomocy ludnosci. Jesli ktos uciekał na własna reke, to po jakims czasie zostawał ujety. Natomiast, jesli organizowała ucieczke konspiracja, to były szanse. Uratowanie wymagało wielostronnych działan. Najpierw droga wymiany grypsów ustalano termin ucieczki i jej sposób, w zale)nosci od tego jak wiezien mógł opuscic teren obozu - na przykład w przebraniu robotnika cywilnego. Wtedy dostarczano mu przez łaczników cywilne ubranie, peruke i dokumenty. Tak było w przypadku wieznia Kazimierza Hałonia z Brzeszcz, któremu organizacja PPS zorganizowała ucieczke. Po szczesliwym wyjsciu z obozu przejeli go łacznicy i pilotowali a) do Jaworzna, a stamtad przerzucono go do Krakowa. Trzeba sie było opiekowac tym zbiegłym, organizowac kryjówki, przerzucac do innych miejscowosci. WIEZNIOM NA RATUNEK Tak było na przykład w przypadku dwóch Eydów, Josefa Meisela i Szymona Zajdowa, którzy zostali przeprowadzeni do Krakowa, a nastepnie umieszczeni w tzw. melinach, czyli mieszkaniach ludzi, którzy sie nimi opiekowali. Rodziny zwiazane z konspiracja ich przechowywały - jak na przykład Wisniewscy i Ulatowscy, czy Józef Jedynak z Wieliczki - którzy przechowywali tych zbiegów a) do konca wojny. Uciekinierów kierowano te) do partyzantki. Na terenie przyobozowym w jednym z oddziałów AK - nosił on nazwe "Sosienki"- walczyło ponad 20 zbiegłych z obozu. Wsród nich byli m. in. Marian Szayer i Stanisław Zyguła, których uwolnili w pazdzierniku 1944 roku w pobli)u KL Auschwitz dwaj partyzanci "Sosienek". Partyzanci, przebrani w mundury SS, zatrzymali konwojujacych ich esesmanów i podajac sie za funkcjonariuszy obozowego gestapo, za)adali wydania im wiezniów, których musza natychmiast doprowadzic na przesłuchanie. Konwojenci spełnili polecenie fałszywych funkcjonariuszy gestapo i wydali im wiezniów. Przy tej okazji nale)y podkreslic, )e owi partyzanci wczesniej przebywali w obozie, skad zbiegli dwa miesiace wczesniej przy pomocy łaczników z oddziału "Sosienki". Najbardziej zdumiewajace jest chyba to, )e w tej akcji pomocy wiezniom brały udział tak)e dzieci. Nieraz małe dzieci. Tak, nieraz małe dzieci - na przykład szescioletni syn rodziny Stupków. Pani Helena Stupka była jedna z organizatorek pomocy, nale)ała do Armii Krajowej. Swego Jacka zaanga)owała do tej akcji. On podchodził do wiezniów i przejmował od nich grypsy. Opowiadał jeden z proboszczów Oswiecimia, )e jedna z jego parafianek wysyłała swego chłopaczka, aby podrzucał wiezniom )ywnosc i papierosy. Pewnego razu zauwa)ył to oficer SS, który jechał na koniu, spiał go i chciał tego chłopaka stratowac. Ale kon sie zbuntował, zaczał wierzgac, stanał deba i chłopak uciekł. Udało sie. Chciałbym jeszcze dodac, )e w tej akcji pomocy )ywnosc była bardzo istotna, ale nie tylko. Bardzo wa)ne były tak)e lekarstwa, zarówno te popularne jak i cenne specyfiki, przychodzace z Krakowa, z zakładu profesora Bujwida. Zwłaszcza leki przeciwtyfusowe, konspiracyjnie wynoszone i przekazywane dalej. To była dobrze zorganizowana akcja. Na terenie Krakowa w ramach Rady Głównej Opiekunczej funkcjonował Dział Opieki nad Wiezniami i ich Rodzinami popularnie zwany "Patronatem" - chodziło o wiezienie Montelupich. Ten "Patronat" prowadził taka półlegalna i nielegalna działalnosc, organizujac )ywnosc i lekarstwa. W "Patronacie" była tak zwana podsekcja "Oswiecim", kierowana przez bardzo zasłu)ona Terese Lasocka, która po wojnie wyszła za ma) za znanego profesora Kazimierza