https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/ |
|
| "Rabusie kontra archeo" https://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?f=60&t=7330 |
Strona 1 z 2 |
| Autor: | atylla [ czwartek, 30 września 2004, 20:39 ] |
| Tytuł: | "Rabusie kontra archeo" |
Przeglądając wczoraj sprawozdanie archeologiczne z wydobycia pewnego skarbu, przeczytałem że po skończonych badaniach i sprawdzeniu całego stanowiska wykrywaczem, rozrzucono wokół skrawki metalu w celu zabezpieczenia miejsca przed "działalnością rabusiów". Ciekawy jestem jakie macie zdanie na ten temat? |
|
| Autor: | berezol [ czwartek, 30 września 2004, 21:03 ] |
| Tytuł: | |
Moje zdanie jest takie, że znaczna część poszukiwaczy nazywanych niejednokrotnie przez archeologów amatorami mają o wiele większą wiedzę niż ci pierwsi, i tak naprawdę takie skrawki metalu to żadna przeszkoda dla poszukiwaczy. Z drugiej strony chyba lepiej jak któryś z nas coś znajdzie i będzie się tym cieszył niż jakby dostało się w ręce archeologów i zalegało piwnice w muzeum, lub zostało sprzedane na giełdzie lub allegro lub zgniło do końca w Błąd-nie "ziemii" a "ziemi". W tym przypadku zachowali się jak pies ogrodnika. Sam nie zje i drugiemu nie da. |
|
| Autor: | Martin [ czwartek, 30 września 2004, 21:11 ] |
| Tytuł: | |
Witam No chyba jest jasne , że nie wchodzimy na stanowiska archeologiczne :no , a cóż archeolodzy skutecznie bronią się w ten sposób przed ewentualnymi eksremistami z naszej "branży". Chociaż według mnie większy problem stanowią pospolici miejscowi złomiarze niż szanujący się poszukiwacze... a media robią jakieś błędne i krzywdzące porównania :evil: Pozdrawiam |
|
| Autor: | Test [ czwartek, 30 września 2004, 21:23 ] |
| Tytuł: | Jak Kuba Bogu tak Pan Bóg Kubie |
Sposób stary jak wykrywacze metali. Niektórzy właściciele posesji szczególnie narażonych na działalność poszukiwaczy (z racji bliskości np. karczmy) podobno rozsypują na swoich działkach metalowe podkładki. Mam mnóstwo średniowiecznej ceramiki. Jeśli panowie archeolodzy są tacy cwani, to mogę im spreparować kilka stanowisk, które w badaniach powierzchniowych będą wyglądały bardzo pięknie, bardzo staro i bardzo rozlegle czasowo. Z posiadanej ceramiki mogę ułożyć im puzzla od epoki brązu po późne średniowiecze. Nawet im nadam miejscówkę. Niech sobie pokopią. Tylko po co? Zastanawiam się, kiedy NIEKTÓRZY archeolodzy przestaną grać z nami w bambuko i zaczną nas traktować jak partnerów, przynajmniej w niektórych obszarach. Myślę między innymi o tym, że środowisko poszukiwaczy można byłoby zaangażować w pewne działania z korzyścią dla archeologii. Na przykład udział - na zasadach wolontariatu - większych grup ludzi z wykrywaczami mógłby być świetnym uzupełnieniem badań powierzchniowych Archeologicznego Zdjęcia Polski. Koszty zerowe, a efekty - zwłaszcza edukacyjne - ogromne. Wystarczy jeden społecznie zaangażowany archeolog, sobota i kilkunastu chłopaków z wykrywaczami i sprawa jest opanowana w całym powiecie. Obserwuję jak z roku na rok panowie archeolodzy mają coraz bardziej w d... tzw. społeczeństwo, które łoży na nich kasę. Teraz jeśli wykopaliska prowadzi się w mieście, to zaczyna się je od postawienia płotu z desek lub blachy falistej na 2,20 m. Koniecznie musi być taki, przez który nie widać nic, bo ludzie mogliby jeszcze zobaczyć archeologa albo kawałek archeologii, a przecież to można oglądać tylko w nabożnej atmosferze muzeów pachnących pastą do podłogi i kostnicą. Ci faceci przez takie wyczyny, jak cytowany przez Atyllę, sami strzeklają sobie samobója. My naprawdę trafiamy ciekawe fanty a nawet skarby, wcale nie wchodząc na stanowiska archeologiczne. I teraz to, czy pobiegniemy z tymi znaleziskami do muzeów, czy też nie, będzie zależało od tego, czy lubimy archeologów, czy traktujemy ich jak wrogów. "Jak Kuba Bogu tak Pan Bóg Kubie". Test |
|
| Autor: | Mrand [ czwartek, 30 września 2004, 21:35 ] |
