Kolekcjoner z Torunia: Okradziono mnie z cennych eksponatów broni. Części sąd nie oddał do dziś
Cytuj:
Elementy zabytkowej broni, które zgodnie z wyrokiem miały wrócić do Mariana Chojnowskiego, nadal nie zostały zwrócone. Kolekcjoner: - Nie dość, że wskutek sądowego wyroku okradziono mnie z cennych eksponatów broni, to jeszcze teraz okazuje się, że problemem są nawet lunety i pochwy.
Postępowanie sądowe wobec Mariana Chojnowskiego dotyczyło kolekcji historycznej - zdezaktywowanej broni palnej oraz jej elementów. Zdaniem prokuratura część karabinów była zdezaktywowana w sposób inny niż wymagają tego aktualne przepisy. Sąd uznał jednak, że nawet jeśli doszło do uchybień formalnych, mają one znikomą społeczną szkodliwość i umorzył postępowanie. Jednocześnie... orzekł przepadek całej kolekcji. Po apelacji zapadło rozstrzygnięcie o zwrocie części zbioru.
Choć wyrok zapadł 5 grudnia 2023. Procedura zwrotu przeciągała się w czasie. Pierwszych siedem sztuk broni kolekcjoner odebrał po dwóch latach. Kolejne 33 egzemplarze wydano mu 27 sierpnia 2025 roku. Niektórych elementów nie wydano mu do dziś.
Spór dotyczy przede wszystkim przedmiotów opisanych jako komplety. Kolekcjoner posiada pełną dokumentację fotograficzną, każdy zarekwirowany element kolekcji odnotował w wykazie.
- W niektórych przypadkach nie oddano mi oryginalnego pokrowca, zdezaktywowanej lufy albo uchwytu do lunety, a więc przedmiotów, które nie mają nic wspólnego z bronią jako taką, a stanowią czasem rarytasy kolekcjonerskie.
Kolekcjoner jest sfrustrowany stanem w jakim były zwrócone przedmioty
- Ironią losu jest to, że moją "niebezpieczną" broń wielokrotnie za darmo wypożyczałem na wiele wystaw, w tym na wystawy w bydgoskim muzeum, do którego przekazano moje karabiny. To muzeum, w którym broń była przechowywana w czasie postępowania, twierdzi, że ma idealne idealne warunki magazynowe. No to proszę spojrzeć - same rdzawe plamy i pleśń - Chojnowski pokazuje elementy z widoczną korozją. - Nie wspominam już o tym, że podczas "eksperymentów" biegły strzelał m.in. z karabinu, który nie był przedmiotem oskarżenia i rozsadził w nim zamek, niszcząc zabytek bezpowrotnie.
Według relacji pana Mariana, część elementów została mu zwrócona w folii bąbelkowej bez możliwości dokładnego sprawdzenia każdego detalu.
- Wydali mi te eksponaty na ostatnią chwilę, przemieszane chaotycznie - załamuje ręce kolekcjoner. - No i oczywiście musiałem odebrać te bezprawnie zarekwirowane egzemplarze z sądu na swój koszt. Ale zabierali je ode mnie na koszt państwa.
Chojnowski odwołał się do sądu, żądając zwrotu wszystkich przedmiotów, które nie stanowiły przedmiotu oskarżenia. Z odpowiedzi, którą otrzymał, wynika, że część przedmiotów nie podlega zwrotowi, ponieważ nie została wprost wymieniona w sentencji orzeczenia. Sąd Okręgowy nie dopatrzył się rozbieżności sygnalizowanych przez kolekcjonera.
Batalia sądowa kosztowała pana Mariana zawał i dwa pobyty w szpitalu
- Byłem zrujnowany pod względem zdrowotnym.
Ale miłośnik broni nie uważa sprawy za zakończoną: - Dopóki żyje, nie odpuszczę. Wykorzystam wszelkie dopuszczalne środki prawne, żeby odzyskać moją własność.
https://pomorska.pl/kolekcjoner-z-torun ... 2-28767337