Estreichera. Ona była motorem tej działalnosci. Organizowała pieniadze na zakup lekarstw, organizowała lekarstwa, pomagała w ucieczkach. Lasocka była czynna te) w Krakowie w tajnym komitecie pod nazwa Pomoc Wiezniom Obozów Koncentracyjnych i wspólnie z ludowcem Wojciechem Jekiełkiem, socjalista Edwardem Hałoniem, lekarka Helena Szlapak, organizowała pomoc dla wiezniów KL Auschwitz. Trzeba równie) podkreslic, )e konspiracyjne organizacje działajace w okolicach obozu - Armia Krajowa, PPS, Bataliony Chłopskie - skupiły sie głównie na niesieniu pomocy wiezniom. One uwa)ały, )e ich zadaniem podstawowym jest własnie niesienie pomocy wiezniom. Wypada jeszcze dodac, )e przesyłano tajnie do obozu hostie i wino mszalne - aby wiezniowie ksie)a mogli tutaj msze swiete potajemnie celebrowac. Zachował sie na przykład gryps od ksiedza Szwedy, w którym pisze do rodziny, )e to był najszczesliwszy dzien w jego )yciu, kiedy mógł taka msze swieta odprawic, do której wino i hostii dostarczono mu tajnie z zewnatrz.. Wracam do ucieczek. Były one wane take z tego powodu, e uciekajacy wielokrotnie zabierali z soba dokumenty swiadczace o zbrodniach SS. Były one pózniej publikowane w podziemnej prasie i przekazywane do Londynu. Jesli chodzi o działalnosc w zakresie dokumentowania zbrodni nazistowskich to chciałbym podkreslic, )e przyobozowy ruch oporu majac, tajne kontakty z konspiracja w obozie, przejmował od wiezniów dowody zbrodniczej działalnosci SS. Aktualnie w Archiwum Panstwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oswiecimiu znajduje sie kilka tysiecy dokumentów, wsród nich raporty, sprawozdania, wykazy ofiar, grypsy, swiadczace o tych zbrodniach. Mamy te) i fotografie z akcji zagłady wykonane tajnie w obozie i przesłane poza druty. Polski ruch oporu przejmował te dokumenty i zabezpieczał je, publikował w prasie podziemnej i w wydawnictwach konspiracyjnych. Wydawał te) ulotki po niemiecku dla ludnosci niemieckiej. Jedna z takich ulotek "Zeby z Auschwitz", informowała Niemców o akcji zagłady Eydów z całej Europy i wykorzystywaniu złota z zebów zrabowanych zabitym dla potrzeb gospodarczych III Rzeszy. Te informacje i dokumenty, które z obozu wychodziły nielegalnie, były dalej przekazywane przez polski ruch oporu do Londynu - poprzez kurierów i tajne radiostacje ( głównie Armii Krajowej) a odbiorca tych)e materiałów był polski Rzad na emigracji, który nastepnie informował opinie swiatowa o tym, co sie działo oraz ogłaszał co jakis czas raporty o tych zbrodniach i prowadził akcje dyplomatyczna, by ukazac aliantom prawdziwe oblicze obozu. Swiat wiedział o tym, co sie w Auschwitz działo, własnie m. in. dzieki posrednictwu ludnosci ziemi oswiecimskiej i konspiracji przyobozowej w przekazywaniu dowodów zbrodni nazistów. Warto tu przypomniec bardzo wa)na akcje ruchu oporu, której celem było sparali)owanie tak zwanego "planu Molla". To był plan SS, który, wobec zbli)ania sie frontu, zmierzał do zatarcia wszelkich sladów zbrodni. Zakładał on zbombardowanie obozu, zrównanie wszystkiego z ziemia i u)ycie do tego czołgów, zaoranie terenu i nadanie mu "niewinnego" wygladu. Plan przewidywał przede wszystkim wymordowanie wiezniów jako swiadków zbrodni. Wykonawca tego planu miał byc esesman Moll, szef krematoriów - stad plan Molla. Kiedy dowiedzieli sie o tym wiezniowie - mieli przecie) te) swój wywiad - natychmiast przekazali te informacje poza druty, poprzez łaczników brzeszczanskiej