| Tytuł: | |
Nie ma co się zżymać. W Anglii nieraz tak chwalonej za liberalne prawo wobec poszukiwaczy, wszystkie czyne czy tylko udokumentowane i oznaczone stanowiska archeologiczne są do bólu posypane skrawkami specjalnej folii aluminiowej. Tak już jest i koniec. Nikogo to nie dziwi. Wiem o tym z korespondencji z kolegami z Anglii. Może nie jest to zasada ogólna, ale często praktykowana. Pozdrawiam Mrand |
|
| Autor: | Martin [ czwartek, 30 września 2004, 21:44 ] |
| Tytuł: | |
a i tak sobie przypomniałem, parę miesięcy temu spotkałem mojego dalekiego kuzyna i okazało się że kończy studia archeologiczne. Okazało się że codziennie karmieni są nienawiścią do poszukiwaczy. Najłagodniejsze określenia to: bandyci, złodzieje, łupieżcy i barbarzyńcy... a wiadomo że czym skorupka na młodość nasiąknie tym na starość trąca :x , ale mimo całej tej paranoji stanowisko archeologiczne to miejsce ich wysiłku i pracy i należy to uszanować... Pozdrawiam :pa |
|
| Autor: | atylla [ czwartek, 30 września 2004, 21:49 ] |
| Tytuł: | |
ciekawe czy ktoś zna definicję stanowiska archeologicznego ? na pewno jest to każde miejsce wpisane do rejstru zabytków, ale czy też tzw. slady osadnicze zarejestrowane w czasie powierzchniówek czy AZP? |
|
| Autor: | Mrand [ czwartek, 30 września 2004, 22:28 ] |
| Tytuł: | |
Nie znam się na tym i unikam takich miejsc jak ognia, ale widziałem u siebie w starostwie wykaz tzw. stanowisk archeologicznych i aż się zdziwiłem ile tego jest. W praktyce wygląda to jak normalny wyrys geodwzyjny. Jednym kolorem było oznaczone samo stanowisko a innym otaczający obszar ochronny. Jest przy tym jakiś tam opis i tyle. Zbiór takich teczek leży sobie w dziale organizacyjnym i z dostępem raczej nie ma problemu. Głównie zależy na ile dana pani jest miła. Nasza akurat jest :) Ciekaw jestem jak wyglądałaby sprawa poszukiwań poza obszarem ochronnym. Pozdrawiam Mrand |
|
| Autor: | kreto [ piątek, 1 października 2004, 12:09 ] |
| Tytuł: | |
W tamtym roku w cemtrum Gdańska widziałem stanowisko archeologiczne i o dziwo na jego miejscu podczas prac archeologicznych była zorganizowana wystawa znalezisk. Można było też popatrzeć na pracę archeologów. I to się ceni :pa |
|
| Autor: | Test [ piątek, 1 października 2004, 12:35 ] |
| Tytuł: | |
Natomiast w Krakowie podcza punktowych badań poprzedzających zdjęcie nawierzchni Rynku archeolodzy otoczyli się płotami z blachy falistej szczelnie opasanymi reklamami. Na krakowskim Rynku roi się od turystów i możliwość podpatrzenia wykopalisk byłaby dla nich jeszcze jedną atrakcją, nie mówiąc o miejscowych. Jak słusznie zauważył w innej dyskusji El Loco, na Rynku powinny być budowane drewniane pomosty nad odkrywkami, z których turyści mogliby oglądać pracę archeologów nie przeszkadzając im. Oczywiście mam świadomość, że praca nie jest tak komfortowa, gdy ktoś nam patrzy na ręce, ale co mam powiedzieć ekspedientka, czy pracownica okienka kasowego w banku? Archeolodzy wcale nie dbają o przychylność społeczeństwa, a potem płaczą, że nie dostają pieniędzy na badania. Przecież te fundusze są przyznawane przez reprezentantów tegoż społeczeństwa. :pa Test |
|
| Autor: | Mrand [ piątek, 1 października 2004, 13:57 ] |
| Tytuł: | |
Rok, czy dwa lata wstecz podczas przejazdu przez Lublin, zauważyłem dokładnie to samo podczas odkrywki na rynku. Płoty ze szczelnie pozbijanych desek, zardzewiała blacha falista i ostrzeżenia, że jak ktoś podejdzie to "zabiją". Nie przejąłem się tym zbytnio i pooglądałem sobie z bliska. Niesmak jednak pozostał. Chciałoby się dodać parę uogólnień, ale chyba jednak nie warto. Każdy i tak wie swoje. Mrand |
|
| Autor: | Kocio [ wtorek, 12 października 2004, 19:27 ] |
| Tytuł: | |
Test napisał(a): Natomiast w Krakowie podcza punktowych badań poprzedzających zdjęcie nawierzchni Rynku archeolodzy otoczyli się płotami z blachy falistej szczelnie opasanymi reklamami.
Kiedyś już na ten temat polemizowałem z archeologiem. To normalne! Otoczyć si murem i najlepiej z palisadą, żeby nikt nie widział co wynoszą nasi kochani, prężni - jakże uczciwi - archeolodzy! Tylko potem jak czytamy raporty to okazuje się, że tak naprawde to nic ciekawego nie było: troche rozbitych skorup które w ramach pensji bedą całą zimę sklejać i jakies nic nie znaczące pierdółki. Na e-bay natomiast za jakiś czas pokażą się nowe urny "indiańskie" z kultury pucharów lejkowatych albo typowe czerpaki lub inne urny szczepu łużyckiego. To też taka stara kultura wczesnoindiańska.... A tak apropos posypywania..... ...to w moim exporerze II jest taka opcja.... i taka mała ceweczka. Zarzekam się jednak: Nigdy przenigdy na stanowiska archeologiczne! No.... chyba, że niemieckie lub szweckie, lub rosyjskie, lub austriackie lub francuskie. Oni nas ograbiali na przestrzeni wieków i nigdy nam nie oddali naszego. Łupić ich!!!!! A nasze szanować!!! Darz Dół! :1 :1 :1 :jump |
|
| Autor: | random [ wtorek, 12 października 2004, 22:06 ] |
| Tytuł: | |
Znam paru archeologów i z rozmów z nimi wynika, że stanowiska archeologiczne są .... wszędzie. Właściwie dla uproszczenia możnaby przyjąć, że cała Polska to jedno wielkie stanowisko. Wystarczy, że znajdzie się jedna głupia boratynka - to już w/g ich definicji ślad osadnictwa a więc stanowisko. Raz w takiej sytuacji się znalazłem - byłem ze znajomą archeolog pokopać trochę obok jej domu na wsi - wylazła boratynka. Pani archeolog, spytała co to za moneta (sic!) i jak się dowiedziała, że z roku 1660 to niczym automat wyrzuciła - "no to tu jest stanowisko archeologiczne" :) Zresztą, jakbym znalazł 5gr z IIRP to to też będzie stanowisko, tylko nowożytne. Acha, pola bitwy - to też stanowiska archeolgiczne, nawet te z 1945.... |
|
| Autor: | Kocio [ wtorek, 12 października 2004, 22:53 ] |
| Tytuł: | |
Dlatego ważne jest jedno: W imie Naszj Polskiej Tradycjii i Historii - róbmy swoje! Kiedyś nas docenią............. :anty |
|
| Autor: | Test [ środa, 13 października 2004, 01:34 ] |
| Tytuł: | |
Kocio napisał(a): A tak apropos posypywania.....
...to w moim exporerze II jest taka opcja.... i taka mała ceweczka. W GTI jest funkcja eliminacji obiektów (śmieci) przypowierzchniowych... Po stanowiskach nie chodzę, więc zagadnienie ma dla mnie aspekt czysto teoretyczny. Być może jednak panowie archeolodzy trochę się zastanowią nad tym, co robią. Otóż Atylla napisał, że skrawki metalu rozrzucono po "sprawdzeniu całego stanowiska wykrywaczem". Wszystko wskazuje na to, że zasięgi wykrywaczy będą w przyszłości rosły i być może kiedyś archeolodzy zechcą sprawdzić stanowisko wykrywaczem jeszcze raz, aby stwierdzić co zalega głębiej. I wtedy zapewne okaże się, że archeolodzy "zabezpieczyli" stanowisko przed archeologami. Nie pomoże nawet eliminacja obiektów przypowierzchniowych, bo wystarczy, że przez stanowisko przejdzie pług. Panom archeologom przypomnę, że ich koledzy po fachu przed 20 laty uważali wykrywacz jako niegodny naukowca, a dziś używają coraz częściej detektorów - nazwijmy to - jako narzędzi pomocniczych. Zresztą, co mi tam. Niech sobie robią, co chcą :zb . W końcu to ich stanowiska i ich zmartwienie. Niech sobie tam rozrzucają nawet dmuchany ryż i ścinki paznokci, dla odegnania złych duchów. :pa Test |
|
| Strona 1 z 2 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|