grupy PPS-u. Meldunek ten w tym samym dniu dotarł do Krakowa, do pani Teresy Lasockiej. Nastepnie te wiadomosc o planie Molla tajna radiostacja Armii Krajowej przesłała do Londynu, proszac o podjecie działan dla ratowania wiezniów. Rzad polski przekazał wiadomosc Amerykanom i Anglikom, apelujac, by nie dopuscili do tej zbrodni. W odpowiedzi Alianci obwiescili ten plan swiatu (10 pazdziernika 1944 roku, poprzez BBC i radio Waszyngton) oraz zagrozili represjami jego wykonawcom i mocodawcom. To był koniec roku 1944 i władze III Rzeszy bały sie ju) konsekwencji, wiec nie odwa)yły sie, by ten zbrodniczy zamysł został zrealizowany. Wczesniej ogłoszono ju) liste "katów Oswiecimia". Wiezniowie opracowali wykaz esesmanów odpowiedzialnych za konkretne zbrodnie. Ich nazwiska przesłano poza druty poprzez łaczników, dotarły do osrodków polskiego ruchu oporu, dalej do Londynu, a nastepnie radio BBC ogłosiło je swiatu. Esesmani byli przera)eni, niektórzy z nich słuchali BBC. Zdarzało sie, )e chcac sie ratowac, zgłaszali sie na ochotnika na front wschodni. Niektórzy zmieniali nazwiska. A jakie były straty? Ilu pomagajacych zgineło? W naszej ewidencji mamy ponad 1200 nazwisk tych, którzy pomagali. Zdajemy sobie sprawe, )e ta liczba jest niepełna, wielu działało anonimowo. Z tej liczby około tysiaca stanowia mieszkancy Ziemi Oswiecimskiej i obrze)y. Jedna piata z nich - mimo )e prowadziła działalnosc na rzecz wiezniów w konspiracji - została aresztowana. Wielu przeszło przez straszne tortury w czasie sledztwa, wielu zgineło. Jeszcze jedno chciałem dodac - cała ta akcja pomocy miała dla wiezniów wielkie znaczenie moralne. Oni wiedzieli, )e ktos o nich mysli, pamieta, )e moga liczyc na pomoc. To ich stymulowało do walki o prze)ycie. Oni te) działali w ruchu oporu. Zbierali te dokumenty, )eby je przesłac na zewnatrz, alarmowac, wstrzasnac opinia swiatowa spowodowac jakas interwencje aliantów. Dzieki nim została zachowana prawda o obozie. Tak)e o zagładzie Eydów - przecie) nie prowadzono ewidencji gazowanych. A obozowy ruch oporu informował, )e na przykład w tym a w tym dniu przybyły transporty z )ydowskie Włoch, Holandii, Francji czy z innych krajów, ilu deportowanych poszło do komór gazowych. Czasem nawet przekazywano wykazy zamordowanych, na przykład Eydów przywiezionych z getta w Theresienstadt koło Pragi, czy wykaz około 6800 kobiet zmarłych i zabitych, Polek, które przebywały w Birkenau, wykazy rozstrzelanych, zabitych dosercowymi zastrzykami fenolu itp. Wspomniany wykaz zmarłych i zabitych Polek z Birkenau, wraz z innymi dokumentami sporzadzonymi czy wykradzionymi przez obozowy ruch, jak np. odpisy badan antropometrycznych )ydowskich kobiet i dzieci blizniat - ofiar lekarza SS Mengele, i fotografie jego "królików" doswiadczalnych, a tak)e fotokopie planów krematoriów, przekazane zostały poza druty i zabezpieczone w Brzeszczach u rodziców jednej z łaczniczek przyobozowego ruchu oporu. Łaczniczka ta, Zofia Gawron, za pomoc niesiona wiezniom sama dostała sie poszła do obozu, a tam te) działała w konspiracji. Ona te materiały wyniosła, poniewa) pracowała poza drutami i miała kontakty z robotnikami cywilnymi, a ci z kolei z jej rodzina w Brzeszczach. Prze)yła obozy oraz wojne i wyszła za ma) za byłego wieznia. A ilu jeszcze yje z tych, którzy pomagali? Jeszcze kilkudziesieciu. Dziekuje za rozmowe. Stefan Wilkanowicz |
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|